Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plotki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plotki. Pokaż wszystkie posty

💥 Kathleen Kennedy odejdzie ze stanowiska prezes Lucasfilm w 2025 roku?

💥 Kathleen Kennedy odejdzie ze stanowiska prezes Lucasfilm w 2025 roku?
Po 13 latach na stanowisku prezes Lucasfilm, Kathleen Kennedy planuje odejść na emeryturę pod koniec roku.
Najważniejsze informacje:
  • Według Puck News>>, Kathleen Kennedy poinformowała Disney, przyjaciół oraz współpracowników o zamiarze rezygnacji z funkcji prezes Lucasfilm do końca 2025 roku.
  • Obecnie nie wiadomo, kto miałby ją zastąpić na tym stanowisku.
  • Choć nie ma jeszcze oficjalnego potwierdzenia tej decyzji, zarówno The Hollywood Reporter, jak i Empire Magazine podały, że odejście Kennedy jest nieuchronne.
Historia jej kariery:
Kathleen Kennedy została współprzewodniczącą Lucasfilm w 2012 roku, kiedy to współpracowała bezpośrednio z Georgem Lucasem. Po jego odejściu przejęła pełne obowiązki prezeski.
Lucasfilm
Zanim dołączyła do Lucasfilm, była jedną z najbardziej cenionych producentek w Hollywood. Pracowała przy takich hitach jak E.T. (1982), Gremliny (1984), Goonies (1985), Jurassic Park (1993) i Powrót do przyszłości (1985).

Jako prezes Lucasfilm nadzorowała odrodzenie marki Star Wars, w tym premierę nowej trylogii sequeli (Przebudzenie Mocy, Ostatni Jedi, Skywalker. Odrodzenie), a także rozwój seriali aktorskich na Disney+, takich jak The Mandalorian, Ahsoka, Andor i Obi-Wan Kenobi.

Pod jej rządami powrócił także Harrison Ford jako Indiana Jones w filmie Indiana Jones i artefakt przeznaczenia (2023).
Lucasfilm
Dziedzictwo i przyszłość Lucasfilm:
Mimo licznych kontrowersji i krytyki wśród fanów Gwiezdnych wojen, Kennedy pozostała twarzą franczyzy, wspierając różnorodność oraz rozwój nowych twórców.

Zbliżające się Star Wars Celebration Japan, które odbędzie się w kwietniu 2025 roku, może stać się miejscem oficjalnego ogłoszenia jej odejścia.

Lucasfilm stoi teraz przed kluczowym momentem. Po latach intensywnego rozwoju Star Wars na dużym i małym ekranie, fani czekają na przyszłe projekty, takie jak film The Mandalorian & Grogu oraz zapowiedziane (a być może anulowane już) projekty: trylogia Davida Benioffa i D.B. Weissa, film Jamesa Mangolda oraz produkcja Taiki Waititiego.

Bez względu na kontrowersje związane z jej decyzjami, Kathleen Kennedy na zawsze pozostanie jedną z najważniejszych postaci w historii Gwiezdnych wojen – osobą, która pomogła ożywić i rozwinąć tę kultową sagę.

Przewodnik Star Wars: Od Świtu Jedi do Nowej ery Jedi. O możliwościach w przyszłych filmach | Kanon i Legendy

Przewodnik Star Wars: Od Świtu Jedi do Nowej ery Jedi. O możliwościach w przyszłych filmach | Kanon i Legendy
Na Star Wars Celebration 2023, który odbył się w Londynie, Kathleen Kennedy podała pierwsze, konkretne szczegóły trzech nadchodzących filmów kinowych z Gwiezdnych Wojen oraz ogłosiła ich reżyserów. Podczas, gdy nie podano żadnych dokładniejszych szczegółów, wiemy, że dwa z trzech filmów będą rozgrywały się w całkowicie nowych okresach w chronologii Gwiezdnych Wojen.

Przypomnijmy, że projekt Jamesa Mangolda przeniesie nas daleko w przeszłość, do ery nazwanej "Świt Jedi", podczas gdy Sharmeen Obaid-Chinoy zabierze widzów w czasy po Sadze Skywalkerów i po Najwyższym Porządku w erę nazwaną "Nowa Era Jedi/Nowy Zakon Jedi". Fani Rozszerzonego Wszechświata (obecnych Legend) z całą pewnością zastrzygli uszami nieco bardziej niż zwykle, ponieważ te tytuły były także tytułami dwóch dużych inicjatyw wydawniczych, które rozgrywały się mniej więcej w tym samym czasie, co ogłoszone filmy. W tym artykule, zastanowimy się nad obiema historiami i pospekulujemy jaki wpływ Legendy mogą mieć na przyszłe filmy.

Zanim jednak to zrobimy, warte podkreślenia jest, że mało prawdopodobne jest to, iż użycie tych samych tytułów oznacza, jakoby filmy miały opowiadać na nowo raz opowiedziane historie. Na przykład, wraz z pojawieniem się Tales of the Jedi, wielu fanów miało nadzieję, że będzie to reboot serii komiksowej pod tym samym tytułem, która rozgrywała się 4000 lat przed filmami. Jak się jednak okazało, te spekulacje nie potwierdziły się. 

Ostrzegamy także, przed potencjalnymi spoilerami z Legend!

Świt Jedi

Co wiemy o filmie: Historia ma rozgrywać się 25000 lat przed Sagą Skywalkerów i opowiadać o pierwszych Jedi, którzy szukają ścieżek Mocy w czasie chaosu. To wszystko, co na tę chwilę mamy, ale można się spodziewać, że wrócimy na Ahch-To, o której wiemy, że jest miejscem na którym znalazła się pierwsza Świątynia Jedi. Dodatkowo, ikoniczne logo ery Świt Jedi  jest symbolem Pierwszych Jedi. Widzieliśmy je już także w Ostatnim Jedi w tej właśnie świątyni.

Historia z Rozszerzonego Wszechświata: Seria komiksowa Świt Jedi tworzona przez Johna Ostrandera i Jana Duursema była wydawana przez wydawnictwo Dark Horse. Historia zabierała czytelników 25000 lat wstecz i zaczynała się od Tho Yor, tajemniczych staktów w kształcie piramid, które zbierały użytkowników Mocy z całej galaktyki i zawoziły ich na Tython, ukryty w głębokim jądrze galaktyki. Ta tajemnicza rasa z zakonu znanego jako Je'daii, praktykowała równowagę Mocy, używając zarówno jasnej, jak i ciemnej strony.

Gdy "Ogar Mocy" Xesh dociera do ich świata, Je'daii odkrywają zwiadowców Rakatów, zaawansowanej, podbijającej światy rasy podążającej ciemną stroną. Wraz z zachwianiem równowagi ich świata, Je'daii muszą znaleźć nowe ścieżki i odkryć przeznaczenie jakie zostało zapisane im przez Tho Yor.  Została także uzupełniona o powieść "Świt Jedi: W nicość" napisaną przez Tima Lebbona, która zostanie wydana ponownie za granicą w ramach serii Star Wars The Essential Legends Collection"i której premierę przewidziano na 23 maja tego roku. W polskim tłumaczeniu Anny Hikiert-Berezy i Błażeja Niedzińskiego, powieść ukazała się nakładem wydawnictwa Amber w 2014 roku. To dobry moment, by siegnąć zarówno po komiksy, jak i wspomnianą książkę.

Możliwe nawiązania: Poza tytułem serii, nie należy oczekiwać żadnych konkretnych nawiązań. James Mangold już zaznaczył, że jego historia będzie całkowicie oryginalną opowieścią z nowymi postaciami, więc nie należy spodziewać się nikogo z komiksów. Ponadto, nawet jeśli pojawiliby się Tho Yor, jest jasne, iż ta historia będzie skoncentrowana na indywidualnej postaci, a nie na zakonie, tak więc nowa historia może być zupełnie inna. Kluczowe jednak mogą okazać się kwestie lokalizacji. Dzięki serialowi The Mandalorian wiemy, że Tython nadal jest ważną planetą dla Jedi, ale to Ahch-To zapewne będzie nowym, centralnym punktem ich powstania. 

Jedna rzecz może być taka sama - Rakatanie jako wrogowie. Ta antyczna rasa została stworzona jako część historii zawartej w grach komputerowych Knights of the Old Republic, a komiksy pokazały ich potęgę i jak dewastowali galaktykę. Rakatanie jako najedźcy są obecni w kanonie, co wiemy dzięki serialowi Andor (wspomnieni w odcinku "Aldhani"), a z kolei dzięki opisowi "czas chaosu", Rakatanie jako główni antagoniści są bardzo prawdopodobni. Kolejnym aspektem, który wielu fanów zapewne chciałoby zobaczyć, jest fakt, iż cofniemy się do bardzo antycznych czasów, z prymitywną technologią, a używanie klasycznych mieczy jako broni zanim zostanie będzie wynaleziony miecz świetlny, będzie wskazane.

Symbol ery oznacza zarówno jasność, jak i ciemność - co sugeruje, że pierwsi Jedi również będą podążać ścieżką, która będzie bardziej zrównoważona pomiędzy obiema stronami Mocy. 

Dziedzic Imperium

Pozwólmy sobie na krótką wycieczkę w bok, do czasów które obejmą epicki crossoverowy film Dave'a Filoniego, by zastanowić się przez moment nad elementami z istniejących i nadchodzących seriali Disney Plus, które mogą pojawić się w kinowym wydarzeniu. W trailerze Ahsoki, Wielki Admirał Thrawn zostaje nazwany "Dziedzicem Imperium". Te słowa są zaczerpnięte bezpośrednio z tytułu powieści Timothy'ego Zahna z 1991 roku, gdzie po raz pierwszy spotkaliśmy niebieskoskórego przeciwnika.

Ponownie, nie należy oczekiwać, że nadchodzący projekt będzie bezpośrednią adaptacją powieści z Legend. Z jednej strony choćby dlatego, iż oryginalna powieść była skoncentrowana wokół Luke'a Hana i Lei. Nie można oczywiście wykluczyć ich pojawienia się w filmie, także dzięki możliwościom technologicznym, które widzieliśmy między innymi w Łotrze Jeden czy Księdze Boby Fetta, żeby wymienić tylko kilka z wykorzystań cyfrowego odmładzania znanych już postaci w Gwiezdnych Wojnach, jednakże trudno wyobrazić sobie użycie wspomnianej technologii, do czegoś więcej, aniżeli krótkiego cameo. Z drugiej strony jednakże możemy oczekiwać wykorzystania części historii - powracający Thrawn ciska rękawicę w kierunku Nowej Republiki serią niezwykle przemyślanych, inteligentnych ataków, które będą jak najbardziej na miejscu. Thrawn również był zainteresowany klonowaniem Jedi, co zostało mocno już zaznaczone w The Mandalorian, tak więc i ta część oryginalnej fabuły, może znaleźć swoją wersję w nadchodzącym filmie.


Nowa Era Jedi/Nowy Zakon Jedi

Przejdźmy do nowego filmu z Gwiezdnych Wojen, dziejącym się w przyszłości, reżyserowanym przez Sharmeen Obaid-Chinoy. Podczas SWC 2023 w Londynie, reżyserka była bardzo podekscytowana swoim projektem i zachwycona tym, że może o nim mówić.

Co wiemy o filmie:  Historia ma rozgrywać się w piętnaście lat po upadku Najwyższego Porządku i Wiecznych Sithów, który widzieliśmy w Skywalker. Odrodzenie oraz skupić się wokół nowej grupy Jedi, którzy będą prowadzeni przez wielką Mistrzynię Jedi, którą jak się okazuje będzie nikt inny, a Rey. Daisy Ridley z kolei powtórzy swoją rolę. Zakon Jedi będzie stworzony na nowo, ale będzie musiał zmierzyć się z nowym zagrożeniem.

Historia z Rozszerzonego Wszechświata: Największa inicjatywa wydawnicza pod tym tytułem w swoim czasie złożyła się na 19 powieści, które opisywały galaktykę na zupełnie nowym terytorium. Po latach walk z Thrawnem i innymi pozostałościami Imperium, Nowa Republika w końcu zaznała pokoju. Luke Skywalker poszukiwał innych silnych Mocą i stworzył Akademię na Yavinie 4. Liczba Jedi oscylowała wówczas wokół setki. Jednak pokój został zachwiany poprzez pojawienie się Yuzhaan Vongów. Obcy najeźdźcy z innej galaktyki używali żywych istot do tworzenia statków, broni i zbroi oraz jak się okazało byli niewidoczni w Mocy, co oznaczało, że umiejętności Jedi miały na nich bardzo mały wpływ. 

Najeźdźcy zadali ogromne straty w całej galaktyce i pośród naszych ulubionych bohaterów, przyczyniając się między innymi do śmierci Chewbacki. Nowa Republika upadła, ale na końcu Jedi znajdą ścieżkę do zwycięstwa oraz pokoju i wprowadzą go z powrotem w galaktyce.

Możliwe nawiązania: Tutaj robi się naprawdę ciekawie. Ponownie, nie należy oczekiwać konkretnych odniesień czy bezpośrednich adaptacji, ale wiele z tematów i wyborów można w nadchodzącym filmie wypatrywać. Wyobraźmy sobie, że Zakon Jedi Rey będzie znacznie mniejszy od tego stworzonego przez Luke'a, ale będzie już ustanowioną, dobrze działającą strukturą. Finn, być może Temiri Blagg (chłopiec z miotłą z Ostatniego Jedi) oraz inni Rycerze Jedi trenują nowe generacje Padawanów. Mając to na uwadze, można wyobrazić sobie kompozycję Jedi Rey w mniej więcej podobny sposób jak miało to miejsce w książkach. W powieściach, Jedi Luke'a zaczynali swój trening również jako dorośli, odkrywając swoje połączenie z Mocą. Rey i Luke byli wszakże trenowani jako dorośli, więc miałoby sens, by restrykcje odnośnie wieku i akceptacji pośród Jedi, również tutaj były zniesione. Nie można oczywiście wykluczyć, że pośród nich nie będzie żadnych młodzików, ale należy się raczej spodziewać, że Rey będzie chciała się skupić na trenowaniu Jedi pośród młodzieży, którzy będą też głównymi postaciami, podczas gdy Rey będzie raczej postacią drugoplanową i mentorką nowych Jedi.

Twórcy powieści mówili w tamtym czasie o potrzebie nowego typu zagrożenia. Większość historii w Legendach do czasu NEJ skupiała się wokół imperialnych generałów wojennych i tym podobnych zagrożeń, więc Yuuzhan Vongów pomyślano jako zagrożenie, jakiego jeszcze nie było. Nie mieli połączenia z Mocą, unikali wszelkiej technologii nie będącej organiczną, całkowicie ksenofobiczni z natury. W kanonie, Imperium powróciło jako Najwyższy Porządek w trylogii sequeli, a Resztki Imperium są częścią The Mandalorian. Nie trudno więc wyobrazić sobie, że Lucasfilm będzie celował w nowy typ zagrożenia i wroga, który pokażą nam na ekranie. Czy będą to Vongowie? Jest to raczej wątpliwe, ale z całą pewnością można oczekiwać więcej obcych zagrożeń, które postawią Jedi w stan gotowości.

Niezależnie od tego, w jakikolwiek sposób nawiążą do Legend w nowych filmach lub też tego nie zrobią, są to wspaniałe historie, które wielu fanów wciąż ciepło wspomina i lubi do nich wracać [tak jak autor oryginalnego artykułu i autor tłumaczenia - przyp. red. ŚSW]. Są też zdecydowanie warte polecenia każdemu, kto jeszcze nie miał okazji ich czytać. Z całą pewnością można jednak powiedzieć, że dla wszystkich fanów, a szczególnie tych pamiętających czas, gdy Legendy były kanonem, to bardzo ekscytujący okres, w którym podążymy w świetlaną przyszłość (i przeszłość!) Gwiezdnych Wojen. 


Źródło: starwarsnewsnet.com
Tłumaczenie: Lupus

Przewodnik po filmach Taiki Waitiego i czego spodziewać się po jego Gwiezdnych wojnach

Przewodnik po filmach Taiki Waitiego i czego spodziewać się po jego Gwiezdnych wojnach
Wyobraźcie sobie to. Fantastyczna gwiazda Dzikich łowów, Ricky Baker, jako główny Jedi w Gwiezdnych Wojnach Taiki Waititiego. Co za wspaniałe czasy, aby w nich żyć.

Na szczęście, Hollywood nigdy nas nie posłucha (mimo to wyobraźcie sobie te one-linery), a z każdym dniem zapewne okazuje się, że coraz bardziej tracimy świadomość w poszukiwaniu nowych Gwiezdnych Wojen. Im częściej i dłużej rozmawiamy w gronie naszych znajomych fanów, zdajemy sobie sprawę o jednej sprawie. Potrzeba nowego filmu jest wręcz paląca.

Jeśli obecne raporty są prawdziwe, film Taikiego Waitiego wejdzie do produkcji na początku 2023 roku. Jednakże, niektórzy z nas mogą też poczuć otarcia w butach - jeśli rozumiecie co możemy mieć na myśli. Biorąc pod uwagę, że jego ostatni film Thor: Miłość i Grom, zbiera mieszane recenzje i równie krytyczne opinie od samego twórcy (najśmieszniejsze jest to, że nawet komediant nie potrafi odegrać się szybko i cięto), można sądzić, że Gwiezdne Wojny Taiki Waititiego nie jest najlepszym rozwiązaniem. Jak by to ująć łagodnie... Maclunkey!

Odkładając na bok prawdziwe znaczenie Maclunkey, można by stwierdzić, że jesteśmy jak Greedo w świecie Hana Solo, ale zapomnijmy na chwilę o jego Thorach. Mówimy przecież o facecie, który dał się poznać widzom filmem Co robimy w ukryciu? Następnie zrobił mocno niedoceniony film Dzikie Łowy. Ten sam facet zrobił pokręconą satyrę z nazizmu zatytułowaną Jojo Rabbit i zgarnął za nią Oscara. To jego mainstreamowe filmy. Szybko stał się reżyserem, który wraz ze swoim nazwiskiem wnosi do przysłowiowego pokoju wszystko, co z nim związane. 

Ciężko zaprzeczyć, że mieszane (choć w większości pozytywne) opinie o jego ostatnim dziele są skazą, ale przecież każdy ma swój zły dzień (wielu dało by się pokrajać za to, by Thor: Miłość i Grom, był ich złym dniem). Gwiezdne Wojny jak najbardziej potrzebują się teraz różnić w swoich kreatywnych założeniach. W Marvel Studios, Kevin Feige i jego załoga stali się ostatnio znani z tego, że pozwalają swoim reżyserom na wypełnienie swojej własnej wizji kreatywnej niezależnie od kosztów, a właśnie czymś takim bez cienia wątpliwości okazał się być Thor: Miłość i Grom. Wizją Taiki Waititiego.

Przyjrzyjmy się tej wizji. Robiąc to, zaczniemy dostrzegać rzeczy z jego całej filmografii wykraczające poza pewne stałe dowcipy, z których stał się znany. To są podstawy, które leżą u podwalin każdej jego pracy i mogą nam dać pewną ideę, czego należy się spodziewać po jego wizycie w odległej galaktyce. 

Film Taiki Waititiego będzie wolny, ale odpowiednio wymierzony
Zanim pójdziemy dalej, kwestią którą musicie zapamiętać, że w Hollywood istnieje system studiów. To, co przemawia na korzyść Taiki odnośnie jego Gwiezdnych Wojen to fakt, że nie tylko pracował z Lucasfilmem, ale także od kilku lat pracuje dla Disneya. Spójrzmy tylko na takie dane:
  • Thor: Ragnarok – Na całym świecie zarobił 854 miliony dolarów w box office'ach 
  • Jojo Rabbit – Zarobił 90 milionów dolarów przy relatywnie małym budżecie. Taika był nominowany w kategorii Najlepszy Film i wrócił do domu ze statuetką za Najlepszy Scenariusz Adaptowany, którą otrzymał podczas 92 ceremonii rozdania Oscarów 
  • Serial telewizyjny Co robimy w ukryciu – Wyreżyserował kilka odcinków, w tym pilot. Nadal jest producentem wykonawczym serialu stacji FX, który obecnie ma emitowany sezon czwarty, a nawet otrzymał przedłużenie na sezon piąty i szósty. Serial otrzymał jedenaście nominacji do nagrody Emmy 
  • The Mandalorian – Wyreżyserował finał pierwszego sezonu i użyczył swojego głosu postaci IG-11
  • Reservation Dogs – Twórca innego serialu dla stacji FX, którego sezon drugi miał premierę w sierpniu, po tym jak sezon pierwszy zdobył wynik 98% opinii krytycznej i wynik 89% opinii widzów na portalu Rotten Tomatoes 
  • Free Guy – Zagrał w tym filmie przeciwnika, Antwana. Dodatkowo, film w którym główną rolę zagrał Ryan Reynolds zaskoczył w box office'each zarobkiem 331 milionów dolarów na całym świecie 
  • Thor: Miłość i Grom – W chwili premiery zarobił 144 miliony dolarów i 303 miliony dolarów na świecie jest filmem , który miał najlepsze weekendowe otwarcie w całej franczyzie związanej z Thorem.
Tak, uważamy Miłość i Grom za sukces. Czas pokaże jak będzie to wyglądało w kolejnych box office'ach, ale na ten moment film odniósł sukces. Jeśli przełożymy taki zarobek na sukces dla konkretnego studia, niezależnie od jego jednostki, to i tak mamy spory wpływ. Oczywiście, nadal należy brać pod uwagę wytyczne i określone zasady, których należy przestrzegać, w każdym studiu filmowym - a przede wszystkim w studiu jakim jest Lucasfilm. Jednakże, może ugrać znacznie więcej i od tego momentu, wszystko wskazuje na to, że film Taiki nie będzie zależny od niczyjej wizji, a wyłącznie od jego własnej. Wbrew pozorom i powszechnej opinii, to wcale nie jest zły znak.

W filmie Thor: Miłość i Grom, znaleźć można było rozsądne połączenie tonów - dla większości z nas balans tych tonów był idealny, ale dla niektórych zostały przeciągnięte za mocno. To jednak nie przypadek, że jego ostatni film będący po raz pierwszy jego całkowicie własną komedią jest problemem. Marvel Studios pozwolił swoim filmowcom na pełną swobodę, by móc wypuszczać rekordową ilość treści o zróżnicowanej jakości. To był także powód dla którego Thor: Ragnarok był tak uwielbiany. Odpowiednio wymierzone proporcje i ujarzmianie ich zawsze były wyznacznikiem formuły dla sukcesu Taiki.

Często zapominanym elementem w tej ukłądance jest nominowana do Oscara Krysty Wilson-Cairns, która napisała scenriusz razem z Taiką. Wilson-Cairns miała swój udział także w pracy wielu uznanych reżyserów. Jej scenariusz do 1917 był stworzony razem z Samem Mendesem, napisała również scenariusz dla Edgara Wrighta na potrzeby filmu Ostatnia noc w Soho. Wyciągnijcie sobie z tego wnioski jakie chcecie, ale bezpiecznie jest się założyć, że w tej kolaboracji i z ograniczeniami wymaganymi przez Lucasfilm, film Taiki będzie prawdziwym gwiezdnowojennym szaleństwem - a także szaleństwem typowym dla niego.

Film Taiki będzie filmem o przyjaźni
Pewną częścią szaleństwa Taikiego będzie przyjaźń. Uczeni będą debatować, czy określenie "przyjaźń" jest właściwym słowem, ale jeśli oznacza to, że nasze przemyślenia będą dzięki niemu bardziej spójne i klarowne, to Ci sami uczeni mogą być zjedzeni przez wampiry.

Przyjaźń to luźna definicja dla tego kontekstu, ponieważ przybiera różne formy w projektach Taikiego. To coś więcej niż standardowa przyjaźń. Wyszczególnijmy sobie typy przyjaźni w filmach Waitiego:
  • Orzeł kontra rekin to opowieść o przyjaźni, która zamienia się w romantyczne partnerstwo
  • Boy opowiada o chłopcu i jego wyobcowanym ojcu próbującemu odnaleźć wspólną więź
  • Co robimy w ukryciu pokazuje przyjaciół przezywających wspólnie swoje zwykłe życie jako wampiry w prawdziwym świecie
  • Dziki łowy śledzą Ricky'ego Bakera i jego przybranego ojca w starciu z "facetem", który nie chce ich widzieć jako przyjaciół
  • Thor: Ragnarok to historia przyjaciół, którzy czy tego chcą czy nie, muszą działać razem, żeby uratować swój dom
  • Jojo Rabbit koncentruje się na tym jak dwójka ludzi z bardzo różnych środowisk i różnym spojrzeniem na świat może stać się przyjaciółmi
  • Nasza bandera znaczy śmierć opisuje człowieka, który chce stworzyć więź z załogą statku pirackiego
  • Nie powiedziano nam tym wprost w Thor: Miłość i Grom, ale widoczne jest zawiązywanie się przyjacielskiej więzi między Thorem, a Jane Foster
Waititi uwielbia dynamikę wokół przyjaźni. To prosty zabieg narracyjny, ale używa go w unikatowy sposób. Waititi zmusza swoich bohaterów do spędzania czasu ze sobą, z czasem ekranowym restrykcyjnie dedykowanym budowania źródła tej przyjaźni.

Wszystko co dzieje się w filmach Taikiego jest podporządkowane kawałkami z życia, które uwzględniają: proste pikniki, domówki gdzie można pożreć gości żywcem, albo gonitwy za dużymi świniami. W prawdziwym życiu, nie zawsze mamy czas na ploteczki przy kawce o tym, co wydarzyło się w pracy. Naprawdę musisz wypracować prawdziwą więź poprzez rzeczy które z kimś kochasz robić. To właśnie robi Taika i tak właśnie buduje swoje postacie. Proste aspekty z życia postaci stają się niezwykle istotne.

Nawet w swoim pierwszym blockbusterze, Thor: Ragnarok, znalazł sposób, by oddać ten aspekt, kiedy "prostota" była w nim prawdziwą miną. Rozmowa Thora i Hulka w sypialni, tuż po tym jak próbowali się pozabijać na arenie walk na Sakaarze jest w znacznej mierze wyciszeniem, intymnym momentem między dwoma bohaterami, którzy tak naprawdę nigdy nie mieli czasu ze sobą pogadać. Przez wiele lat w Marvel Cinematic Universe (MCU) aż do tego momentu obaj bohaterowie byli wyłącznie obok siebie. Mając chwilę by wreszcie usiąść i przypomnieć sobie dlaczego są przyjaciółmi oraz co naprawdę liczy się w życiu - dobre i wspólne momenty.

W Gwiezdnych Wojnach Taiki, należy oczekiwać małej grupki głównych bohaterów. Niezależnie od tego czy będzie to grupa dzieci, dorosłych czy kombinacja obu tych przypadków i postaci, można być pewnym, że będą to bohaterzy których trzeba będzie zrozumieć i się z nimi zżyć. Po tym jak wytworzą między sobą przyjaźń, ich podróż będzie miała bardzo intymne kształty.

Film Taiki będzie miał unikalnego złoczyńcę
Przypomnijmy, że to Taika Waititi wyreżyserował wprowadzenie antagonisty, które stało się najlepszym duetem kumpelskim w Gwiezdnych Wojnach. Moff Gideon był cudownym złoczyńcą w The Mandalorian i duża w tym zasługa Waitiego, który również w jego ukształtowaniu maczał swoje palce. Uznanie należy się też Giancarlowi Esposito, ale to właśnie reżyser ustawił jego występ. Oklaski należą się także Jonowi Favreau za scenariusz, ale to właśnie reżyser urzeczywistnił te strony na naszych ekranach.

Nie każdy z jego projektów ma swojego złoczyńcę, ale kiedy zaistnieje taka potrzeba, umożliwia Taikiemu jego wprowadzenie wytworzenie się więzi między bohaterami, sprawi, że sprawy będą bardziej osobiste kiedy złoczyńca stanie im na drodze. Pomimo bardzo prześmiewczego ujęcia prawdziwej postaci jaką był Adolf Hitler, był on fantastycznym złoczyńcą w Jojo Rabbit, ponieważ chcemy by Jojo wyrwał się spod jego wpływu. Fani Marvela powinni z kolei cofnąć się w czasie do momentu, gdy nie było Thanosa. Złoczyńcy w MCU nie byli idealni. Wtedy pojawiła się Cate Blanchett jako Hela. Teraz, Taika dał nam kolejnego wyróżniającego się złoczyńcą pod postacią Christiana Bale'a wcielającego się w Gorra Rzeźnika Bogów, który był jedną z najlepszych części Thora: Miłość i Grom.

Usłyszeć można też jednak głosy krytyki, że "Christian Bale został zmarnowany! Mógł zostać wykorzystany bardziej! Taika na pewno nie zrobi fajnego gwiezdnowojennego złoczyńcy!" Cóż, należy uznać, że to jakiś rodzaj maclunkeya. Złoczyńca nie zawsze ma przyćmić głównego protagonistę. Historia ma mieć znaczenie i w filmie Taikiego istotą jest podróż bohatera, który staje się nim z powodu zagadki w opowieści.

Przypomnijmy, że w oryginalnej trylogii mamy do czynienia z historią Luke'a, a nie Dartha Vadera. Ta podróż była tylko rozszerzona przez to, że złoczyńca był owiany kultem.

W kilku swoich filmach, w których nie uwzględnił żadnego konkretnego złoczyńcy, konflikt zazwyczaj przychodzi z zewnątrz. W Orzeł kontra rekin obserwujemy Lily. Przez czas trwania filmu, widzimy jej chłopaka który zostaje ogarnięty obsesją zemsty na swoim szkolnym wrogu, mimo iż grozi to zerwaniem ich więzi. Chłopiec w Boy (tak ma na imię bohater filmu) dochodzi do wniosku, że jego ojciec nie jest tym samym bohaterem, który wyidealizował sobie w swojej głowie przez te wszystkie lata, co z kolei prowadzi do kilku napiętych sytuacji.

Wnioski są takie, że mając prostą formułę Taikiego powstanie najbardziej klasyczny film z Gwiezdnych Wojen. Będzie się trzymał standardowej wędrówki bohatera, ale jego wrogowie będą złoczyńcami z bardzo zimnymi sercami. Nie będą się wahać. Kimkolwiek będzie kolejny złoczyńca w Gwiezdnych Wojnach, można być pewnym, że będzie jednym z najmocniejszych punktów tego filmu.

Film Taiki będzie komedią
Skupmy się na tonach komediowych. Każdy projekt Taiki zawiera jakieś elementy komedii. Jeśli idąc do kina na Thor: Miłość i Grom oczekujesz niczego innego jak ekscytującej jazdy bez trzymanki z kilkoma postaciami zmuszonymi do wzajemnej współpracy to popełnisz błąd. Każdy odcinek The Mandalorian zrobiony przez Taikiego jest wypełniony humorem niezależnie od tego jak wysoka stawka czeka na widzów w pierwszym sezonie serialu. Dla niektórych jego humor jest odpychający.

Wcześniej chwaliliśmy, ale jestem w mniejszości, która nie znosi Thora: Ragnarok za słaby dowcip (nawet nie pytajcie o słaby dowcip w Miłość i Grom). Jednocześnie, śmiałem się z każdego dowcipu w Jojo Rabbit czy w Wielkich Łowach. Faktem jest, że komedia to najbardziej subiektywny gatunek w całej rozrywce, bo każdy żart do każdego trafi inaczej. Dobra lub zła komedia, jej celem jest mieć sens w filmie.

Gwiezdne Wojny miały być zabawą. Szok i gula w gardle, nazwijcie to jak chcecie, wiemy, że to trudne do ogarnięcia w głowach co niektórych. Nawet jeśli dotychczasowy logotyp pokazywany przy zapowiedziach jego Gwiezdnych Wojen stawia je w zupełnie innym świetle. Nam, kojarzy się z filmem Żywot Briana Monty Pythonów. Jest to pewnego rodzaju podkreślenie, na podobnej zasadzie jak zrobił to Taika z Joji Rabbit czy z Co robimy w ukryciu. Nie chcemy jednak powiedzieć, że oczekujemy jego własnych Kosmicznych Jaj - jakkolwiek zabawne by to mogło być, czy komizm polegający na połknięciu haczyka i otrzymaniu Kosmicznych Jaj 2 nie jest kapitalny? Melowi Brooksowi udało się to na tyle dobrze, że wciąż mówi się o sequelach do jego filmu!

Chcemy powiedzieć, że bardzo interesujące może być właśnie takie spojrzenie, znane z jego filmów. Gdzie należałoby się spodziewać jego historii - czy w stylu Kosmicznych Jaj, czy rozbudowanej formy jego odcinków The Mandalorian czy w szaleństwie obu Thorów - ciężko na ten moment rozsądzać. Jeśli komedia byłaby utrzymana na poziomie jego finałowego odcinka The Mandalorian i balansowałaby w kierunku jego filmów kinowych byłaby tym, czego nie chcecie zobaczyć w swojej ulubionej kosmicznej operze, to chociaż przygotujcie się na klasyczny film z Gwiezdnych Wojen w którym będzie pełno zabawy.

Film Taiki będzie laurką pełną miłości do Gwiezdnych Wojen
Taika Waititi ma swój styl, który zachwyca publiczność już od jakiegoś czasu. Niezależnie, czy jest scenarzystą, reżyserem, producentem czy jest aktywny także na ekranie w swoich produkcjach, można z całą pewnością oczekiwać, nieoczekiwanego. Jak mówi sam Taika:
“Lubię wprowadzać widzów w maliny - 'ha to będzie o tym' a następnie sprawiać, że stwierdzają - 'Kurczę, coś poczułem!'"
Nie wiemy jak to odczuwacie, ale to uczucie jest magią filmów. Taika ma sposób, by te małe elementy coś znaczyły, niezależnie czy to moment wywołujący śmiech czy znacząca linijka tekstu w dialogu, który pogłębi relacje naszych bohaterów.

Na pewno nie zna każdego szczegółu odnośnie Gwiezdnych Wojen. Zapomniał więc, że Natalie Portman była w prequelach - wiecie ile szczegółów, szczególnie tak wyrwanych z kontekstu, zapominamy, gdy znajdujemy się w innym wszechświecie? Łatwo jest się przecież naśmiewać ze szczegółu, po tym gdy został wytknięty i przypomniany, a następnie używać ich jako zabawną anegdotkę, tylko po to by internet mógł to wyciągnąć i oczernić każdego, prawda ?

Spójrzmy na inny cytat z wypowiedzi Taikiego odnośnie Gwiezdnych Wojen. W jednym z odcinków Disney Gallery o pierwszym sezonie The Mandalorian, Taika stwierdził, iż:

“Nie traktują siebie zbyt serio, bo mają pełną wiarę w siebie".

Niechaj nikogo ta wypowiedź nie zmyli, Taika dokładnie wie jakie ma zadanie. Nawet jeśli zdejmą mu kajdanki, trzeba pamiętać, że trzeba uwzględnić różne elementy i tematy, które są już w Gwiezdnych Wojnach. Ma bowiem tendencję do łączenia ze sobą wątków w ten sam sposób jak robuł to Geirge Lucas w oryginalnej trylogii. Te filmy nie byłyby tak samo odbierane przez widzów, gdyby George nie poświęcił wystarczająco dużo czasu na rozwijaniu ikonicznej przyjaźni między Hanem, Lukiem i Leią.

Od swojego pierwszego filmu pełnometrażowego Orzeł kontra Rekin z 2007 roku, Taika Waititi dopieszcza te elementy, które kształtują jego bohaterów. Niektóre są ukryte w gigantycznych, kosmicznych przygodach, inne w mockumentach, a inne w dziwacznych, ale prostych dramatach. Niektóre z wymienionych brzmią nawet jak Gwiezdne Wojny, które chcielibyśmy zobaczyć.

Na koniec warto też zauważyć, że niezależnie od tego czy i kiedy doczekamy się filmu Taiki Waititiego z Gwiezdnych Wojen, o czym będzie opowiadał, w jakim momencie historii odległej galaktyki będzie się rozgrywał i w jakiej stylistyce będzie utrzymany, na pewno będzie to wydarzenie i Gwiezdne Wojny zrobione z miłością, wyczuciem i fantazją. Póki co trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość i po prostu poczekać nie tylko do premiery filmu, ale także do czasu, gdy będziemy wiedzieć o tym projekcie cokolwiek więcej i oficjalnie.
Źródło: starwarsnewsnet.com
Tłumaczenie i ostatni akapit: Lupus

Imperator Palpatine powróci w serialach aktorskich?

Imperator Palpatine powróci w serialach aktorskich?

Skywalker. Odrodzenie przywrócił do życia Imperatora Palpatine w fizycznej formie, a Ian McDiarmid ponownie wcielił się w tę postać. Wydawać by się mogło, że wówczas zobaczyliśmy złowrogiego Lorda Sithów po raz ostatni, ale aktor może ponownie powrócić do roli znacznie szybciej niż można by się tego spodziewać.

Na swoim panelu podczas ostatniej edycji Imperial Commissary Colectors Convention (ICCC), aktor wyznał:
Wkrótce pojawi się pewien serial rozgrywający się w czasach, w którym mogę być uważany za bardzo aktywnego. Niezależnie od tego, czy zobaczycie lub nie zobaczycie moją fizyczną formę, ja nie mogę niczego potwierdzić. Z całą pewnością jednak wyczujecie moją obecność.
Początkowe myśli powinny sugerować Obi-Wana Kenobiego, do którego premiery pozostał zaledwie miesiąc czasu. Zważywszy na fakt, że ma się w nim pojawić uczeń Palpatine'a jako jeden z głównych antagonistów serialu, miałoby sens, by Imperator również pojawił się w serii. Co więcej, Hayden Christensen powróci jako Darth Vader, co może sugerować ponowne spotkanie Christensena z McDiarmidem po raz pierwszy od czasu Zemsty Sithów. Zobaczyć jego interakcję z Palpatinem miałoby tutaj wiele sensu. Do tego wszystkiego, Ian McDiarmid sugerował już wcześniej możliwość pojawienia się w właśnie tym serialu.

Również Andor pasowałby do deskrypcji McDiarmida. Serial ma przewidzianą premierę jeszcze w tym roku i będzie opowiadał o gorzkich aspektach działalności Sojuszu Rebeliantów, podczas gdy Imperium znajduje się w swoim szczytowym momencie. Obecność Palpatine'a również i w tym serialu miałaby więc jak najbardziej sens.

Nie będziemy musieli długo czekać, by się o tym przekonać. Obi-Wan Kenobi zadebiutuje z dwoma pierwszymi odcinkami 27 maja, a premierę Andora przewiduje się na lato tego roku. Zapewne niedługo dowiemy się konkretnej daty na Star Wars Celebration, który ma mieć miejsce w maju. Oczekuje się też, że w tym samym czasie powinien pojawić się także trailer lub chociaż teaser wyczekiwanego prequlowego spin-offa Łotra 1.

Źródło: starwarsnewsnet.com
Tłumaczenie: Lupus

Grogu będzie postacią łączącą wszystkie spin-offy The Mandalorian?

Grogu będzie postacią łączącą wszystkie spin-offy The Mandalorian?

Po dwóch sezonach The Mandalorian i pierwszym The Book of Boba Fett, Dave Filoni i Jon Favreau prześcignęli samych siebie w rozdziale szóstym zatytułowanym From the Desert Comes a Stranger, który okazał się jednym z najlepszych odcinków z pośród gwiezdnowojennych seriali aktorskich, jakie dotychczas miały okazję się pojawić we franczyzie. Filoni, który go wyreżyserował i napisał razem z Favreau, wcisnął do niego wszystko, co kochamy w Gwiezdnych wojnach*, tworząc jedne z najbardziej zapamiętywalnych telewizyjnych 45 minut ostatnich kilku lat.

Po tym jak skończył się Rozdział 5 The Book of Boba Fett, cameo Grogu było niemal pewne. Pojawiły się nawet wyraźne sygnały, że pojawi się także Luke Skywalker. Obecność Ahsoki była jednak czymś, czego nie oczekiwaliśmy zobaczyć (co jednocześnie było po głębszym przemyśleniu trochę głupie, zważywszy na fakt, że za odcinek odpowiadał Filoni i do tego miała powody, by się w nim pojawić). Odcinek zasugerował również, że nie było to ich pierwsze spotkanie i z całą pewnością nie było też ich ostatnim. W ciągu najbliższych paru tygodni najprawdopodobniej postać grana przez Rosario Dawson pojawi się na planie produkcji jej własnego serialu, bylibyśmy więc mocno zdziwieni gdyby zabrakłoby w nim cameo Luke'a.

Należy wziąć pod uwagę, że ta dwójka ma wiele do omówienia, a Filoni, który również pisze scenariusz nadchodzącego serialu, doskonale o tym wie. Najważniejszym pytaniem, które sobie zadajemy jest jednak czy i w tym serialu pojawi się Grogu. Po obejrzeniu Rozdziału 6, możemy debatować nad tym, iż nie tylko pojawi się w Ahsoce, ale również że nasz mały zielony koleżka będzie obecny w każdym serialu, którym zajmują się Favreau i Filoni.

Po obejrzeniu całej serii, możemy bowiem zobaczyć, że Jon Favreau nie chciał po prostu opowiedzieć historii Boby Fett. Chciał także kontynuować opowieść o zagrożeniu, które zostało zostawione z otwartym zakończeniem pod koniec drugiego sezonu The Mandalorian. Din Djarin i Grogu dostali trwający 50 minut cały dodatkowy odcinek w Rozdziale 5, a ten z kolei prowadzi do najważniejszego wydarzenia i cliffhangeru w przedostatnim odcinku (który zwykle jest zarezerwowany dla głównej fabuły serialu).

Czy było to posunięcie czysto marketingowe, czy wynikające z wielkiego planu Filoniego i Favreau'a, który konsekwentnie realizują, Grogu z całą pewnością będzie w sezonie trzecim The Mandalorian, sądząc także po tym, jak zakończył się The Book of Boba Fett. Dodatkowo, Grogu pojawiający się w Ahsoce jest w tym wypadku również dużym prawdopodobieństwem. Nie tylko może się on pojawić obok Luke'a, jeśli jego postać spotka się z Ahsoką, ale także może być kolejnym połączeniem z postacią Togrutanki.

Redaktorzy StarWarsLeaks złapali easter egga podczas przebitki do scen z Rozkazem 66, które widzimy w Rozdziale 6, który może sugerować odniesienie do Grogu. Istotnie, w rogu ekranu, na ścianie w świątyni Jedi podczas masakry dokonywanej przez armię klonów można zauważyć herb Barriss Offe. Postać ta, była przyjaciółką Ahsoki w animowanym serialu Wojny klonów, zanim ją zdradziła i znalazła się jak można przypuszczać w więzieniu. W obliczu spustoszenia jakie wyrządziło zakończenie Wojen klonów i egzekucje w ramach Rozkazu 66, jest możliwe, że zdołała znaleźć sposób na ucieczkę i zaczęła szukać odkupienia, ratując Grogu przed klonami.

Zarówno Ahsoka, jak i Luke dostarczyli nam wielu ważnych informacji o przeszłości Grogu, jednak wiele pytań wciąż pozostaje bez odpowiedzi - pośród nich: tożsamość wybawcy Grogu. Barriss oczekuje się w serialu Ahsoka, a przynajmniej tak zaraportował The Illuminerdi w zeszłym roku, iż była padawanka "znajduje się na liście głównych bohaterów, ma mieć około 20-30 lat i poszukuje się młodej kobiety pochodzenia azjatyckiego do roli". Jak na razie, jedyną azjatycką aktorką z rolą w serialu jest Natasha Liu Bordizzo, która ma zagrać Sabine Wren, więc nie jesteśmy pewni, czy w ogóle pojawi się ona w serialu. Jeśli tak, to produkcja The Book of Boba Fett mogła to zasugerować.

Patrząc na Ahsokę, nie wiemy za wiele odnośnie tego, co wydarzy się w kolejnym sezonie The Mandalorian. Giancarlo Esposito zasugerował, że Favreau przymierza się do czwartego sezonu, ale nie zostało to jeszcze potwierdzone (biorąc jednak pod uwagę  sukces pierwszych dwóch, nie ma wątpliwości, że będzie miało to miejsce, jeśli tylko Favreau będzie chciał go zrobić). Jeśli do tego dojdzie, udział Grogu jest najprawdopodobniej również gwarantowany. Rangers of the New Republic zostało oficjalnie skasowane, a z kolei wciąż gdzieś w planach jest jeszcze crossoverowy event, który ma pojawić się w niedalekiej przyszłości, jednakże żadne szczegóły na ten temat nie zostały podane przez Lucasfilm od czasu, gdy Kathleen Kennedy ogłosiła go w grudniu 2020 roku.

Jeśli będzie miało to miejsce, założymy się, że Grogu będzie centralną postacią tegoż. Możemy też spekulować, że będzie się również łączyć z trylogią sequeli i tym, co ma nastąpić po niej. Grogu może być główną postacią w przyszłości franczyzy, zwłaszcza po tym, co zrobili Favreau i Filoni w serialu o Boba Fettcie pokazując nam jego trening. Jeśli tak będzie, będzie miał kontakty i połączenia z postaciami trylogii sequeli prędzej czy później - właściwie, to już miał, ponieważ Luke chciał z niego zrobić pierwszego ucznia swojej akademii. Niezależnie od zakończenia Rozdziału 7, wciąż jest to bardzo prawdopodobne. Sezon trzeci The Mandalorian być może podejmie te kwestie, a my otrzymamy wkrótce odpowiedzi. 

Jak na razie, są to wyłącznie nasze spekulacje oparte na tym, co wiemy. Kropki powoli się ze sobą łączą, ale jak zwykle póki co niewiele znaczą, a jedyną osobą, która wie jak potoczy się ta niesamowita historia w uniwersum Gwiezdnych wojen jest Dave Filoni. Cokolwiek się wydarzy, wiemy, że otrzymamy coś absolutnie fantastycznego.

A my przypominamy, że pod koniec kwietnia w sprzedaży ukaże się adaptacja drugiego sezonu The Mandalorian.

* Zmieniliśmy perspektywę odautorską na ogólną. [przyp. red. ŚSW]
Źródło: starwarsnewsnet.com
Tłumaczenie: Lupus

Przecieki i plotki związane z serialem "Obi-Wan Kenobi"

Przecieki i plotki związane z serialem "Obi-Wan Kenobi"
10 lutego 2022 roku zostaliśmy wreszcie obdarowani oficjalnym plakatem i datą premiery serialu o Obi-Wanie Kenobim, który zadebiutuje już 25 maja na Disney+. Ale w ostatnich dniach i tygodniach pojawiło się sporo plotek i przecieków wokół serialu. W tym artykule chcemy przedstawić przegląd wycieków i plotek, które są obecnie w obiegu.

Tak więc ostrzegamy, jeśli chcesz uniknąć potencjalnych spoilerów, nie czytaj tekstu pod obrazkiem.
Zaczynamy od relacji z BespinBulletin>>. Jedno z ich źródeł twierdzi, że po Cadzie Bane'u,  który zadebiutował w Księdze Boby Fetta, zobaczymy kolejną postać w serialu aktorskim, która wcześniej zadebiutowała w serialu animowanym. Tym razem jest to prawdopodobnie inkwizytor, którego znamy z serialu Star Wars Rebelianci. To prawdopodobnie Wielki Inkwizytor i mówi się nawet, że aktor został już wybrany do tej roli. Postać zagra nikt inny jak Rupert Friend. Aktor znany jest z filmu Hitman: Agent 47.

Oprócz Wielkiego Inkwizytora pojawi się także dwóch innych Inkwizytorów, granych przez Moses Ingram (Gambit królowej) i Sung Kanga (Szybcy i wściekli: Tokio Drift). Według cinelinx.com>>, ten ostatni zagra Piątego Brata. Ta plotka nie jest nowa, pojawiła się już w lipcu 2021 roku.

Liczba trzy (trzech inkwizytorów) towarzyszy nam również w kolejnej plotce. Pochodzi z makingstarwars.net>>. Zgodnie z artykułem, w serialu Obi-Wan pojawi się w sumie trzech Darthów Vaderów, z których każdy będzie grany przez innego aktora.

Już z oficjalnych zapowiedzi wiadomo, że aktor Hayden Christensen powróci do roli Dartha Vadera. Ma to mieć miejsce, gdy Darth Vader jest pokazywany w retrospekcjach lub bez maski/hełmu lub w bactatanku. Aktor Ewan McGregor ujawnił w wywiadzie, że będą nawet retrospekcje z postaciami Obi-Wan i samego Anakina Skywalkera.

Mówi się, że Dmitrious Bistrevsky gra Mrocznego Lorda Sithów, gdy tylko może być postrzegany jako imponująco wysoka postać, zwykle z rękami na pasie. Znamy już aktora jako dublera kaskaderskiego z serialu The Mandalorian. Poza tym Bistrewski powinien być w skafandrze za każdym razem, gdy znajdujemy się na gwiezdnym niszczycielu.

Jako ostatni z grupy wymieniany jest Tom O'Connell powinien być w przebraniu, gdy dochodzi do walki na miecze świetlne. Mówi się, że O'Connell jest nowym Bobem Andersonem. Zastępował on Davida Prowse w scenach walki w Imperium kontratakuje i Powrocie Jedi.

Możliwe też, że James Earl Jones ponownie użyczy swojego głosu.

To prowadzi nas do ostatniej plotki z dzisiejszego artykułu, ale trzymamy się tego samego źródła. Według makingstarwars.com>> prawdopodobnie zobaczymy innego Jedi obok Obi-Wana Kenobiego (i Anakina Skywalkera). Mówi się, że Tom O'Connell gra Jedi z rasy Zabraków u boku Dartha Vadera. W ten sposób mogliśmy uzyskać dalszy wgląd w wykonanie Rozkazu 66.

Następnie źródło odważy się zagłębić w szczegóły i pokrótce przedstawić konkretną zawartość serialu:
  • Pierwsze odcinki dotyczą Luke'a Skywalkera, Lei Organy i Inkwizytorów,
  • Darth Vader pojawia się w trzecim odcinku,
  • Następnie odcinki 4-6 kręcą się wokół Dartha Vadera jako główny antagonista pociągający za sznurki.
Według źródeł powinniśmy być przygotowani na bardzo złego i nieustępliwego Dartha Vadera z dużą ilością scen akcji.

Już 25 maja będziemy mogli przekonać się, ile prawdy znajduje się w tych plotkach.

5 rzeczy, których możemy się spodziewać w serialu "Obi-Wan Kenobi"

5 rzeczy, których możemy się spodziewać w serialu "Obi-Wan Kenobi"
Powiedzmy to sobie wreszcie: to jest projekt na który wszyscy czekamy najbardziej. Kiedy Disney przejął Lucasfilm od George'a Lucasa i ogłosił ambitne plany tworzenia przynajmniej jednego filmu z Gwiezdnych Wojen rocznie, z całą pewnością wszyscy oszaleliśmy ze spekulacjami o czym będą "Antologie" - pamiętacie je jeszcze? Temat wydawał się wręcz oczywisty: Obi-Wan Kenobi. 
Opowieść o wygnanym Mistrzu Jedi, duchowo zagubionego na pustyni i próbującego chronić jedną z ostatnich nadziei dla galaktyki, dziecka swojego byłego ucznia, który go zdradził... Cóż, ten owoc wisiał zdecydowanie za nisko. Dziewięć lat później, okazało się, że dostaniemy coś znacznie lepszego, aniżeli pojedynczy film, bo sześcioczęściowy serial aktorski! Trzymając kciuki, staramy się jak możemy omijać plotki, potencjalne fabuły i wybory castingowe. Pomyśleliśmy też o pięciu rzeczach, które mamy nadzieję zobaczyć w Obi-Wanie Kenobim i zastanowić się nad tym, dlaczego uważamy, że są tak ważne dla tej postaci w momencie życia, w którym się znajduje.*

 1. “Obi-Wan też kiedyś myślał tak jak ty...”

Każdy z nas ma w głowie jakiś element związany z Gwiezdnymi Wojnami, który doprowadza go do szału. Jednym z nich z całą pewnością jest niewytłumaczalna w prequelach absencja wyjaśnienia tego dialogu Vadera z Powrotu Jedi. Luke desperacko próbuje przekonać swojego ojca do spojrzenia w głąb siebie, daleko w odległą o dwie dekady przeszłość i ciemność spowijającą Anakina Skywalkera, którą ten dawno już pogrzebał. Vader wygłasza z kolei stwierdzenie, że Obi-Wan też kiedyś myślał w ten sposób. Nawet jako dzieci, wielokrotnie musieliście się zastanawiać nad tym, jak ogromny potencjał tkwi w tej hsitorii. Historia ta, albo cokolwiek co by się do niej zbliżało, nie zmaterializowało się w 2005 roku, kiedy tłumnie poszliśmy do kina na Zemstę Sithów, żywiąc nadzieję, że się czegoś dowiemy. Osobiście* film bardzo mi się podobał, ale finał z Obi-Wanem w roli zabójcy, nigdy do końca mi nie pasowała, tym bardziej w odniesieniu do przywołanego cytatu.

Zastanówmy się nad tym. Jedyny moment, w którym Obi-Wan się waha, to ten w którym Yoda nakazuje mu pościg za Anakinem. Oczywiście, nie winimy Obi-Wana za zmianę nastroju po tym, co zobaczył: ataku na Padmé. Nie zamierzam kłócić się o to, czy ten czyn usprawiedliwiał chęć zabicia Anakina. To, co należy sobie powiedzieć, to że nigdy nie zobaczyliśmy momentu w którym Obi-Wan uwierzył, że Anakin może zostać z powrotem przeciągnięty z ciemnej strony. Nawet podczas dialogu przerywającego pojedynek, nic nie prowadzi nas do uwierzenia, że Obi-Wan widział jakiekolwiek szanse na uratowanie Anakina. Nie wspominając już o tym, jak brutalnie potraktował okaleczonego, rozczłonkowanego Anakina zostawiając go i pozwalając, by spłonął żywcem.

Serial Obi-Wan Kenobi daje szansę na wyjaśnienie tego tekstu wraz z dodaniem do jego obsady Haydena Christensena. Gdy to ogłoszono, była to pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy. Nie jestem jednak zachwycony zapowiadanym  "rewanżem stulecia", który sugerować może dołączenie do serialu Haydena. Jestem jednak ciekawy jak zamierzają wprowadzić ten pojedynek. Jest przecież wiele możliwości. Widzieliśmy w komiksie Charlesa Soule'a Darth Vader wewnętrzny konflikt między jasną i ciemną stroną. Być może zobaczymy w pierwszym odcinku jak Obi-Wan budzi się w swojej odległej od cywilizacji chatce na Tatooine, bo usłyszy jak jego były uczeń przyzywa go poprzez Moc. A może pewien znany nam zielony Mistrz Jedi usłyszy to wezwanie i będzie szukał pomocy Kenobiego? Pozwólcie sobie na to, by te myśli wypełniły wasze umysły. Odpowiedzi poznamy już wkrótce. Może jednak być też tak, że pojawi się inny były Mistrz...

 2. Zjednoczenie z Qui-Gon Jinnem

Ostatnią lekcją jaką Yoda dał Ob-Wanowi było wyjawienie mu, jak komunikować się z jego byłym mistrzem, o czym możecie przeczytać w opowiadaniu Claudii Gray zatytułowanym Master and Apprentice ze zbioru From A Certain Point of View: A New Hope**. Jeśli Obi-Wan zamierza zmierzyć się z Vaderem raz jeszcze, to musi mieć do tego naprawdę dobrą motywację, by opuścić posterunek i pilnowanie młodego Luke'a Skywalkera i zaryzykować ujawnienie się całej galaktyce. Być może to właśnie Qui-Gon przyzwie go w Mocy ponieważ jego duch wyczuje konflikt trapiący Anakina. Obi-Wan zaś, czując obecność Anakina z racji swojego głębokiego połączenia z Mocą (wiele byśmy dali za możliwość zobaczenia scen rozgrywających się między świadomościami Anakina a Obi-Wana) i wreszcie wyruszającego w podróż, by uratować to, co mogło zostać z jego byłego ucznia.

Musi pojawić się także zjednoczenie między Obi-Wanem, a Qui-Gonem. Jednakże, kiedy spotkamy Obi-Wana w nowej historii nie sądzimy, by był w dobrym nastroju. Mieliśmy już możliwość zobaczenia w jakim jest stanie w komiksach Marvela [numery 7 i 15]. Nie znajduje się też w idealnym miejscu. Odseparowany od Jedi, żyjący w samotności i poświęcający się jednemu celowi polegającemu na pilnowaniu dziecka i nadziei, że pewnego dnia będzie mógł naprawić błędy jego ojca. Nie trudno sobie wyobrazić, iż Obi-Wan będzie chował urazy i osobą, która wskaże mu drogę będzie właśnie Qui-Gon. To wszakże umierający Qui-Gon nałożył na niego i galaktykę brzemię z którym się dalej zmaga. Łatwo sobie związku z tym wyobrazić rozmowę między Obi-Wanem, a Qui-Gonem - zdecydowanie nie będzie ona należała do najmilszych. Być może, historia pokaże nam jak Obi-Wan pozbywa się swojego gniewu i rozczarowania wobec swojego byłego mistrza. Potrzebujemy więcej opowieści o uzdrawianiu i wybaczaniu w Gwiezdnych Wojnach, a Obi-Wan przepracowujący swoje problemy to możliwość na podbudowanie kontekstu w klęskę jaką poniesie w ewentualnej próbie zbawienia Anakina. Czas pokaże.

3. Młody Luke
Na pewno zobaczymy Luke'a w nadchodzącym serialu, choć mamy nadzieję, że tylko na moment, w samym zakończeniu. Ponownie, nie śledziliśmy za bardzo plotek, można więc przypuszczać, że w tych doniesieniach jest ziarno prawdy. Jest to także przecież już ustalone w Nowej Nadziei, że Luke zna Obi-Wana jako Bena i nie jest to pierwszy raz, gdy się spotykają. Jeśli Luke ma mieć większy udział w serialu, może to z kolei oznaczać, że ścieżki prowadzące Obi-Wana do Vadera będą wyglądały zupełnie inaczej. Być może, Obi-Wan opuści Tatooine, w obawie, że został wykryty przez Imperium i będzie chciał zmylić tropy i uniemożliwić odnalezienie Luke'a.

Naprawdę nie musimy widzieć młodego Luke'a strzelającego do szczurów womp, latającego swoim T-16 w Żebraczym Kanionie, ani żadnych fan serwisów, które miałyby kusić, że coś takiego ma miejsce. Historia powinna skupić się na Obi-Wanie. Znamy historię Luke'a, z całą pewnością poznamy więcej szczegółów w nadchodzących powieściach i najprawdopodobniej w kolejnych pojawieniach się w The Mandalorian, więc małe pojawienie się było już wystarczająco efektowne. Szczerze mówiąc, bylibyśmy bardziej podekscytowani zobaczeniem młodego Biggsa.

Bezpieczeństwo Luke'a będzie z całą pewnością sporą motywacją dla Obi-Wana, niezależnie od tego, czy zobaczymy Luke'a, czy nie. Kenobi był w bliskiej przyjaźni zarówno z Padmé, jak i Anakinem; musi więc czuć jakieś zobowiązania ze względu na uczucia jakimi ich darzył. Obi-Wan zna rodowód Luke'a - mądrość i siłę jego matki i potęgę Mocy jego ojca. Z wielu powodów, Obi-Wan będzie chronił życia tego dziecka i cały się temu zadaniu poświęci, ale rodzi to także interesujący dylemat: jakiego wyboru musi dokonać Obi-Wan, by zapewnić bezpieczeństwo Luke'a. Uratować galaktykę i poświęcić dziecko, a może jedno i drugie? Nie próbując spekulować konkretnych historii, gdyż nie chcemy wpaść w żadne sidła własnych pomysłów, warto się jednak zastanowić nad tym, iż będzie to interesujący dylemat dla Obi-Wana - wybierać między Lukiem jeśli zostanie zaprezentowana alternatywna ścieżka prowadząca do pokonania Sitha.

4. Wojny Klonów w wydaniu aktorskim

Będziemy bardzo zaskoczeni i zawiedzeni, jeśli nie zobaczymy przebitek do Wojen Klonów z Obi-Wanem, Anakinem i Ahsoką. Wszystkie elementy, które wszyscy chcemy zobaczy tam przecież są. Rosario Dawson ożywiła już Ahsokę na ekranie, więc nie będzie ciężko wykorzystać tego w scenie w której Obi-Wan rozmyśla o tamtych dniach. I to wcale nie musi być wesołe wspomnienie.

Nie trudno wyobrazić sobie Obi-Wana borykającego się z traumą związaną z tym, co zobaczył podczas Wojen Klonów, zwłaszcza z ciężarem wiedzy, jakim rezultatem zakończyły się te wszystkie bitwy. Wyobraźcie sobie tylko grozę świadomości, że cała walka w której brałeś udział, była wyłącznie na korzyść wroga? To kolejna sprawa z którą Obi-Wan musi żyć: był generałem w wojnie zaaranżowanej przez Sitha.

Takie wspomnienie, jako otwarcie serialu, byłoby naprawdę wspaniałe, by dać podwaliny pod wiele spraw. Mogłoby dać wgląd w więź zawiązaną między Obi-Wanem i Anakinem dla tak zwanych niedzielnych widzów, którzy nie widzieli serialu animowanego Wojny Klonów. Jeśli miałoby to miejsce na początku serii, przełożyłoby to się na odbiór tego, co przygotowali dla nas showrunnerzy, unikając także przepełnienia przebitkami i zbędnym fan serwisem. Włączając w to Ahsokę, z kolei otrzymać możemy połączenie między jej własnym serialem aktorskim z prequelami i stanowić przypomnienie, że ona także jest kreacją George'a Lucasa.

Ponadto, byłoby to po prostu świetne rozwiązanie. Naprawdę chcielibyśmy zobaczyć tę trójkę razem, niezależnie od tego, czy właśnie będą przecinać na pół zastępy droidów bojowych czy doradzać sobie wzajemnie wciąż znajdując się na krawędzi wojny, byłoby to naprawdę ekscytujące. Nie sądzimy też, że byłoby to rozwiązanie sprowadzające się do fan serwisu. Ahsoka musi mieć znaczenie dla Obi-Wana, jeśli rzeczywiście ma się zmierzyć z Anakinem, żywiąc nadzieję na jego odkupienie. Ahsoka zasługuje żeby przy tym być. Jej uwzględnienie we wspomnieniu albo jakimkolwiek cameo byłoby jak najbardziej usprawiedliwione, a jej nie uwzględnienie byłoby bardzo rozczarowujące.

5. Satine

Prawdziwą zniewagą dla Wojen Klonów byłoby choćby nie wspomnienie o Satine Kryze. Rzućmy kością, by założyć się, że będzie uwzględniona w innej przebitce. Jeśli scenarzyści chcą łatwej drogi do uczłowieczenia Obi-Wana i uwarunkować jego postępowanie, to najlepiej dokonać tego mówiąc o jego romansie z Satine. Obi-Wan powiedział, że opuściłby Zakon dla niej, jeśli tylko by o oto poprosiła. To poważna kwestia i nie powinna być odrzucona na bok, zwłaszcza, że starzejący się Jedi znajduje się na wygnaniu, rozmyślając nad swoimi błędami i żalami na piaskach Tatooine.

Prawdopodobnie, historia między nim, a Satine, daje wiele możliwości. Nie zamierzamy nawet sugerować, żeby seria była montażem wspomnień, ale nie chcemy też zobaczyć historii, która pominie ten wątek. Dodaje ona znaczącej głębi do opowieści o Obi-Wanie, charakteru i kierunku. Kochał Satine, kochał Anakina i sprawiłoby to, że Obi-Wan stałby się kimś więcej, aniżeli porzuconym na pustyni Jedi, spokojnie pilnującego Luke'a. Podkreśliłoby to jego poświęcenie dla większego dobra. Sympatyzujący z nim widzowie mogliby czuć razem z Obi-Wanem i zobaczyć, co doprowadziło do życia pełnego poświęceń dla większego dobra oraz rozbić przysłowiowy bank.

Gwiezdne Wojny nie raz udowodniły, że są najlepsze wtedy kiedy są historią o miłości, więc czemu nie opowiedzieć historii miłosnej? Satine jest postacią, na którą zasługujemy, niezależnie od tego czy uwzględnia ona Obi-Wana czy nie, a musicie przyznać, że byłaby to najlepsza opcja, by ją ponownie przedstawić i dać podwaliny pod przyszłe historie. Zauważcie, że nie wspomnieliśmy na naszej liście oczekiwań Dartha Maula, ale można pomarzyć o udziale byłego Sitha i choć przez chwilę pomyśleć o aktorskim przedstawieniu sceny jej śmierci, która z kolei byłaby świetną możliwością, by przedstawić także Maula w stosownym cameo. Jeśli Satine zostanie wspomniana, mamy nadzieję na to, że jej życie zostanie odpowiednio uhonorowane i przywołane oraz że nie zostanie jedynie uwzględniona jako miłostka Obi-Wana albo ofiara morderstwa dokonanego przez Dartha Maula. Naturalnie, trzeba mieć na uwadze, że to ma być serial o Obi-Wanie Kenobim, ale możemy uważać, że powinno się uhonorować dziedzictwo Satine Kryze i znaczenie jej śmierci dla całej galaktyki. Trudno sobie także wyobrazić, że Obi-Wan nie będzie chciał dokonać tego dla samego siebie.
Ponadto, być może katalizator opuszczenia Tatooine na szaleńczą, idealistyczną krucjatę ma więcej wspólnego z Satine Kryze, aniżeli z Anakinem Skywalkerem. Wielu z nas wciąż wypatruje odpowiedzi na temat Korkiego. Jeśli przyjrzeć się dokładnie i oczekiwać historii z tym związanej to radzimy dobrze zapiąć pasy i patrzeć jak Internet prześciga się w kolejnych informacjach na ten temat w iście gwiezdnowojennym stylu. Zróbmy z Obi-Wana dobrego tatusia, który staje w szranki z innymi dobrymi tatusiami. Może być przecież tak, że dowiaduje się, iż Korkie znajduje się w niebezpieczeństwie, a ostatnią rzeczą jaką może zrobić dla uhonorowania Satine jest chęć obronienia go za wszelką cenę. Niech szukając Korkiego, Obi-Wan nauczy się czegoś ważnego o sobie. Otworzyłoby to możliwości dla kolejnych historii w przyszłości i łączyłoby się z tym, co może wydarzyć się wówczas gdy znów zobaczymy Bo-Katan i Dina Djarina zmagających się z dylematem związanym z Mrocznym Mieczem w sezonie trzecim The Mandalorian.

Być może mamy na sobie hełmy z beskaru, ale to naprawdę mogłoby mieć kapitalną rację zaistnienia.
Trzymając się założenia pięciu elementów na liście, zostawiamy was wszystkich z szalonym pościgiem za banthą z kolejnymi teoriami. Cokolwiek zobaczymy w przyszłym roku, Obi-Wan Kenobi wydaje się mieć ogromny potencjał na wspaniałą opowieść. Jesteśmy pewni, że każdy fan znajdzie w nim coś dla siebie, niezależnie czy będą to rzeczy które pokochamy, czy coś, co będziemy krytykować, będzie to bowiem z całą pewnością fantastyczna rewizyta postaci, którą kochają fani Gwiezdnych Wojen. Jest przecież tak wiele niesamowitych możliwości  dla Obi-Wana: podróż w głąb siebie, emocjonalne uzdrowienie, wybaczenie i odpokutowanie z całą pewnością zaś znajdują się na szczycie listy. Obi-Wan to postać, który nigdy nie żył wyłącznie dla siebie i być może właśnie w tym serialu uzyskamy szansę, by to zobaczyć. Jest wolny od Jedi, od linii frontu nieskończonej wojny i obowiązku wobec Republiki. Być może, piaski Tatooine będą miał dla niego miały uzdrawiającą aurę i poznamy Obi-Wana Kenobiego takiego, jakiego dotychczas jeszcze nie mieliśmy okazji poznać. Cokolwiek nas czeka, jesteśmy podekscytowani tym, że będziemy mogli to zobaczyć i będziemy się cieszyć tym czasem, a póki co nadal mamy szansę, by rozważać nieskończone możliwości i kombinacje.

* Pozwoliliśmy sobie częściowo zmienić perspektywę z której został napisany artykuł, dlatego przez większość tłumaczenia odnosimy się do ogółu, jednak tam gdzie nie dało się zmienić tej perspektywy, zostały osobiste odczucia autora oryginalnego tekstu. [przyp. red. ŚSW]

** Wydany z okazji 40-lecia Nowej Nadziei zbiór opowiadań pod tym tytułem nie ukazał się jak dotychczas w tłumaczeniu na język polski. Opowiadania nie należy też mylić z kanoniczną powieścią Claudii Gray pod tym samym tytułem, rozgrywającej się przed wydarzeniami przedstawionymi w Mrocznym Widmie, która również nie ukazała się jeszcze na rynku polskim. [przyp. red. ŚSW]

Serial "Andor" ma już określoną liczbę sezonów?

Serial "Andor" ma już określoną liczbę sezonów?
Jakiś czas temu zakończyły się zdjęcia do serialu Andor, w której do roli znanego z Łotra 1 Cassiana Andora powróci Diego Luna. W serialu, którego akcja osadzona jest kilka lat przed wydarzeniami z Łotra 1, mamy zobaczyć, co takiego Cassian Andor zrobił dla Rebelii.
Ostatnio na Twitterze, na koncie Rodrigo Pereza z The Playlist (tutaj>>), pojawiły się nowe plotki mówiące o tym, że Andor jest obecnie planowany na trzy sezony i że Tony Gilroy powinien uczestniczyć we wszystkich sezonach (przypuszczalnie nadal jako showrunner, scenarzysta i być może także reżyser). Perez podkreśla też, że to tylko obecny plan i oczywiście wszystko zależy od sukcesu (lub braku) pierwszego sezonu Andora.

Pierwszy sezon został już nakręcony. Jak na razie nie znamy daty rozpoczęcia emisji serialu na Disney+, ale z niecierpliwością oczekujemy roku 2022. A ponieważ to wciąż tak odległy termin, poniżej możecie zobaczyć Sizzle Reel z kilkoma wrażeniami ze zdjęć do odcinków:
Czekacie na ten serial? Więcej informacji na temat produkcji powinniśmy otrzymać w piątek podczas Disney+ Day.

Serial "The Book of Boba Fett" będzie mieć więcej odcinków?

Serial "The Book of Boba Fett" będzie mieć więcej odcinków?
Większość z was, jeśli nie wszyscy, powinna była zobaczyć już zwiastun Księgi Boby Fetta, najnowszego serialu aktorskiego, który zadebiutuje na Disney+ 29 grudnia. 

Po pojawieniu się trailera w Internecie pojawiło się sporo nowych plotek dotyczących tego serialu. Te poniżej pochodzą od zawsze dobrze poinformowanego Jordana Maisona.
Przede wszystkim pisze>>, że nie zdziwiłby się, gdyby trailer pokazywał nam tylko ujęcia z pierwszego odcinka. Biorąc pod uwagę zwiastun The Mandalorian przypomnimy sobie, że widzieliśmy w nim tylko materiał z pierwszych kilku odcinków, co w przypadku Księgi wydaje się być bardzo prawdopodobne.

Drugie stwierdzenie>> jest nieco bardziej interesujące, które ma pochodzić z tego samego źródła, które poprawnie przewidziało datę premiery trailera: The Book of Boba Fett będzie mieć... dziewięć odcinków. To też zdecydowanie nie brzmi bardzo nieprawdopodobnie, ale dopóki nie ma oficjalnego potwierdzenia ze strony Disney lub Lucasfilm, to oczywiście wiadomość ta pozostanie jedynie plotką.

Dla przypomnienia tak prezentuje się zwiastun serialu:

Co sądzicie o tych plotkach?

Rosario Dawson powraca na plan Gwiezdnych wojen w grudniu

Rosario Dawson powraca na plan Gwiezdnych wojen w grudniu
Marc Bernardin ujawnił w swoim podcaście Fatman Beyond, że aktorka Rosario Dawson w grudniu powróci na plan Gwiezdnych wojen. Możecie rzucić okiem na odpowiedni fragment materiału tutaj>>. 
W skrócie mówił o tym, że chciał, aby Dawson zagrała jakąś rolę w jego krótkometrażowym filmie. Ale nie mogła, bo miała już zobowiązania wobec Gwiezdnych wojen na planie w Manhattan Beach właśnie w grudniu.

Ta informacja pozostawia nam dwa otwarte pytania: czy Ahsoka pojawi się w trzecim sezonie The Mandalorian, który jest obecnie kręcony w Manhattan Beach, albo kręcenie serialu Ahsoka rozpocznie się wcześniej niż zakładano. The Hollywood Reporter jakieś kilkanaście dni temu poinformował, że produkcja serialu powinna rozpocząć się w 2022 roku. Tak czy inaczej, następny aktorski występ Ahsoki nie wydaje się być zbyt odległy.

Prawdopodobnie więcej na temat serialu dowiemy się podczas Disney+ Day, które odbędzie się już 12 listopada.

Wszystko, co dotąd wiemy o wydarzeniu kulminacyjnym związanym z The Mandalorian

Wszystko, co dotąd wiemy o wydarzeniu kulminacyjnym związanym z The Mandalorian
Piąta odsłona i ostatnia poświęcona serialom związanymi z The Mandalorian. Jak dotąd omówiliśmy The Book of Boba Fett, trzeci sezon The Mandalorian, Ahsokę i Rangers of the New Republic, a dziś omówimy zapowiedziane wydarzenie kulminacyjne.
Koniecznie podzielcie się z nami swoimi komentarzami odnośnie waszych przewidywań i oczekiwań. W tym artykule nie znajdziecie żadnych nowych informacji, a jedynie kompilacje tego, co jak dotąd o nich wiemy (lub nie wiemy) oraz garść spekulacji i opinii co może nas czekać w serialach.

Jeszcze w grudniu, Kathleen Kennedy ogłosiła, że zarówno Ahsoka, jak i Rangers of the New Republic, zakończy się wraz z wydarzeniem, ale nie zostało to w żaden sposób rozwinięte. Kennedy powiedziała jedynie:

- "W dniu dzisiejszym, z ogromną ekscytacją  mogę się z Wami podzielić, że Jon i Dave razem będą współpracować nad dwoma spin-offowymi serialami, które znajdą się na Disney Plus: Rangers of the New Republic i o ulubionej przez fanów Ahsoce Tano. Będą się one rozgrywać w linii czasowej The Mandalorian, będą ze sobą połączone i razem z przyszłymi historiami, zachwycą publiczność, zbliżą do siebie naszych największych fanów i zakończą w klimatycznym wydarzeniu finałowym.

To było wszystko. W artykule na StarWars.com który opisywał wydarzenia z 10 grudnia, z kolei tak opisywano Rangers of the New Republic:

"Umiejscowione w czasie wydarzeń The Mandalorian, nowa aktorska seria od producentów Jona Favreau i Dave'a Filoni będzie powiązana z przyszłymi historiami i zakończy się klimatycznym wydarzeniem finałowym."

Były to tylko dwa oświadczenia Lucasfilmu, które potwierdzały to wydarzenie, które pojawiło się na radarach wielu ludzi (co jest zrozumiałe, zważywszy na fakt, że prawdopodobnie jest oddalone w czasie). Jak zaznaczyłem wcześniej, sądzę, że cała historia zmierza do odbicia Mandalore, a jeśli tak, to rozwiąże się właśnie w tym wydarzeniu.

Innym interesującym punktem dyskusji jest to, czy będzie to limitowany serial czy film. Nie ma żadnych dowodów, by potwierdzić jedną lub drugą opcję, biorąc pod uwagę fakt, że wszystkie wcześniejsze projekty z historii, które będą miały się w niej zakończyć są produkcjami telewizyjnymi, należy więc przypuszczać, że będzie to raczej krótki limitowany serial, albo specjalna seria wydarzeń.

Ciężko spekulować, co może się wydarzyć w tym projekcie bez wiedzy o tym, co Favreau, Filoni i reszta ekipy zaplanowali w serialach, które mają do niego doprowadzić. Z tego też powodu, będzie to najprawdopodobniej najkrótszy segment. Zakładając, że to wydarzenie będzie odpowiednikiem Bitwy o Endor, ostatnim uderzeniem przeciwko Imperium, aby odbić Mandalore (aczkolwiek wiemy też z kanonu, że można też oczekiwać Bitwy o Jakku), należy sądzić, że wielu głównych postaci może w nim powrócić. Din Djarin może być na dowódcą, albo jednym z dowódców. Należy się też założyć, że swój udział będą mieli także Boba Fett i Fennec Shand, zakładając że przeżyją wydarzenia przedstawione w The Book of Boba Fett, a zakładam, że przeżyją.

Zobaczyć Bobę Fett na Mandalore byłoby czymś naprawdę, pamiętając o historii jego rodziny i mając na pokładzie kogoś takiego jak Filoni, kto jest zaznajomiony z tematem i niuansami, jest niczym innym jak sprawą niezwykle ekscytującą. Nie będzie też jedynym noszącym hełm bohaterem - jeśli wszystko pójdzie dobrze, być może zobaczymy także Bo-Katan, Koskę Revees i Axe Woves, którego brakowało w finale drugiego sezonu The Mandalorian. Prawdopodobnie dowiemy się dlaczego go nie było w sezonie trzecim, ale może mieć to daleko idące konsekwencje.

Jeśli te wydarzenie będzie tak epickie jak wielu z nas sobie wyobraża, możemy zobaczyć znacznie więcej postaci, które przykują fanów do foteli. Zależnie od tego, jak skończy się Ahsoka, możemy liczyć, że zobaczymy wszystkich bohaterów Rebeliantów, którzy przeżyli wydarzenia z serialu animowanego, ale niekoniecznie ograniczając się wyłącznie do Ahsoki Tano, Wielkiego Admirała Thrawna czy Ezry Bridgera, ale także licząc na Herę Syndullę i Sabinę Wren. Wiemy, albo raczej chcemy tak myśleć, że niektórzy z nich przeżyją, ponieważ Duch jest widziany w Skywalker. Odrodzenie, a niektórzy z nas woli nawet nie brać pod uwagę, że Hera nie pilotuje tego statku w tamtym dniu, aczkolwiek nie byłbym przeciwny obecności na pokładzie Ducha Jacena Syndulli.

Lubię myśleć, że cała arc związany z Dinem Djarinem, który został zapoczątkowany pierwszym odcinkiem pierwszego sezonu The Mandalorian i potencjalnie cała historia się zakończy kulminacją w której ta postać będzie rządzić Mandalore, jednocząc wszystkie klany pod jednym sztandarem, żeby mogli zaakceptować się wszyscy nawzajem, tak jak on nauczył się być Mandalorianinem, który nie musi mieć swojego hełmu założonego przez cały czas.

Byłoby to smutne, ale na pewno całkowicie się tutaj mylę. To tylko spekulacja, która nie powinna być brana za nic innego, jak za marzenie. Oczywiście, bardzo fajnie jest spekulować i przerzucać się ideami oraz pomysłami, które przykleją się do ściany. Istotne jest to, żeby się do nich zbytnio nie przywiązywać, by potem nie czuć rozczarowania finalnym produktem.

Przypominamy, że to tylko artykuł spekulatywny i wypchany opiniami, ale jesteśmy zainteresowani waszymi pomysłami. Podzielcie się nimi w komentarzach.

 * Artykuł jest tłumaczony z uwzględnieniem perspektywy autora oryginalnego tekstu.

Źródło: starwarsnewsnet.com
Tłumaczenie: Lupus
Copyright © 2016 Świat Star Wars , Blogger