Star Wars. The Mandalorian: Ściana fana - recenzja

Star Wars. The Mandalorian: Ściana fana - recenzja
Baby Yoda. Swoje powiedziałem.
W sierpniu 2021 roku wydawnictwo Olesiejuk wydało publikację The Mandalorian: Ściana fana będąca pokłosiem planowanej (a później anulowanej) na 2020 rok książki Star Wars Art: Kolekcja plakatów: The Mandalorian. Różnica jest taka, że plakatów jest mniej, są mniejsze, a dodatkowo mniejsi fani dostają 48 stron z kolorowankami.
Opis dostarczony przez wydawnictwo:
Kolekcja plakatów artystycznych ze scenami z pierwszego sezonu przebojowej serii „Star Wars. The Mandalorian”!
W środku znajdziesz nie tylko 6 barwnych plakatów na ścianę, przedstawiających ulubiony galaktyczny duet - łowcę nagród Mando i jego uroczego podopiecznego Grogu, ale też 48 stron z rysunkami do kolorowania. Sięgnij więc po ulubione kredki!

Z sześcioma arkuszami o wymiarach około 40 cm (szerokość) na 29 cm (wysokość), w orientacji zarówno poziomej, jak i portretowej. Ich główną atrakcją jest Dziecko, chociaż tytułowa postać Mandalorianin, Din Djarin, również jest dobrze zaprezentowany. Jest też jeden plakat mandaloriańskiego towarzysza Din Djarina, a także ich wszystkie hełmy.
Naturalnie książka z kolorowankami jest wypełniona wizerunkami Grogu lub jak to go pieszczotliwiej się nazywa - Baby Yoda. Wśród kolorowanek spodziewajcie się zarówno statycznych obrazów, jak i uroczych dzieł sztuki przedstawiających naszą ukochaną postać.


Poza Baby Yodą, tytułowa postać łowcy nagród jest również widoczna tutaj w różnych pozach z Dzieckiem poprzez fotosy i stylową sztukę, godna uwagi jest inspirowana stylistyką Holiday Special ilustracja Mando jadąca na blurrgu). Wśród kolorowanek jest kilka ujęć z samego serialu, jest kilka rysunków, w tym także z postaciami drugoplanowymi: Carą Dune, Greefem Kargą czy Kuiilem.
Ta książka z plakatami to świetny sposób na udekorowanie ścian grafikami z pierwszego sezonu The Mandalorian.

Ocena: 9/10
Kolorowanki: 8/10
Plakaty: 7/10 (czemu tak mało??)
Jakość wydania: 9/10

Dziękuję wydawnictwu Olesiejuk za przekazanie egzemplarza do recenzji.

Szczegóły:
Tytuł: Star Wars. The Mandalorian: Ściana fana
Tytuł oryginalny: Star Wars. The Mandalorian: Poster Book
Wydawnictwo: Olesiejuk
Data premiery: 13 sierpnia 2021
Liczba stron: 54
Oprawa: miękka
Cena: 14,99 PLN

10 najlepszych postaci z gier komputerowych Gwiezdnych wojen [Kanon i Legendy]

10 najlepszych postaci z gier komputerowych Gwiezdnych wojen [Kanon i Legendy]

Wszyscy kochamy gry komputerowe i na pewno mamy swoje ulubione postacie z każdej z nich. StarWars.com postanowiło zrobić listę dziesięciu najlepszych postaci z kanonicznych i legendarnych gier komputerowych rozgrywających się w odległej galaktyce. Czy pośród nich są Wasi faworyci?

Nie jest sekretem, że najbardziej popularne postacie Gwiezdnych wojen pochodzą z ikonicznych dla sagi filmów oraz seriali. Jak jednakże wiedzą fani gier komputerowych z odległej galaktyki, interaktywna rozrywka również zapewnia wiele zapamiętywalnych postaci z franczyzy George'a Lucasa, która została stworzona ponad czterdzieści lat temu.

W rzeczy samej, spośród wielu gier, które pojawiły się w ciągu czterech dekad i przedstawiły tysiące postaci, możemy w nich przebierać rycząc ze szczęścia jak Wookiee. Dodatkowo, może to także stanowić doskonały pretekst, aby zagrać w ulubione gry z Gwiezdnych wojen ponownie.
Cal Kestis (Jedi: Upadły Zakon)*
Jeden z najnowszych growych protagonistów z Gwiezdnych wojen jest także jednym z najlepszych. Nie będący wcale typem herosa został obarczony zadaniem odnowienia Zakonu Jedi, były padawan Cal Kestis idealnie pasuje do roli słabeusza. Podczas gdy poznajemy jego historię, która uwzględnia także dramatyczną ucieczkę z Wielkiej Czystki Jedi, jego umiejętności używania miecza świetlnego i Mocy wzmacniają się tak samo jak nasze możliwości za konsolą. Wszystko to razem sprawia, że nie można o nim nie wspomnieć.

Revan (Rycerze Starej Republiki)**
Można by zapełnić całą kantynę wspaniałymi postaciami z Rycerzy Starej Republiki, która miała premierę w 2003 roku. Podczas gdy gra zawierała zróżnicowanych i zapamiętywalnych Jedi i Sithów, niektórzy bohaterowie KOTORa miały także ikoniczny wygląd, albo zrobiły ogromne wrażenie na graczach. Należy do nich Revan. Znany jako jeden z największych przywódców Sithów Starej Republiki, nie miał sobie równych na polach bitew, niewielu też przeżyło spotkanie z nim twarzą w twarz. 

Kyle Katarn (Dark Forces i seria Jedi Knight)**
Dla fanów Gwiezdnych wojen, którzy nie są w stanie wybrać swojego ulubionego bohatera spośród Luke'a Skywalkera lub Hana Solo, pozwolimy sobie przedstawić Kyle'a Katarna. Po raz pierwszy pojawił się w grze Dark Forces w 1995 roku, gdzie jego postać była najemnikiem, którego umiejętności strzelania z blastera mogłyby zawstydzić samego Hana Solo. To jak Katarn dojrzewa pośród trzech kolejnych gier z cyklu Jedi Knight, zamienia swój pistolet na rzecz miecza świetlnego. Jest kimś więcej aniżeli tylko fajną postacią. Posiada zróżnicowany wachlarz umiejętności bojowych, a jego rozgrywająca się na przestrzeni czterech gier historia jest jedną z najlepszych interaktywnych opowieści z Gwiezdnych wojen

Iden Versio (Star Wars Battlefront II)*
Battlefront II z 2017 roku jest głównie grą multiplayerową, która pozwala fanom walczyć ze sobą online swoimi ulubionymi bohaterami i przeciwnikami. Jednak tytuł skrywa ukryty klejnot jakim jest tryb dla pojedynczego gracza - historię w której występuje Iden Versio. Imperialna żołnierka i utalentowana pilotka myśliwców TIE boryka się ze śmiercią Imperatora i zniszczeniem Drugiej Gwiazdy Śmierci. Iden daje jednak graczom unikatowe spojrzenie na to, jak to jest być dobrym w szeregach Imperium. Jej historia rozwija się, a jej sojusze zmieniają, my zaś zaczynamy ją traktować emocjonalnie, a jej złożona charakterystyka znacząco podnosi poprzeczkę typowym postaciom spod znaku opowieści o odkupieniu.

BD-1 (Jedi: Upadły Zakon)*
Galaktyka Gwiezdnych wojen dostarcza wiele uroczych kompanów droidów, począwszy od R2-D2 czy BB-8, aż po wszystkie inne lojalne kubły pełne śrub, które znajdą się pomiędzy. BD-1 z gry Jedi: Upadły Zakon bez większego wysiłku dołącza do tego grona. Służący Calowi Kestisowi zarówno jako wierny, dwunożny przyjaciel, jak i za niesamowicie użytecznego kompana zdolnego do rozwiązywania nierozwiązywalnych problemów z mieczem świetlnym czy z Mocą. Musimy przyznać, że zawsze się rozklejamy na myśl o tym, że ten słodziak jest zawsze w pobliżu, gdy potrzeba ratować życia naszego bohatera, gdy poziom zdrowia jest niski.

Terisa Kerrill (Squadrons)*
Ikoniczne myśliwce w epickiej grze Squadrons, będącej symulatorem bitew w kosmosie, mają tendencje do zbierania całej uwagi na siebie, ale to jej bohaterowie w kokpitach są tym, co tak naprawdę sprawia, że ta oryginalna opowieść mogła zaistnieć. Taktyczka i dowódczyni Eskadry Tytan o niewyparzonym języku Terisa Kerrill jest jedną z nich. Jest kimś więcej aniżeli inteligentną, nie dającą sobie w kaszę dmuchać dowódczynią - szczególnie, że wygląda przerażająco w swoim imperialnym kombinezonie - Kerrill znajduje się w samym centrum angażującej opowieści o poszukiwaniu zemsty na jej zdradzieckim mentorze i zdradzie Eskadry Vanguard.

Starkiller (seria Moc Wyzwolona)**/***
Jak wiele najlepszych postaci z gier związanych z Gwiezdnymi wojnami, Starkiller jest produktem fantastycznego scenopisarstwa i żwawej, dopracowanej growej rozgrywki. Jego angażującą droga od sekretu Dartha Vadera, polującego na Jedi ucznia do męczennika Sojuszu Rebeliantów - zakładając, że zakończycie grę z "dobrym" zakończeniem - można rozpatrywać w kategorii doświadczenia graczy znajdującymi się po drugiej stronie ekranu w zdobywaniu siły w Mocy. Wszystko to, włącznie ze ściąganiem gwiezdnego niszczyciela z nieba, składa się na jedną z najlepszych kinematycznych scen w grze.

Cere Junda (Jedi: Upadły Zakon)*
Cere Junda nosi wiele kapeluszy w grze Jedi: Upadły Zakon - jest obrończynią Cala i jego mentorką, ale także okazjonalną Jedi, która może dzierżyć miecz świetlny, dając z siebie to, co najlepsze. Jednak to jej przemyślana charakterystyka i skomplikowana relacja z Zakonem Jedi nadaje jej prawdziwych emocji do jej własnej historii, jak również do podróży Cala. Jeśli potrzebujecie bardziej przekonywujących dowodów, to obejrzycie sobie scenę w której  namaszcza Cala na Rycerza Jedi.

Juno Eclipse (seria Moc Wyzwolona)**/***
W grach z serii Moc Wyzwolona, Juno Eclipse zazwyczaj jest określana przez pryzmat jej romantycznej relacji ze Starkillerem. Jest jednakże kimś znacznie ważniejszym, aniżeli wyłącznie postacią romantyczną. Była imperialna pilotka nadaje więcej głębi temu ulubionemu przez fanów klasykowi. Na samym szczycie znajduje się jej angażująca opowieść o odkupieniu, a jej rola moralnego kompasu Starkillera z kolei nadaje interesującej perspektywy jej historii. Fakt, że można jej wybrać dwa odmienne przeznaczenia w konkluzji obu tytułów z serii również nadaje jej złożoności dzięki której tylko nieliczni bohaterowie mogą się pochwalić podobną charakterystyką.

HK-47 (seria Rycerze Starej Republiki)**
Kiedy myślimy o droidach Gwiezdnych wojen, to najprawdopodobniej do głowy jako pierwsze przyjdą na myśl R2-D2 albo BB-8... jednakże, oczywiście, możesz też spędzić trochę czasu w okopach walcząc u boku HK-47. Niebezpieczny zabójca z wisielczym poczuciem humoru, ukochany przez wielu fanów Rycerzy Starej Republiki, jest znany z kilku najdoskonalszych, jak również mocno zrytych, tekstów. Niezależnie od jego silnej niechęci do form organicznych - czy też raczej "worków mięsa", jak zwykł o nich mówić - zabójczy droid tropiciel, wciąż pozostaje jedną z najbardziej cenionych postaci pośród fanów KOTORów.

* Kanon [przyp. red. ŚSW]
** Legendy [przyp. red. ŚSW]
*** O projekcie multimedialnym Moc Wyzwolona na który złożyły się gry, książki i oczywiście soundtracki z muzyką możecie więcej przeczytać tutaj. [przyp. red. ŚSW]

Źródło: starwars.com
Tłumaczenie i przypisy: Lupus

Star Wars. Kolekcja Komiksów Marvela, tom 18: Han Solo - recenzja

Star Wars. Kolekcja Komiksów Marvela, tom 18: Han Solo - recenzja
Osiemnasty tom Kolekcji Komiksów Star Wars Marvela zawiera pierwszą mini serię Han Solo, a tym samym pięć amerykańskich pojedynczych wydań Han Solo #1-5, które oryginalnie zostały opublikowane między czerwcem a listopadem 2016 r. Autorką jest Marjorie M. Liu, która do tej pory w uniwersum Star Wars napisała tylko tę mini serię. Rysunki stworzył Mark Brooks.
Opis dostarczony przez wydawnictwo:
Bezwzględne Imperium rządzi galaktyką i nie ma nadziei, że w najbliższym czasie to się zmieni. Niemniej jednak grupa rebeliantów zebrała się, aby walczyć z tym losem. Jednak Han Solo nie jest jednym z nich, ponieważ stary koń bojowy robi to, co robi najlepiej: przemyca. Niestety Han zapomniał, jak przekonująca potrafi być księżniczka Leia...

Tym razem zaczniemy od końca, bo od okładek, na które muszę trochę ponarzekać. Przede wszystkim denerwuje mnie to, że wszystkie pięć okładek autorstwa Lee Bermejo, Oliviera Coipela i Kamome Shirahamy są bardzo ogólne. Zawsze jest na niej Han Solo i czasami Sokół Millennium. W pewnym okresie bardzo często zdarzało się, że Marvel na okładkach niekoniecznie odnosił się do wydarzeń z historii, ale po prostu pokazuje główną postać serii… Nie podoba mi się taki zabieg. Ale teraz przejdźmy do właściwej części, czyli do recenzji komiksów.

Han Solo wycofał się z Rebelii po bitwie o Yavin i nadal zbiera pieniądze na spłatę długów u Jabby Hutta. Dopóki księżniczka Leia nie skontaktuje się z nim, aby prosić go o pomoc dla Rebelii. Jedna z grup rebelianckich szpiegów jest mordowana jeden po drugim, a Han ma dostarczyć pozostałych przy życiu do floty Rebelii. Jedyny problem jest taki, że nikt poza zainteresowanymi nie może dowiedzieć się o tej akcji, ponieważ gdzieś jest wyciek i wszystkie informacje trafiają do Imperium. Przemytnik zmuszony jest wziąć odział w niesławnym wyścigu Smoczej Pustki (Dragon Void), który jest kamuflażem dla szmuglera, ponieważ po drodze zbiera szpiegów.
Historia w zasadzie jest bardzo dobra i interesująca. Jest więc kilka mniejszych zwrotów akcji, których można się nie spodziewać, ale nie są to największe rewelacje, jakie kiedykolwiek widzieliśmy. To, co przeszkadza mi w Star Wars, to trochę naciągane rzeczy i sztuczne przeciąganie komiksów. Zwłaszcza jeśli historia przebiegałaby dobrze bez tego elementu. Jednym z takich elementów jest rola Imperium w komiksie, w pewnym momencie piloci zostają aresztowani, tylko po to, żeby dać czas pewnemu Wookieemu na wykonanie zadanie, a następnie zostają uwolnieni. Ten wątek mógł zostać pominięty lub napisany w zupełnie inny sposób.

Liu spisała się bardzo dobrze we współpracy z Brooksem, przedstawia w bardzo interesujący sposób nowe gatunki w Gwiezdnych wojnach. Tak więc pilot Loo Re Anno to naprawdę sympatyczna postać. To co spodobało mi się najbardziej, to włączenie elementów z Łotra 1, ponieważ w momencie publikacji wersji oryginalnej w USA do premiery filmu zostało aż pół roku!

Rysunki Marka Brooksa zawsze podobały mi się na wielu okładkach. Kiedy dowiedziałem się, że ma narysować całą serię byłem zachwycony i nie zawiodłem się. Moim zdaniem rysunki są doskonałe. Szczególnie Han i Leia są bardzo podobni do filmowych odpowiedników i ogólnie styl rysowania Brooksa jest bardzo realistyczny, co bardzo mi się podoba. Chewbacca również został narysowany bardzo szczegółowo.
Mam niestety, albo stety dwie rzeczy, które są krytyką komiksu, ale prawdopodobnie nie można ich przypisać bezpośrednio Brooksowi. Po pierwsze, rozmyte rysunki. Pomimo, że pasują one do tematyki wyścigów i mogą dobrze reprezentować prędkość, to dalej uważam, że są zbyt rozmazane. Ten zabieg może pomóc, ale nie jeśli zrobi się to zbyt niewyraźne. Druga sprawa. W dwóch lub trzech miejscach nie było jasne w jakiej kolejności trzeba czytać kolejne kadry/panele komiksowe, więc musiałem niektóre strony czytać dwa razy...

Generalnie bardzo lubię ten komiks. Rysunki są bardzo dobre, a historia jest dobrze napisana i wciągająca, praktycznie nie ma na co narzekać.

Komiks Han Solo to komiks bardzo dobry, ale jeszcze nie perfekcyjny, dlatego śmiało mogę przyznać mu ocenę 8/10. Ba, nawet mogę polecić ten komiks osobą, które chcą rozpocząć przygodę z komiksowym światem Star Wars!

Dodatkowy materiał w tomie składa się z rozdziału Historia oraz galerii okładek, w której można znaleźć tylko cztery z pięciu amerykańskich okładek. Niestety brakuje okładki zeszytu numer 1. Marco Ricompensa po raz kolejny dostarcza w swoim rozdziale jedynie obszerne streszczenia.

Ocena: 8/10
Fabuła: 7/10
Rysunki: 8/10
Jakość wydania: 10/10

Dziękuję wydawnictwu Panini Verlags GmbH za przekazanie egzemplarza recenzenckiego.
Ich danke Panini Verlags GmbH für die freundliche Bereitstellung des Rezensionsexemplars.

Uwaga! Kolekcja ukazuje się jedynie w Niemczech! W Polsce recenzowany komiks ukazał się w ramach Star Wars Komiks 3/2018: Han Solo: Wyścig w służbie Rebelii.

W kolejnym tomie znalazła się historia Rogue One: A Star Wars Story.

Szczegóły:
Tytuł: Star Wars. Kolekcja Komiksów Marvela, tom 18: Han Solo
Tytuł niemiecki: Star Wars. Die Marvel Comics-Kollektion, Band 18: Han Solo
Tytuł oryginalny: Star Wars. Han Solo
Autor: Marjorie M. Liu
Rysunki: Mark Brooks
Tłumaczenie: Justin Aardvark
Wydawnictwo: Panini Verlags GmbH
Data premiery: 4 stycznia 2022
Liczba stron: 112
Oprawa: twarda
Cena: 15,99

Star Wars. Kolekcja Komiksów Marvela, tom 17: Ostatni lot gwiezdnego niszczyciela - recenzja

Star Wars. Kolekcja Komiksów Marvela, tom 17: Ostatni lot gwiezdnego niszczyciela - recenzja
Siedemnasty tom Kolekcji Komiksów Star Wars Marvela zawiera zeszyty z głównej serii Star Wars #20-25 z 2017 roku, ale także one-shot Droid Dilemma autorstwa Chrisa Eliopoulosa i Jordie Bellaire. Główna historia, Ostatni lot gwiezdnego niszczyciela, została napisana przez Jasona Aarona i zilustrowana przez Jorge Molinę. Jason Aaron napisał także komiks Z dziennika Obi-Wana Kenobiego, zilustrowany tutaj przez Mike'a Mayhewa.
Opis dostarczony przez wydawnictwo:
Bezwzględny sierżant Kreel jest przywódcą elitarnej jednostki szturmowców i podlega bezpośrednio Darthowi Vaderowi. Rebeliancki pilot Luke Skywalker mógł wcześniej uciec przed atakami Kreela, ale teraz on i reszta Rebelii ponownie stają w obliczu gniewu Imperium. Na gwiezdnym niszczycielu Harbinger Kreel ściga buntowników. Teraz Luke, księżniczka Leia Organa i Han Solo muszą upewnić się, że będzie to ostatni lot gwiezdnego niszczyciela...

Wpis do dziennika Obi-Wana kontynuuje historię z poprzedniej historii. Po tym, jak najemnicy Jabby zbierający podatki podczas ostatniej suszy zostają zatrzymani przez nieznanego (którym oczywiście jest nikt inny jak Obi-Wan Kenobi), Jabba wynajmuje łowcę nagród, Wookieego, Czarnego Krrsantana, aby dostarczył mu Nieznajomego.

Jeśli chodzi o fabułę, to komiks znowu bardzo mi się spodobał. Nie mamy zbyt wiele historii w kanonie, opowiadających o czasach Obi-Wana i Luke’a na Tatooine (zmieni się to wraz z premierą Obi-Wana Kenobiego), a takie historie są zawsze dobre. Dostajemy także historię Czarnego Krrsantana, co jest miłe. Ogólnie fajnie było zobaczyć walkę Jedi z łowcą nagród rasy Wookieech. Podobnie jak ostatnim razem, rysunki są również całkiem niezłe, jednak w niektórych miejscach styl po prostu mi się nie podoba.
Po drugie, otrzymujemy tutaj samodzielną historię, ale jest ona wstępem do głównej fabuły. Chodzi o misję oddziału SCAR, specjalnej jednostki złożonej z różnych szturmowców o różnych talentach, przypominającej trochę The Bad Batch. Opowieść ta to czysta rzeź rebeliantów, a zatem niezbyt innowacyjna i ekscytująca, ale informacje, które można tu znaleźć na temat jednostki specjalnej, a zwłaszcza jej przywódcy, sierżanta Kreela (znanego z Walki na Księżycu Przemytników). Dostajemy wiarygodne wyjaśnienie, dlaczego ktoś chciałby z radością służyć imperialnym. Do tej pory nie było zbyt wielu takich historii, więc pomaga to czytelnikowi trochę lepiej zrozumieć Imperium.

Na szczęście, dzięki dwóm historiom dodatkowym, główny wątek tomu nie musiał być tak przeciągany, jak to się niestety zdarzało w przypadku innych wątków fabularnych. Chodzi o wspieranie sympatyzujących z rebeliantami mieszkańców planety Tureen VII, wokół której ustanowiono imperialną blokadę. Aby się przebić, Luke i Leia chcą ukraść tytułowego gwiezdnego niszczyciela z pomocą Hana, Chewiego i Sany. Oczywiście napotykają problemy w postaci oddziału SCAR.

Kradzież gwiezdnego niszczyciela jest „klasyczną” historią rebeliantów, którą mogła by mi się spodobać po poprzednich wątkach fabularnych. Ogólnie rzecz biorąc, nie mam zbyt wiele do narzekania na tę historię, ale głównie pozytywne rzeczy do powiedzenia na jej temat. Lubię też Sanę Starros, która wciąż jest dość świeżą postacią i jest dobrze wkomponowana w fabułę.
Rysunki w historii podobają mi się, ale.... Niestety, tła często zawierają bardzo mało szczegółów i wyglądają trochę nieczysto. Rysunki też są dość wystylizowane, ale mimo wszystko podoba mi się tutaj ten styl i wolę go od obsesyjnego realizmu Salvadora Larroci. Poza tym twarze czasami są nieco dziwne, ale w niektórych panelach okazują się świetne.

Dodatkowy komiks na końcu jest zupełnie nieistotny i zbędny. Historia nie dostarcza zbyt wiele, a rysunki też nie są dobre. Ale ponieważ jest to dodatek, który zajmuje tylko osiem z około 140 stron, ocenianie całego tomu przez pryzmat tej krótkiej historyjki byłby nie fair.

Podsumowując, nie mam na co narzekać w całym tomie i dlatego przyznaję ocenę 8 na 10. Rysunki są w zasadzie dobre i mają tylko kilka słabości, a historie również robią wrażenie. Właściwie to mogę polecić ten komiks każdemu, bo nawet jeśli nie znasz reszty serii Star Wars, możesz coś z tym tomem zrobić. Tylko z historią Obi-Wana może to być trochę trudne, ponieważ opiera się na dwóch poprzednich komiksach.

Dodatkowy materiał w tomie składa się z rozdziału Historia oraz galerii okładek, w której można znaleźć pięć amerykańskich okładek. Niestety, Marco Ricompensa nie zawiera w swoim rozdziale więcej niż obszerne streszczenie.

Ocena: 8/10
Fabuła: 7/10
Rysunki: 6/10
Jakość wydania: 10/10

Dziękuję wydawnictwu Panini Verlags GmbH za przekazanie egzemplarza recenzenckiego.
Ich danke Panini Verlags GmbH für die freundliche Bereitstellung des Rezensionsexemplars.

Uwaga! Kolekcja ukazuje się jedynie w Niemczech! W Polsce recenzowany komiks ukazał się w ramach Star Wars Komiks 3/2017: Ostatni lot gwiezdnego niszczyciela.

W kolejnym tomie znalazła się historia Star Wars: Han Solo.

Szczegóły:
Tytuł: Star Wars. Kolekcja Komiksów Marvela, tom 17: Star Wars. Ostatni lot gwiezdnego niszczyciela
Tytuł niemiecki: Star Wars. Die Marvel Comics-Kollektion, Band 17: Der letzte Flug der Harbinger
Tytuł oryginalny: Star Wars IV: The Last Flight of the Harbinger
Autor: Jason Aaron
Rysunki: Mike Mayhew, Jorge Molina
Tłumaczenie: Michael Nagula
Wydawnictwo: Panini Verlags GmbH
Data premiery: 21 grudnia 2021
Liczba stron: 136
Oprawa: twarda
Cena: 15,99

Star Wars. Vader: Mroczne wizje - recenzja komiksu

Star Wars. Vader: Mroczne wizje - recenzja komiksu
Komiksów z Vaderem w roli głównej nigdy za wiele! Wydaje się, że jest to Credo wydawców komiksowych od lat. Darth Vader zawsze przyciąga wystarczającą liczbę czytelników. Nic więc dziwnego, że 13 kwietnia 2022 roku wydawnictwo Egmont opublikowało mini serię Vader: Mroczne wizje, kolejny tom z historiami obracającymi się wokół mrocznego Lorda Sithów. Oryginalnie komiks ukazywał się od marca do czerwca 2019 roku pod oryginalnym tytułem Vader: Dark Visions nakładem wydawnictwa Marvel.
W przypadku komiksu napisanego przez Dennisa „Hopeless” Halluma przedstawiono nam pięć rożnych historii, a nie jedną, spójną historię obejmującą cały tom. Zostały one narysowane przez różne zespoły ilustracyjne. Pod względem treści łączy je fakt, że wszystkie historie są o „zwykłych ludziach”, których ścieżka na krótko krzyżuje się z Darthem Vaderem i których życie zmienia się zdecydowanie (lub dla niektórych kończy się). Ponieważ historie są bardzo różne, najpierw ocenię je indywidualnie, a następnie napiszę ogólny wniosek na temat całego tomu.

Opis dostarczony przez wydawnictwo:
„Vader – Mroczne wizje” to nietypowy album osadzony w uniwersum Gwiezdnych wojen, na który składa się pięć opowieści poświęconych Mrocznemu Lordowi Sithów z ilustracjami pięciu różnych rysowników.

Kim jest Darth Vader? Na to pytanie można udzielić wielu odpowiedzi: wojownikiem Sithów, bezwzględnym dowódcą, niszczycielem. Większość mieszkańców Imperium Galaktycznego widzi w nim symbol strachu i tajemniczą siłę z innego świata. Niektórzy jednak mieli okazję ujrzeć Mrocznego Lorda w innym świetle. Istnieją w galaktyce zakątki tak ciemne i straszne, że nawet Vader może się jawić jako rycerz na białym koniu...

Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach „Star Wars: Vader - Dark Visions” #1–5, a następnie zebrane w tomie „Star Wars: Vader - Dark Visions”.

Wybawca (org. Dark Visions #1):
Pierwsza historia, która nie ma tytułu w oryginale, została narysowana przez Arifa Prianto. Chodzi o mieszkańca świata nie technologicznego, którego plemię jest regularnie terroryzowane przez potwora. Darth Vader przypadkowo ląduje na tej planecie i stacza epicką bitwę z potworem, na którą bezimienny bohater patrzy z podziwem i ma nadzieję, że czarna, boska postać uratuje jego lud przed zagrożeniem ze strony potwora.
Osobiście bardzo trudno mi było „wejść” w ten komiks. Na kilku stronach stara się przedstawić cały naród i jego kulturę, co jest bardzo trudne. Fakt, że główny bohater nie ma imienia i nie można go nawet rozpoznać jako mężczyzna lub kobieta, nie przyczynia się do identyfikacji z tą postacią. Zwłaszcza rysunki, jeśli chodzi o mimikę bohatera, która także pokazuje bardzo mało szczegółów, a tego nie lubię. Każdy, kto zna moje recenzje, wie również, że nie jestem fanem bezsensownego działania potworów. Pod tym względem nie uważam tego pomysłu za szczególnie kreatywny. Rysunki Vadera jako nadludzkiego bohatera są również bardzo przesadzone, prawdopodobnie aby uchwycić perspektywę podziwiającego bohatera. Wszystko to jest dla mnie trochę zbyt przesadzone i ukazano za dużo potęgi Vadera w zbyt krótkim czasie. Historia Vadera jako boskiego zbawiciela prostych ludzi została również przedstawiona w Myths & Fables, ale moim zdaniem została pokazana znacznie lepiej.

Nie do przyjęcia (org. Unacceptable):
Druga historia tomu koncentruje się na imperialnym dowódcy Tyluksie. W przeszłości widział na własne oczy, jak Vader zabił całą grupę oficerów. Teraz, gdy misja pod jego dowództwem nie idzie, tak jak powinna, przeraża go, że Vader ukarze go w ten sam sposób i zrobi wszystko, co w jego mocy, aby złapać rebelianckiego szpiega, który mu uciekł.
Przesłanka tego komiksu, że oficer boi się Vadera, została oczywiście nieco przerysowana. Niemniej postać dowódcy jest interesująca, ponieważ ma tendencję do karania się z góry, dowodząc manewrami, które coraz bardziej wykańczają mózg i desperacko próbują złapać rebelianckiego szpiega. Pościg w kosmosie zawiera również całkiem kreatywne pomysły, których nigdy wcześniej nie widziałem i które naprawdę spodobały mi się. Rysunki Jordana Boyda działają lepiej niż te z pierwszego komiksu. Jednak strach przed dowódcą jest zbyt przesadzony w wielu panelach. Myślę, że można także narysować spanikowaną osobę, nie wyglądając dokładnie jak topniejący naziści w Indianie Jones i poszukiwaczach zaginionej Arki.

Wysoki, mroczny i przystojny (org. Tall, Dark and Handsome):
Moim zdaniem w środku tomu jest najlepszy komiks z tej antologii. Tutaj spotykamy imperialną pielęgniarkę, która jest chorobliwie zakochana w Darthcie Vaderze, który jest regularnie leczony na jej oddziale. Ale nie tylko podziwia go w sekrecie, ale naprawdę go prześladuje, a także zbiera zakrwawione drzazgi i podobne rzeczy, które pozostają po zabiegach na Vaderze na sali operacyjnej.

Bohaterka wygląda na szaloną z powodu swojej fetyszowej „miłości” do Vadera i dziwnych fantazji o przyszłości z Mrocznym Lordem. Ale to sprawia, że komiks jest tak interesujący. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy takiej postaci jak ta pielęgniarka. Wnosi powiew świeżości do kolekcji wizji Vadera, które widzieliśmy wcześniej. Szczególnie podobają mi się rysunki Davida Lopeza i Javi Piny. Ilekroć bohaterka wyobraża sobie swoją cudowną przyszłość z Vaderem, ilustracje wyglądają jak okładki książek. Kolory są mniej rażące, a rysunki wydają się miękkie, co bardzo dobrze podkreśla naiwność tych pomysłów. Podsumowując, komiks z powodzeniem realizuje niecodzienny, kreatywny pomysł, również graficznie.

Zapaleniec (org. Hotshot):
Czwarty komiks pokazuje nam Vadera z perspektywy młodego rebelianta. Kiedy pilot był dzieckiem, jego ojciec został zastrzelony przez szturmowców na jego oczach. Dlatego chce teraz zemścić się na Imperium.

Młody rebeliancki pilot jest sympatycznie przedstawiony i możesz identyfikować się z nim jako czytelnik ze względu na jego smutną historię. Jednak moim zdaniem w historii brakuje czegoś, co jest konieczne, by historia stała się kompletna. „Twist” na końcu nie jest dla mnie wystarczająco mocny i odpowiedni. Niespodzianka lub efekt aha jakoś nie przyszedł mi do głowy podczas czytania, więc pod koniec tej historii pomyślałem: Dobra, i to wszystko? Rysunki Stephena Mooneya są wykonane dobrze. Nawet drugorzędne postacie mają takie indywidualne cechy, że można je łatwo rozpoznać.
I tak nie uciekniesz... (org. You can run…):
W ostatnim komiksie widzimy, jak barman poznaje Vadera, gdy ten maszeruje do swojej kantyny, aby zniszczyć świętujących tam rebeliantów. Barman ucieka, ale uciekając wpada do trującej rośliny, a następnie doświadcza Dartha Vadera w swoich halucynacjach w jeszcze bardziej przerażającej formie niż zwykle.

Ta historia nie ma w ogóle punktu zwrotnego ani zaskakującego. Podobnie jak w poprzedniej historii, marszczysz brwi i zastanawiasz się, czy to już wszystko. Trująca roślina działa również jak bardzo tani lek, tylko po to, by pokazać Vadera groteskowo zniekształconego z pazurami i kłami. W każdym razie historia nie mogła mnie przekonać, również dlatego, że postać barmana nie jest szczególnie interesująca. Ilustracje w stylu horroru, zaprojektowane przez Marco Menyza, są odpowiednio przerażające, ale niestety całość nie jest moim gustem.


Wniosek:
Podsumowując, Vader: Mroczne wizje to raczej komiks, o którym zapomnimy szybko. Nic z tego nie zapamiętam. Historie są zbyt ogólne, mają zbyt mało interesujących i nowych rzeczy do opowiedzenia, lub ich bohaterowie nie są wystarczająco ekscytujący i interesujący. Ogólnie rzecz biorąc, wiele uwagi poświęcono wartościom pokazowym, a Vader jest pokazany jako lepszy wojownik lub rażąca wizja horroru. Ostatecznie jednak nie dowiadujemy się nic nowego o Mrocznym Lordzie Sithów. Jeśli nie przeczytasz tego komiksu, na pewno nie przegapisz niczego ważnego. Dla Vadera wszystkie spotkania ze zwykłymi ludźmi są zupełnie nieistotne i prawie ich nie pamięta, podobnie jak my komiksu. Oczywiście właśnie o to chodzi w tym komiksie: pokazać Vadera z punktu widzenia zwykłych ludzi. Ale moim zdaniem koncepcja nie zapewnia wystarczającej ilości emocji, które mogłyby wzbudzić moje zainteresowanie. Pokażcie mi coś nowego!

Ogólnie rzecz biorąc, komiksowi Vader: Mroczne wizje przyznaję ocenę 5 na 10.

Ogólna ocena: 5/10
Fabuła: 3/10
Rysunki: 3/10
Jakość wydania: 9/10

Dziękuję wydawnictwu Story House Egmont za przekazanie egzemplarza recenzenckiego.

Szczegóły:
Tytuł: Star Wars. Vader: Mroczne wizje
Tytuł oryginalny: Star Wars. Vader: Dark Visions
Autor: Dennis „Hopless” Hallum
Rysunki: Brian Level, David Lopez, Geraldo Borges, Javi Pina, Jordan Boyd, Paolo Villanelli, Stephen Mooney
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawnictwo: Story House Egmont
Data premiery: 13 kwietnia 2022
Liczba stron: 128
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena: 49,99 PLN

Grogu będzie postacią łączącą wszystkie spin-offy The Mandalorian?

Grogu będzie postacią łączącą wszystkie spin-offy The Mandalorian?

Po dwóch sezonach The Mandalorian i pierwszym The Book of Boba Fett, Dave Filoni i Jon Favreau prześcignęli samych siebie w rozdziale szóstym zatytułowanym From the Desert Comes a Stranger, który okazał się jednym z najlepszych odcinków z pośród gwiezdnowojennych seriali aktorskich, jakie dotychczas miały okazję się pojawić we franczyzie. Filoni, który go wyreżyserował i napisał razem z Favreau, wcisnął do niego wszystko, co kochamy w Gwiezdnych wojnach*, tworząc jedne z najbardziej zapamiętywalnych telewizyjnych 45 minut ostatnich kilku lat.

Po tym jak skończył się Rozdział 5 The Book of Boba Fett, cameo Grogu było niemal pewne. Pojawiły się nawet wyraźne sygnały, że pojawi się także Luke Skywalker. Obecność Ahsoki była jednak czymś, czego nie oczekiwaliśmy zobaczyć (co jednocześnie było po głębszym przemyśleniu trochę głupie, zważywszy na fakt, że za odcinek odpowiadał Filoni i do tego miała powody, by się w nim pojawić). Odcinek zasugerował również, że nie było to ich pierwsze spotkanie i z całą pewnością nie było też ich ostatnim. W ciągu najbliższych paru tygodni najprawdopodobniej postać grana przez Rosario Dawson pojawi się na planie produkcji jej własnego serialu, bylibyśmy więc mocno zdziwieni gdyby zabrakłoby w nim cameo Luke'a.

Należy wziąć pod uwagę, że ta dwójka ma wiele do omówienia, a Filoni, który również pisze scenariusz nadchodzącego serialu, doskonale o tym wie. Najważniejszym pytaniem, które sobie zadajemy jest jednak czy i w tym serialu pojawi się Grogu. Po obejrzeniu Rozdziału 6, możemy debatować nad tym, iż nie tylko pojawi się w Ahsoce, ale również że nasz mały zielony koleżka będzie obecny w każdym serialu, którym zajmują się Favreau i Filoni.

Po obejrzeniu całej serii, możemy bowiem zobaczyć, że Jon Favreau nie chciał po prostu opowiedzieć historii Boby Fett. Chciał także kontynuować opowieść o zagrożeniu, które zostało zostawione z otwartym zakończeniem pod koniec drugiego sezonu The Mandalorian. Din Djarin i Grogu dostali trwający 50 minut cały dodatkowy odcinek w Rozdziale 5, a ten z kolei prowadzi do najważniejszego wydarzenia i cliffhangeru w przedostatnim odcinku (który zwykle jest zarezerwowany dla głównej fabuły serialu).

Czy było to posunięcie czysto marketingowe, czy wynikające z wielkiego planu Filoniego i Favreau'a, który konsekwentnie realizują, Grogu z całą pewnością będzie w sezonie trzecim The Mandalorian, sądząc także po tym, jak zakończył się The Book of Boba Fett. Dodatkowo, Grogu pojawiający się w Ahsoce jest w tym wypadku również dużym prawdopodobieństwem. Nie tylko może się on pojawić obok Luke'a, jeśli jego postać spotka się z Ahsoką, ale także może być kolejnym połączeniem z postacią Togrutanki.

Redaktorzy StarWarsLeaks złapali easter egga podczas przebitki do scen z Rozkazem 66, które widzimy w Rozdziale 6, który może sugerować odniesienie do Grogu. Istotnie, w rogu ekranu, na ścianie w świątyni Jedi podczas masakry dokonywanej przez armię klonów można zauważyć herb Barriss Offe. Postać ta, była przyjaciółką Ahsoki w animowanym serialu Wojny klonów, zanim ją zdradziła i znalazła się jak można przypuszczać w więzieniu. W obliczu spustoszenia jakie wyrządziło zakończenie Wojen klonów i egzekucje w ramach Rozkazu 66, jest możliwe, że zdołała znaleźć sposób na ucieczkę i zaczęła szukać odkupienia, ratując Grogu przed klonami.

Zarówno Ahsoka, jak i Luke dostarczyli nam wielu ważnych informacji o przeszłości Grogu, jednak wiele pytań wciąż pozostaje bez odpowiedzi - pośród nich: tożsamość wybawcy Grogu. Barriss oczekuje się w serialu Ahsoka, a przynajmniej tak zaraportował The Illuminerdi w zeszłym roku, iż była padawanka "znajduje się na liście głównych bohaterów, ma mieć około 20-30 lat i poszukuje się młodej kobiety pochodzenia azjatyckiego do roli". Jak na razie, jedyną azjatycką aktorką z rolą w serialu jest Natasha Liu Bordizzo, która ma zagrać Sabine Wren, więc nie jesteśmy pewni, czy w ogóle pojawi się ona w serialu. Jeśli tak, to produkcja The Book of Boba Fett mogła to zasugerować.

Patrząc na Ahsokę, nie wiemy za wiele odnośnie tego, co wydarzy się w kolejnym sezonie The Mandalorian. Giancarlo Esposito zasugerował, że Favreau przymierza się do czwartego sezonu, ale nie zostało to jeszcze potwierdzone (biorąc jednak pod uwagę  sukces pierwszych dwóch, nie ma wątpliwości, że będzie miało to miejsce, jeśli tylko Favreau będzie chciał go zrobić). Jeśli do tego dojdzie, udział Grogu jest najprawdopodobniej również gwarantowany. Rangers of the New Republic zostało oficjalnie skasowane, a z kolei wciąż gdzieś w planach jest jeszcze crossoverowy event, który ma pojawić się w niedalekiej przyszłości, jednakże żadne szczegóły na ten temat nie zostały podane przez Lucasfilm od czasu, gdy Kathleen Kennedy ogłosiła go w grudniu 2020 roku.

Jeśli będzie miało to miejsce, założymy się, że Grogu będzie centralną postacią tegoż. Możemy też spekulować, że będzie się również łączyć z trylogią sequeli i tym, co ma nastąpić po niej. Grogu może być główną postacią w przyszłości franczyzy, zwłaszcza po tym, co zrobili Favreau i Filoni w serialu o Boba Fettcie pokazując nam jego trening. Jeśli tak będzie, będzie miał kontakty i połączenia z postaciami trylogii sequeli prędzej czy później - właściwie, to już miał, ponieważ Luke chciał z niego zrobić pierwszego ucznia swojej akademii. Niezależnie od zakończenia Rozdziału 7, wciąż jest to bardzo prawdopodobne. Sezon trzeci The Mandalorian być może podejmie te kwestie, a my otrzymamy wkrótce odpowiedzi. 

Jak na razie, są to wyłącznie nasze spekulacje oparte na tym, co wiemy. Kropki powoli się ze sobą łączą, ale jak zwykle póki co niewiele znaczą, a jedyną osobą, która wie jak potoczy się ta niesamowita historia w uniwersum Gwiezdnych wojen jest Dave Filoni. Cokolwiek się wydarzy, wiemy, że otrzymamy coś absolutnie fantastycznego.

A my przypominamy, że pod koniec kwietnia w sprzedaży ukaże się adaptacja drugiego sezonu The Mandalorian.

* Zmieniliśmy perspektywę odautorską na ogólną. [przyp. red. ŚSW]
Źródło: starwarsnewsnet.com
Tłumaczenie: Lupus

Zapowiedź komiksu Star Wars. Doktor Aphra, tom 2: Niezwykła maszyna

Zapowiedź komiksu Star Wars. Doktor Aphra, tom 2: Niezwykła maszyna
Dla miłośników komiksów mamy zapowiedź drugiego tomu serii Doktor Aphra, której akcja toczy się po Epizodzie V. W historii Niezwykła maszyna archeolożka Chelli Aphra musi ściągnąć na siebie gniew rodziny Tagge. Ale jej dawna miłość, Sana Starros, również ją ściga i wkrótce Aphra znajduje się w środku niezwykłego zadania, które ma nawet związek z minioną erą Wielkiej Republiki. Album zawiera także wstęp serii do crossovera Wojna łowców nagród. Poniżej znajdziecie okładkę oraz szczegóły wydania komiksu.
Tytuł: Star Wars. Doktor Aphra, tom 2: Niezwykła maszyna
Opis:
Tom 2 z cyklu „Doktor Aphra". Aphra musi uciekać, żeby ratować życie, próbując zgubić wszystkich depczących jej po piętach łowców nagród. Ale wśród nich jest także rozgniewana była partnerka Aphry, Sana Starros, dla której sprawa ma wymiar osobisty! Aphra nie może przechytrzyć Dominy ani uciec Sanie... Jaki zatem wybór jej pozostaje? Może znalezienie tajemniczej maszyny sprzed wieków, która zachwiałaby równowagę sił w galaktycznej wojnie domowej? Rozpaczliwe poszukiwanie wiedzie Aphrę na Korelię i... pod próg domu Sany. Ale nie tylko zdeprawowana pani doktor upatrzyła sobie tę zdobycz! Teraz, gdy Klan Niepokonanych podąża ich śladem, Aphra i Sana znalazły się na kursie kolizyjnym z kolejnym groźnym łowcą. 

Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach „Star Wars: Doctor Aphra (2020)” #6–10, a następnie zebrane w tomie „Star Wars: Doctor Aphra vol. 2: The Engine Job”.
Autor: Alyssa Wong
Rysunki: Minkyu Jung, Robert Gill, Ray-Anthony Height
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Liczba stron: 120
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 167x255 mm
Cena: 39,99 PLN
Data premiery: 15 czerwca 2022


Zamierzacie zakupić ten komiks?

10 najbardziej zabójczych droidów Gwiezdnych wojen [Kanon i Legendy]

10 najbardziej zabójczych droidów Gwiezdnych wojen [Kanon i Legendy]

Nie wszystkie droidy są słodkie i przyjazne jak R2-D2 czy BB-8...

W Gwiezdnych wojnach droidy służą w różnych rolach, począwszy od prostych robotników, aż po wykwalifikowanych chirurgów i generałów na polach bitw. Niektóre z nich specjalizują się jednak w walce i sianiu zniszczenia. Śmiercionośne droidy mają swoje podziały zabójczości - począwszy od droidów bitewnych, tych których siła leży w liczbach, a nie w celności; aż do zabójczych jednostek żołnierskich pracujących w grupach, droidów zabójców i droidów przystosowanych do obrony, radzących sobie zarówno z bronią, jak i taktyką. Przedstawiamy listę kilku najbardziej śmiercionośnych droidów, jakie kiedykolwiek zostały aktywowane w odległej galaktyce.

1. K-2SO
Jak widzieliśmy w Łotrze 1, K-2SO był maszyną pracującą dla Sojuszu Rebeliantów. Oryginalnie, pracował jako standardowy imperialny droid porządkowy typu KX, który miał wszystkie zabójcze cechy charakterystyczne swojej serii - większe od ludzi proporcje, atletyczną ruchliwość i umiejętność używania broni lub zgniatania wrogów gołymi rękami. Przeprogramowany, by pracować dla Rebelii, Kaytoo stał się idealnym agentem, mogącym się zmieszać z imperialnymi jednostkami, gdzie załogi KX zazwyczaj mają autonomiczne role. Przenikając w struktury, może zadbać oto, aby własną misję poprowadzić niewykryty przez innych, albo wdać się w walkę z nic nie podejrzewającymi szturmowcami. Kaytoo służył również jako drugi pilot Cassiana Andora i pomagał w wyzwoleniu Jyn Erso z imperialnego więzienia i w ataku na siły imperialne na Jedha. Na Scariff, spotkał go szlachetny koniec, gdy poświęcił się powstrzymując szturmowców. W tym samym czasie dał możliwość dostępu Jyn i Cassianowi do baz danych zawierających plany Gwiazdy Śmierci. Nie będąc infiltratorami jak Kaytoo, zwykłe droidy ochroniarze typu KX udowodniały, że są wyzwaniem w walce nawet dla dzierżących miecze świetlne wojowników takich jak Cal Kestis, ale jednocześnie mogły zostać przeprogramowane przez inne podstępne droidy.

2. IG-88
W galaktyce pełnej organicznych wciąż obawiających się droidów po wydarzeniach wojen klonów, kilka droidów zabójców znalazło się niemal na szczycie listy mechanicznych istot, których zdecydowanie nie chciałbyś nieoczekiwanie spotkać na swojej drodze - różne modele serii IG czyli droidów zabójców. Niektóre z wcześniejszych linii obejmowały IG-RM (droidy ochroniarskie), niektóre z nich znalazły więc prace u innych, jak na przykład u szmuglera Cikatro Vizago; a z kolei droidy zabójcy IG-86 często były zatrudniane przez kryminalistów w rodzaju Hutta Ziro. Najbardziej przerażającym z droidów tego typu był jednak IG-88, który pracował jako całkowicie niezależna jednostka, stając się zabójcą i łowcą nagród. Pierwszy raz widzieliśmy go w Imperium kontratakuje, gdzie był jednym z czołowych łowców nagród galaktyki, zatrudnionych przez Dartha Vadera do wyśledzenia Sokoła Millennium po bitwie o Hoth. Przed tym zleceniem, zetknął się już Q'irą, Leią Organą czy Sabine Wren. Nosił ze sobą ogromny arsenał broni, który obejmował działo pulsacyjne i neuralny inhibitor, a ponadto miał wbudowany miotacz ognia i dyspenser toksycznego gazu.

Legendy:
O tym, jak bardzo przerażającym i zabójczym droidem był IG-88 można także przeczytać w opowiadaniu I dlatego jestem autorstwa Kevina J. Andersona, które znalazło się w zbiorze opowiadań o łowcach nagród z Imperium kontratakuje zatytułowanym Opowieści Łowców Nagród. Opis opowiadania i naszą recenzję znajdziecie w tym miejscu>>

3. i 4. 0-0-0 i BT-1
Mówiąc z kolei o zabójczych duetach, to 0-0-0 (Triple-Zero) i BT-1 powinni znaleźć się na samym szczycie naszej listy. Wyglądające jak złe wersje C-3PO i R2-D2, te sadystyczne droidy zaczęły ze sobą współpracować, gdy zostały zatrudnione przez doktor Aphrę i Dartha Vadera. Po raz pierwszy pojawili się w trzecim zeszycie komiksu Darth Vader autorstwa Kierona Gillena i Salvadora Larroci, gdzie zostali przedstawieni jako odpowiednicy wspomnianych droidów, ale z upodobaniem do przemocy i destrukcji wobec organicznych lub innych droidów. Potrójne Zero był ciemnosrebrnym droidem protokolarnym z czerwonymi oczami i posiadał wbudowany miotacz ognia oraz system do rażenia prądem. Uwielbiał przesłuchiwania i pewnego razu zaznaczył, że swojego byłego pana pozbawił całej krwi. Bee Tee może wyglądać jak zwykły droid astromechaniczny, ale nie dajcie się zwieść pozorom - zniszczył swoich twórców i zszedł na złą drogą zanim dostał się pod kontrolę doktor Aphry. Zdolny do podróży dzięki swoim własnym dopalaczom rakietowym, był dosłownie fabryką broni na kółkach. Potrafił wytworzyć amunicję potrzebną do posiadanej w jego wnętrzu broni, takiej jak: karabiny blasterowe, wyrzutnie rakiet, a także zawsze popularnego miotacza ognia.

5. Pan Bones
Wszechobecne podczas wojen klonów, droidy bojowe typu B1, stały się rzadko spotykane w kolejnych latach, przeważnie będąc wyłączane lub wycofywane z eksploatacji. Generację później, jeden z droidów bojowych typu B1 został przerobiony w ochroniarza i przyjaciela. W trylogii Koniec i początek autorstwa Chucka Wendiga, osamotniony młody Temmin "Snap" Wexley buduje Pana Bonesa na Akivie. Zaprogramowany ze znajomością sztuk walki i umiejętnościami akrobatycznymi, Bones miał wbudowane wibroostrze i dzierżył blaster. Wierny kompan Snapa na swoim szkieletowym ciele był pomalowany na czerwono i czarno oraz nosił prawdziwe kości na swojej głowie i ramionach. Zazwyczaj podśpiewywał sobie kiedy "popełniał przemoc" i z czasem posiadł dodatkowe elementy powiększające jego elastyczność oraz zdolność do samonaprawy. Niestety, Pan Bones został zniszczony podczas bitwy o Jakku, po tym jak uratował Temmina.

6. MagnaGuard
IG-100 MagnaGuard był droidem ochroniarzem uwielbianym przez generała Grievousa i innych przywódców Separatystów podczas wojen klonów. Po raz pierwszy widziany w Zemście Sithów na pokładzie Niewidzialnej Ręki. Dwóch MagnaGuard była w stanie powstrzymać Jedi Anakina Skywalkera i Obi-Wana Kenobiego. Te zakapturzone droidy, uzbrojone w blokujące miecze świetlne elektropałki, zwykle pracowały w parach, by zwiększyć przewagę nad przeciwnikiem. Jedną z ich zalet była żywotność - były w stanie kontynuować walkę nawet, gdy straciły kończynę czy swoją głowę. Posiadali także wyrzutnie rakiet i laserowe strzałki, a także zdolność pilotowania swoich własnych myśliwców. MagnaGuard zmierzyli się z wieloma Jedi podczas wojny, włączając w to spotkania z Ahsoką Tano na Tatooine, Kitem Fisto i Nahdarem Vebbem na księżycu Vasseka, a nawet złapali Anakina Skywalkera na Naboo. Śmiercionośni dla wielu, MagnaGuard nie byli problemem dla Obi-Wana Kenobiego, który z łatwością pokonał czterech z nich na Utapau.

7. IT-O
Podczas, gdy wiele z droidów na tej liście, były zabójcze w walce, droid interrogacyjny IT-O był przerażający i śmiercionośny bez użycia jakiejkolwiek broni. W swojej celi na pokładzie Gwiazdy Śmierci w Nowej nadziei, księżniczka Leia była jedną z nielicznych osób, które zmierzyły się z groźbą jego metod oraz tortur i nie została złamana. Nie jest to łatwe, zważywszy na fakt iż IT-O posiada kolekcję narzędzi zdolnych do wykonania fizycznych i psychicznych obrażeń swojej ofierze, takich jak: sondy umysłowe, defragmentatory kości, narkotyki, przyrządy do obdzierania ze skóry i sondy elektrowstrząsowe. W wyniku przesłuchań wykonywanych przez jednostki IT-O ucierpieli także Kanan Jarrus oraz Hera Syndulla.

Jeden z IT-O otrzymał nowe zadanie od Nowej Republiki w trylogii Alexandra Freeda Eskadra Alfabet. Zamiast do przesłuchiwań, Ito został zaprogramowany do roli terapeuty dla Yrici Quell i otrzymał zadanie pomóc jej z poradzeniem sobie z traumami uczestnictwa w Operacji Popiół, a także był używany jak lojalny ewaluator jego właściciela, Caerna Adana.

8. Droideka
Droideka albo droid niszczyciel, był budzącym grozę widokiem na każdym polu bitwy podczas wojen klonów. Zdolny do szybkiego toczenia się w terenie, droideka uwalniała trzy odnóża, włączał pole siłowe i strzelał z dwóch bliźniaczych dział laserowych. Niszczyciele po raz pierwszy pojawiły się w Mrocznym widmie, udowadniając, że nawet Qui-Gon Jinn i Obi-Wan Kenobi nie są w stanie im sprostać na pokładzie okrętu Federacji Handlowej. Z osłonami zdolnymi ochronić je przed niemal każdym ostrzałem z osobistych blasterów i szybkostrzelnych blasterów, były bardzo trudnymi przeciwnikami, zwłaszcza w małych grupach. Anakin Skywalker zdołał zniszczyć kilka z nich w hangarze na Naboo używając myśliwca N-1, ale wiele lat później zrozumiał, że poddanie się jest jedyną opcją, gdy zmierzył się z grupą droidów w fabryce na Geonosis. Czasami szczęście może być jedynym czynnikiem przyczyniającym się do zniszczenia droideki, o czym przekonał się Jar Jar Binks na polach Naboo - przypadkowo zaplątując się w szczątki droida bojowego i strzelając z jego blastera w nogę droida niszczyciela, doprowadzając do jego upadku.

9. IG-11
Zaznaczyliśmy już na naszej liście, że modele droidów IG zostały wykonane do zabójczych czynów, a IG-11 nie był w tej kwestii wyjątkiem. Łowca nagród, IG-11 pokazał swoją zręczność używając dwóch karabinów blasterowych jednocześnie strzelając w różnych kierunkach podczas nieoczekiwanego połączenia sił z Din Djarinem na Arvala-7 w pierwszym rozdziale The Mandalorian. Asygnowany do zabicia Dziecka, droid zabójca nie przewidział, że zostanie zastrzelony i tym samym dezaktywowany przez Mando. Jego szczątki zostały odzyskane przez Kuilla, który go naprawił i przeprogramował do pomocy przy farmie wilgoci Ugnaughty. Kiedy Din Djarin powrócił do Kuilla wraz z Carą Dune, odmieniony IG-11 zaproponował mu herbatę. Gdy Grogu został porwany przez imperialnych szturmowców zwiadowców na Nevarro, a Kuill został zabity, IG-11 zlikwidował szturmowców i uratował malca. Podróżując następnie do miasta, IG-11 eliminował kolejnych szturmowców, obracając swój tors dookoła, by strzelać we wszystkich kierunkach, przez cały czas niosąc ze sobą Grogu, ku relatywnie bezpiecznej przystani. Później, dokona aktu poświęcenia się, by uratować Dziecko i jego przyjaciół.

10. HK-47
Tysiące lat przed nastaniem Imperium, jeden droid stał się definitywnie najbardziej zabójczą maszyną swoich czasów: HK-47. Pojawił się w grze komputerowej Knights of the Old Republic (obecnie znajdującej się w chronologii określanej jako Legendy) i był pozbawionym moralności droidem zabójcą, który uważał siebie za lepszego od większości istot żywych, za wyjątkiem swojego pana, Revana. Odgrywał rolę droida protokolarnego, potrafił mówić w tysiącach języków i czasami czuł się niedoceniany - a przynajmniej dopóki nie mógł użyć swojego blastera. Używał wielu różnych rodzajów broni podczas pojedynku z przeciwnikami Jedi - karabin snajperski, gdy musiał strzelać z dystansu, a także granaty, broń soniczna, rakiety, miny i zabójczy gaz - innymi słowy wszystko to, czego nie był w stanie powstrzymać miecz świetlny. Był socjopatą, który rozkoszował się w destrukcji i zachęcał do śmiercionośnych zachowań swojego pana. Pomimo swoich morderczych skłonności, stał się bohaterem Republiki, przyczyniając się do pokonania Dartha Malaka i zniszczenia Gwiezdnej Kuźni.

Źródło: starwars.com
Tłumaczenie i przypis: Lupus
Copyright © 2016 Świat Star Wars , Blogger