8 listopada 2017 roku zadebiutowała trzecia i ostatnia część trylogii Koniec i początek Chucka Wendiga pt: Kres Imperium. Książkę przetłumaczyła Anna Hikiert-Bereza. Natomiast jesienią 2025 roku dzięki wydawnictwu Olesiejuk otrzymaliśmy wznowienie tej książki. Czy Chuck Wendig poradził sobie z zamknięciem trylogii? Przekonajmy się!
Opis dostarczony przez wydawnictwo:
Po raz pierwszy od wielu lat do galaktyki powróciła demokracja. Chociaż Nowa Republika wciąż jeszcze nie do końca pozbierała się po miażdżącym ciosie, jakim był dla niej imperialny atak, zdołała rozgromić niedobitki Imperium, zmuszając je do ukrycia się. Mimo to w powietrzu wciąż wisi widmo wojny, okrucieństwa i przemocy.
Fabuła Kresu Imperium zaczyna się kilka miesięcy po wydarzeniach z książki Dług życia. Po imperialnym ataku na planecie Chandrila w trakcie obchodów Dnia Wyzwolenia, podczas którego uwolnieni więźniowie z Kashyyyk chcieli zabić najwyżej postawione osoby w Nowej Republice. Wielka Admirał Rae Sloane wraz z Brentinem Wexleyem udaje się na Jakku, gdzie rozpoczyna polowanie na Galliusa Raxa – nie zdając sobie sprawy, że sama nadal jest ścigana przez Norrę Wexley. Norra i jej zespół, w skład którego wchodzą: jej syn Temmin, zmodyfikowany droid bojowy B1 – Pan Bones, były oficer Imperium Sinjir Rath Velus i łowczyni nagród Jas Emari. Cały zespół dociera nad Jakku, gdzie odkrywa ogromną flotę Imperium. Norra i Jas w kapsule ratunkowej udają się na planetę, w celu dalszych poszukiwań Sloane, zaś Temmin i Sinjir uciekają, żeby powiadomić Nową Republikę o swoim odkryciu. Na Chandrilii robię wszystko, co mogą, żeby przekonać Nową Republikę do szybkiego ataku na resztki Imperium na i nad Jakku…
Kres Imperium podzielony jest na pięć części i 38 rozdziałów. Podobnie, jak w dwóch poprzednich tomach, powieść zawiera tzw. interludia, które krótko opisują miejsca i wydarzenia z dala od głównej akcji. Z jednego z nich dowiadujemy się, że pewien Gunganin o imieniu Jar Jar Binks pracował na Naboo jako klaun.
Chuck Wendig, według mnie, umieścił w książce zbyt wiele wątków w książce. W powieści jest bardzo dużo polityki, która może mieć swój urok, jak w Więzach krwi Claudii Gray. W przypadku Kresu Imperium należałoby jednak odpuścić sobie wątek Mon Mothmy walczącej o pozostanie na stanowisku kanclerza Nowej Republiki, a temat zostawić na książkę poświęconą tylko Mon. To nie potrzebnie wydłuża fabułę, a także pokazuje Mon Mothmę nie pasującą do Mon Mothmy, którą znamy z Powrotu Jedi. Odkrycie jak wyglądało ostateczne starcie sił Nowej Republiki i Imperium w bitwie nad Jakku było jednym z powodów, przez które chciałem jak najszybciej przeczytać tę książkę. Już zobaczenie wraków z bitwy w Przebudzeniu Mocy było czymś fajnym i pozwoliło mojej wyobraźni na działanie, zaś po tym, jak przeczytałem w Utraconych gwiazdach Claudii Gray mały fragment z bitwy o Jakku i zobaczyłem ją na zwiastunie DLC Bitwy o Jakku do pierwszej części gry Star Wars Battlefront, nie mogłem się doczekać przeczytania opisu bitwy w całości! Jej zakończenie było znane od początku, jednak mnie najbardziej interesował jej przebieg, w szczególności po ukazaniu świetnej bitwy o Scarif w Łotrze 1!
Dodatkowo, postać Galliusa Raxa, którą przez trzy tomy Chuck Wendig tworzył na wielkiego, złowieszczego i tajemniczego admirała, wydawała się bardzo intrygująca. Pojawiały się pytania, kim jest ten tajemniczy imperialny oficer? Jaki jest jego cel działania? A przede wszystkim, czego chce na Jakku? Na wszystkie te pytania w końcu otrzymaliśmy odpowiedź, jednak okazało się, że Jakku i walka wokół tej pustynnej była zupełnie bez znaczenia. Ponadto na wydarzenia z Przebudzenia Mocy patrzę inaczej.. Bo to właśnie wydarzenia z Kresu Imperium budują most do siódmego epizodu. Jednak moim zdaniem ten przysłowiowy most wyszedł filmowi bardziej na minus niż na plus. A skoro już mowa o moście. Pamiętacie, jak pierwsza część Koniec i początek należała do cyklu W oczekiwaniu na Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy i bodajże jedyną wskazówką czy smaczkiem był Temmin Wexley (nie nazywany wtedy Snapem)? A w Kresie Imperium tych wskazówek i smaczków jest o wiele, wiele więcej. I to właśnie Kres Imperium powinien należeć do cyklu Journey to Star Wars: The Force Awakens.
W książkach zawsze przemawiają do mnie aluzje i odniesienia do innych dzieł Nowego Kanonu. W Kresie Imperium jest ich mnóstwo! Przykładowo: łowcy nagród: Dengar czy Embo, którego znamy z serialu Gwiezdne wojny: Wojny klonów. Oczywiście Han Solo i Leia Organa odgrywają ważną rolę, ale nie tak ważną, jak w książce Dług życia. Podobało mi się również wspomnienie Wielkiego Admirała Thrawna w bardzo ciekawym kontekście, ale nie będę Wam spoilerować w jakim. Odkrywanie reszty nawiązań i aluzji sprawi Wam wiele radości!
Luke Skywalker pojawia się w trzecim tomie, ale tylko na chwilę, w sumie, pojawia się to za dużo powiedziane. Jest tylko jedna wzmianka o nim. Po książce Kres Imperium każdy czytelnik musi wiedzieć, że historie w kanonie toczą się znacznie inną ścieżką niż w Legendach. Jednak mimo to, jest dla mnie dziwne, że po ponad 20-30 latach opowieści o Luke'u Skywalkerze, Lei Organie i Hanie Solo, którzy byli niemal głównymi postaciami każdego konfliktu, brakuje ich w ostatecznej walce przeciwko Imperium! Podobno Luke brał udział w bitwie o Jakku, dowiadujemy się tego z książki The Legends of Luke Skywalker, jednak to tylko jedna z kilku legend i nie mamy pewności, że Luke tam był.
W sumie, Kres Imperium jest chyba najlepszą częścią trylogii. Chuck Wendig zaczął wyciągać wnioski i stworzył powieść znacznie lepszą niż pierwszy tom i ciut lepszą od Długu życia. Wielki szum i zamieszanie wokół Galliusa Raxa okazał się niepotrzebny. To postać stworzona tylko dla tej trylogii, niestety. Duży potencjał, jednak zmarnowany. Bitwa o Jakku, która powinna być najważniejszym elementem fabuły stała się kwestią poboczną. Chuck Wendig nie jest taktyczny geniuszem. Jestem ciekaw, jak przebiegłaby bitwa, gdyby książkę o niej napisał Timothy Zahn? Tego się nigdy nie dowiemy. Jednak cała trylogia ma jedną ciekawą postać, jest nią Sinjir, były imperialny, homoseksualista, człowiek z ciekawą przeszłością, a jego postać wprowadza dużo humoru do fabuły. A Plan Awaryjny Imperatora wypełniony przez Raxa? Pozostawia dużo do życzenia i czasami jest mocno przewidywalny – wszak tajemnicze imperialne Obserwatorium na Jakku nie było jedyne (kolejne mamy w fabularnej części gry Star Wars Battlefront II), więc możemy się spodziewać kolejnych opowieści i Planów Awaryjnych Imperatora Palpatine’a. Powieść mogę polecić, jeśli ktoś już zaczął przygodę z trylogią jest to pozycja obowiązkowa.
Dziękuję wydawnictwu Olesiejuk za przekazanie egzemplarza do recenzji.
Szczegóły:
Tytuł: Star Wars. Koniec i początek: Kres Imperium
Tytuł oryginalny: Star Wars. Aftermath: Empire’s End
Autor: Chuck Wendig
Tłumaczenie: Anna Hikiert-Bereza
Wydawnictwo: Uroboros (I), Olesiejuk (II)
Data premiery: 8 listopada 2017 (I), 27 października 2025 (II)
Liczba stron: 576 (I), 604 (II)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena: 39,99 PLN (I), 54,99 PLN (II)