Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Star Wars recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Star Wars recenzja. Pokaż wszystkie posty

📚 Polityka, spiski i narodziny Imperium | recenzja książki Star Wars. Rządy Imperium: Maska strachu

📚 Polityka, spiski i narodziny Imperium | recenzja książki Star Wars. Rządy Imperium: Maska strachu
Maska strachu (org. The Mask of Fear) to pierwsza powieść z nowej trylogii Rządy Imperium (org. Reign of the Empire). Tym razem trylogia nie jest pisana w całości przez jednego autora, lecz każdy tom ma innego autora. Za napisanie recenzowanego tutaj tomu otwierającego cykl odpowiada znany fanom Alexander Freed.

Akcja tej powieści rozgrywa się w pierwszych tygodniach i miesiącach po Epizodzie III. Wojny klonów zakończyły się dość gwałtownie, a światy po obu stronach, ich rządy oraz pozostali uczestnicy wydarzeń muszą najpierw uświadomić sobie, co się właściwie stało, i zastanowić się, gdzie oraz w jaki sposób odnajdą się w tak nieoczekiwanej, nowej rzeczywistości Imperium.
Opis dostarczony przez wydawnictwo:
„Dla zapewnienia bezpieczeństwa i ciągłej stabilności Republika będzie przekształcona w pierwsze Imperium Galaktyczne! Dla niezagrożonego i bezpiecznego społeczeństwa!”

Jednym przemówieniem, które spotkało się z grzmiącymi oklaskami, kanclerz Palpatine zakończył brutalnie erę Republiki. Na jej miejsce przyszło Imperium Galaktyczne. W całej galaktyce wszyscy radowali się z końca wojny i obietnic lepszego jutra. Jednak lepsze jutro okazało się kłamstwem. Galaktyka stała się straszliwym miejscem, w którym rządziło okrucieństwo i strach przed reżimem Imperatora. Mon Mothma, Saw Gerrera i Bail Organa dostrzegają nadchodzący mrok już w pierwszym przerażającym roku tyranii. Kiedyś to dzięki nim powstanie Sojusz Rebeliantów. Jednak najpierw każde z nich musi znaleźć dla siebie cel i kierunek działań w zmieniającym się świecie. I każde z nich ma własne tajemnice, obawy i nadzieje związane z przyszłością, która może nigdy nie nadejść – chyba że sami się o to postarają.
Alexanderowi Freedowi po raz kolejny udaje się dzięki tej powieści odnaleźć nowe perspektywy w okresie, o którym napisano już przecież tak wiele, oraz przejść od raczej powierzchownego spojrzenia na określone wydarzenia do głębszego spojrzenia, które wydobywa na pierwszy plan nieoczekiwane, ale częściowo także zupełnie nieistotne szczegóły, tworząc w ten sposób własną przestrzeń narracyjną, w której jego historie mogą się rozwijać.

Bardzo zręcznie dobrał do tego szereg niezwykle różniących się od siebie postaci, które w równym stopniu muszą na swój sposób poradzić sobie z nową sytuacją. Dobrze znane postacie zostają połączone z nowymi, co pozwala ukazać tę samą sytuację z wielu różnych perspektyw.


Mon Mothma, nominalna główna bohaterka trylogii, próbuje odzyskać swoją pozycję na politycznej scenie i przywrócić władzę rządową z rąk Imperatora z powrotem Senatowi. W tym celu potrzebuje również głosów byłych światów Separatystów, które na razie muszą zmagać się ze swoją porażką oraz narzuconym ponownym zbliżeniem do Republiki, która stała się Imperium, a przy tym kierują się własnymi obawami, mającymi na razie niewiele wspólnego z planami Mon dotyczącymi przywrócenia Senatowi jego znaczenia.

Bail Organa, owładnięty ideą publicznego ujawnienia i wyjaśnienia niesprawiedliwości wyrządzonej Jedi, nieświadomie nawiązuje współpracę z wysoko postawioną szefową wywiadu, która podczas podróży badawczych Baila, przebrana za jego ochroniarza, wykorzystuje tę okazję, aby zbadać los byłych informatorów i agentów działających na odległych terenach. Oboje natrafiają przy tym na Sawa Gerrerę, który wraz z cyborgiem o imieniu Soujen próbuje kontynuować wojnę, która tak nagle mu się wymknęła, teraz według własnych zasad i z własnymi celami.

Freed po raz kolejny zabiera nas więc do świata, który wydawało nam się, że znamy, ale o którym nigdy wcześniej nie myśleliśmy w ten sposób. Jak Senat reaguje na odebranie mu władzy? Co stanie się lub stało się ze wszystkimi wojownikami i agentami wywiadu, którzy samodzielnie działali za liniami wroga? Kto zajmie się wszystkimi rozproszonymi tajnymi magazynami broni? Co dzieje się na wszystkich tych światach, które nie są szczególnie zachwycone tym, że teraz ponownie należą do Imperium? Otrzymujemy w ten sposób wgląd w świat wykraczający poza Palpatine’a, Dartha Vadera i polowanie na ocalałych Jedi. Świat, który po ustąpieniu presji wojny chce i musi na nowo się rozwijać oraz kształtować, ale wciąż musi również znaleźć odpowiedzi na tak wiele pytań bez odpowiedzi z ostatnich lat.

Każda z trzech głównych postaci ma własny wątek fabularny oraz grupkę towarzyszących jej bohaterów. Jak można było się spodziewać, w pewnym momencie te wątki zaczynają mniej lub bardziej przypadkowo się krzyżować, a następnie coraz mocniej splatać ze sobą, aż z trzech osób, które początkowo wcale nie pałały do siebie sympatią, powstaje tymczasowy sojusz, który po kolejnych zwycięstwach i porażkach opracowuje coraz dalej idące plany i tym samym stopniowo wchodzi w rolę, w której tak dobrze znamy ich z kolejnych filmów, książek i komiksów.

Freed nie obchodzi się przy tym zbyt delikatnie ani z bohaterami, ani z obrazem, jaki o nich mamy. Początkowo podczas lektury zakładałem na przykład, że postacie takie jak Bail Organa są wykorzystywane jedynie po to, aby nieco ułatwić nam wejście w historię, ale mniej więcej w połowie książki stało się jasne, że Freed naprawdę ma wobec tej postaci konkretne plany. Konfrontacja między Bailem a agentką wywiadu Hati, podczas której zarzuca ona Bailowi, że jego zaślepione, obsesyjne dążenie do rehabilitacji Jedi prowadzi wyłącznie do powstawania kolejnych cierpień, ponieważ publicznie zasiane wątpliwości dotyczące obecnego rządu sprawiają jedynie, że terroryści tacy jak Saw Gerrera czują się uprawnieni do popełniania coraz gorszych czynów w imię swojego zranionego poczucia sprawiedliwości, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Również Mon Mothma otrzymuje kilka odcieni szarości, choć poza tym w jej przedstawieniu pozostaje ona dość blada i zbyt mocno uwięziona w swojej roli na politycznej scenie. Pomimo kilku poważnych niepowodzeń i konfrontacji nie przechodzi żadnej ewolucji. Pozostaje więc czekać, czy poprawi się to w dwóch kolejnych tomach. Z kolei przedstawienie Sawa Gerrery dość dobrze pasuje do postaci, którą poznaliśmy w przeszłości.

Nie wdając się tutaj w zbyt wiele spoilerów, można jednak również skrytykować fakt, że w fabule pojawia się kilka znaczących przeskoków, których przejścia wydają się już nieco naciągane, szczególnie w przypadku pewnej decyzji Baila. W przypadku powieści, która poza tym tak dobrze i przemyślanie porusza się po świecie polityki i wywiadu, takie proste i chwiejne skróty są jednak pewnym zgrzytem, po którym trzeba najpierw dojść do siebie przez kilka stron. Ostatecznie nie są one jednak na tyle poważne, aby trwale zakłócić pozytywne ogólne wrażenie.

Podsumowanie
Dobra powieść z interesującą historią, która bardzo dobrze wpisuje się w dotychczasowe uniwersum Star Wars, a jednocześnie pozwala spojrzeć nieco krytyczniej na niektóre postacie. Mimo kilku sekwencji akcji wyraźnie koncentruje się na wydarzeniach politycznych i działaniach wywiadowczych po Epizodzie III. Osoby, które potrzebują walk na miecze świetlne i wielkich bitew kosmicznych, mogą być jednak nieco mniej zadowolone z tej książki.

Dziękuję wydawnictwu Olesiejuk za przekazanie egzemplarza recenzenckiego.

Szczegóły wydania:
Tytuł: Star Wars: Rządy Imperium: Maska strachu
Tytuł oryginalny: Star Wars: Reign of the Empire: Mask of Fear
Autor: Alexander Freed
Tłumaczenie: Marta Duda-Gryc
Wydawnictwo: Olesiejuk
Data premiery: 22 kwietnia 2026
Liczba stron: 608
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena: 59,99 PLN

📚 Czy Eskadra Łotrów zasługuje na miano legendy? | recenzja Star Wars. Kolekcja Legend: Eskadra Łotrów

📚 Czy Eskadra Łotrów zasługuje na miano legendy? | recenzja Star Wars. Kolekcja Legend: Eskadra Łotrów
W końcu udało mi się dotrzeć do jednej z dłuższych serii powieści dla dorosłych osadzonych w uniwersum Legend Star Wars. Mowa oczywiście o cyklu X-Wing, autorstwa Michaela Stackpole’a i Aarona Allstona. Łącznie składa się on z dziesięciu książek, które ukazywały się w latach 1996–1999, a następnie otrzymały jeszcze jeden tom wydany w 2012 roku, X-Wing 10: Cios łaski.

Pierwsza powieść nosi w oryginale tytuł Rogue Squadron, który w polskim wydaniu przetłumaczono jako Eskadra Łotrów. Powieść ukazała się w ramach Kolekcji Legend Star Wars nakładem wydawnictwa Olesiejuk 25 marca 2026 roku w przekładzie Macieja Szymańskiego.
Opis dostarczony przez wydawnictwo:
Odkryj dziedzictwo eskadry łotrów i jej legendarnych pilotów, którzy stali się symbolem nadziei w całej galaktyce.

Zwinne, szybkie i zabójczo skuteczne - takie właśnie są X-wingi. Gdy wojna ogarnia bezkres galaktyki, nieustraszeni piloci bronią Sojuszu Rebeliantów przed wciąż potężnymi siłami Imperium i nieustannie ryzykują utratę maszyn... i własnego życia.

Dlatego dowódca legendarnej Eskadry Łotrów, Wedge Antilles, szuka tylko najlepszych - najodważniejszych i najbardziej utalentowanych pilotów X-wingów; tych, którzy przetrwają wyczerpujące szkolenia oraz niebezpieczne misje i stworzą zespół zahartowanych wojowników gotowych na wszystko.

Kiedy jednak eskadra dostaje rozkaz ataku na potężnie ufortyfikowaną twierdzę, najodważniejszy z Łotrów musi zadać sobie pytanie: czy tym razem choć jeden członek jednostki przeżyje...

Od ponad czterdziestu lat powieści osadzone w odległej galaktyce wzbogacają świat Star Wars, oferując fanom możliwość kontynuowania przygody poza ekranem. George Lucas, tworząc Gwiezdne Wojny, wykreował uniwersum rozpalające wyobraźnię i inspirujące wielu autorów. Uczynił je przestrzenią, w której inni mogli opowiadać swoje historie.

Tak narodził się rozszerzony wszechświat, czyli Expanded Universe (EU), obejmujący książki, komiksy, gry wideo i wiele innych dzieł.

Expanded Universe do dziś stanowi natchnienie dla twórców Star Wars i funkcjonuje pod nazwą Legendy. Współczesne opowieści gwiezdnowojenne czerpią pomysły, postaci i wątki fabularne z tego bogatego dziedzictwa. Kolekcja Legend przybliża jedne z najważniejszych i najbardziej ukochanych historii rozgrywających się dawno, dawno temu w odległej galaktyce.
Pierwszy tom serii został napisany przez Michaela Stackpole’a, który równolegle pracował także nad komiksami X-Wing. Ponieważ to właśnie tutaj zostaje utworzona Eskadra Łotrów, książka stanowi poważny spoiler dotyczący zakończenia serii komiksowej, której akcja rozgrywa się mniej więcej trzy lata wcześniej. To samo dotyczy relacji Tycha Celchu i Winter, znanej z komiksów.

Rozpoczynamy historię w samym środku kosmicznej bitwy. Szybko okazuje się jednak, że jest to jedynie symulacja, podczas której śledzimy Corrana Horna. Bohater chce wygrać ćwiczenia dzięki niekonwencjonalnemu manewrowi i w ten sposób wyróżnić się spośród pozostałych członków swojego zespołu. Jest to pierwszy chronologiczny występ Corrana Horna w powieści należącej do Star Wars Legendy. Wcześniej pojawia się jedynie w opowiadaniu rozgrywającym się tuż przed wydarzeniami z tej książki.


I to prowadzi mnie od razu do pierwszego i zarazem największego zarzutu wobec pierwszego tomu X-Wing. W zasadzie nie otrzymujemy żadnego wprowadzenia ani do fabuły, ani do bohaterów. Szczególnie Corran, pełniący rolę głównego protagonisty, jest przedstawiony tak, jakby czytelnik doskonale go znał. Sam musiałem nawet sprawdzić, czy przypadkiem nie pominąłem jakiejś wcześniejszej książki, ale nic takiego nie miało miejsca. Podobnie wygląda sytuacja z pozostałymi członkami eskadry. W przypadku Wedge’a Antillesa i Tycha Celchu jestem w stanie to zrozumieć, ponieważ pojawiali się już chociażby w komiksach X-Wing czy w powieści Pakt z Bakury. Jednak w przypadku nowych bohaterów dobrze byłoby otrzymać choć odrobinę wprowadzenia i pomocy w ich poznaniu.

Zupełnie inaczej wygląda natomiast opis szkolenia nowych członków Eskadry Łotrów. Został on przedstawiony z niezwykłą drobiazgowością i w najdrobniejszych szczegółach. Praktycznie każde naciśnięcie przycisku i każdy ruch pedałem zostają szczegółowo opisane, przez co przez pierwsze trzy czwarte książki ma się wrażenie, że właściwie nic się nie dzieje. Niestety Stackpole’owi nie udało się sprawić, abym przywiązał się do członków eskadry innych niż Horn, Celchu czy Antilles, dlatego nawet pierwsza, choć zaskakująca, śmierć jednego z pilotów nie wywołała u mnie żadnych emocji. A przecież była to jeszcze postać, która pojawiała się stosunkowo często.

Nawet przemytniczka Mirax Terrik, która w ostatniej ćwiartce książki otrzymuje sporo „czasu ekranowego”, zapadła mi w pamięć bardziej niż większość członków eskadry. Co prawda wiem już również, co spotka ją później, ponieważ po lekturze X-Wing przeczytałem już wiele innych książek, ale mimo wszystko.

Choć również ta część napisana jest bardzo rozwlekle, to właśnie ostatnia ćwiartka powieści naprawdę wynagradza poświęcony jej czas. Dopiero tutaj pojawiają się napięcie i prawdziwa akcja, których tak bardzo brakuje w pozostałej części książki.

Stackpole rzeczywiście stara się mocno nawiązywać do innych dzieł z uniwersum Star Wars Legendy, jednak w 1996 roku nie było ich jeszcze zbyt wiele. Ostatecznie otrzymujemy więc kilka odniesień, takich jak wzmianki o Winter Celchu, Ielli Wessiri czy Boosterze Terriku, którzy w późniejszych utworach odegrają całkiem znaczące role. W przypadku Floty Katan autor jednak zdecydowanie przesadził. Miałem wrażenie, że ta zaginiona flota, która zostanie odnaleziona w powieści Timothy'ego Zahna Ciemna strona Mocy, była wspominana niemal w co drugim z czterdziestu rozdziałów. Najpóźniej za czwartym razem doszedłem do momentu, w którym pomyślałem: „Tak, zrozumieliśmy już, że przeczytałeś Trylogię Thrawna”. Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam nawiązania i powiązania pomiędzy poszczególnymi historiami, ale nie wtedy, gdy przez całą książkę powtarza się praktycznie tylko jedno.

Nie jest więc zaskoczeniem, że również główny przeciwnik Nowej Republiki okazuje się postacią dość jednowymiarową. Agent Kirtan Loor już na samym początku staje się marionetką Ysanne Isard, szefowej imperialnego wywiadu i faktycznej przywódczyni Imperium. Sama Isard sprawia wrażenie interesującej bohaterki, jednak jej „pionek” zupełnie mnie do siebie nie przekonuje.

Ogólnie rzecz biorąc, przyznaję Eskadrze Łotrów ocenę 3/5. Choć ostatnia ćwiartka książki była naprawdę dobra, cała wcześniejsza część dłużyła mi się niemiłosiernie. Nie wydaje mi się również, aby osoba dopiero rozpoczynająca swoją przygodę z Legendami dobrze odnalazła się w tej historii, skoro nawet ja miałem z tym problem. Mam szczerą nadzieję, że od drugiego tomu poziom zacznie wyraźnie rosnąć, bo w przeciwnym razie czeka mnie naprawdę trudna przeprawa.

Dziękuję wydawnictwu Olesiejuk za przekazanie egzemplarza recenzenckiego.

Szczegóły wydania:
Tytuł: Star Wars: Kolekcja Legend: Eskadra Łotrów
Tytuł oryginalny: Star Wars: The Essential Legends Collection: Rogue Squadron
Autor: Michael A. Stackpole
Tłumaczenie: Maciej Szymański
Wydawnictwo: Olesiejuk
Data premiery: 25 marca 2026
Liczba stron: 480
Oprawa: miękka ze skrzydełkami / twarda (wydanie ekskluzywne)
Cena: 49,99 PLN / 129,90 PLN (wydanie ekskluzywne)

📚 „Dla Światła i Życia!” | recenzja Star Wars: Wielka Republika: Opowieści światła i życia

📚 „Dla Światła i Życia!” | recenzja Star Wars: Wielka Republika: Opowieści światła i życia
Recenzja antologii Wielka Republika: Opowieści o światła i życia zadowoli fanów obu faz projektu...

… a można by jeszcze dodać, że przygotowuje również podwaliny pod trzecią, ponieważ antologia young adult zawiera historie rozgrywające się nawet przed II fazą oraz po I fazie. Początkowo może to brzmieć dość skomplikowanie, ale dzięki chronologicznemu układowi książki wcale takie nie jest. W książce Star Wars: Wielka Republika: Opowieści o światła i życia, wydanej w Polsce nakładem wydawnictwa Olesiejuk, w tłumaczeniu Anny Hikiert-Berezy, czytelnicy znajdą po jednym opowiadaniu autorstwa każdego członka zespołu pisarskiego, w którym reprezentowane są obie dotychczasowe fazy, a także zarówno znane, jak i nowe postacie. W jaki sposób opowiadania wpisują się w całościowy obraz Wielkiej Republiki oraz czy są warte uwagi, czy stanowią jedynie miły dodatek, dowiecie się z tej bezspoilerowej recenzji.
Opis dostarczony przez wydawnictwo:
Autorzy bestsellerów z cyklu Wielka Republika powracają z serią nowych, fascynujących opowieści, łączących w sobie przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.

Od krańców Dzikiej Przestrzeni aż po dolne poziomy Coruscant, od Latarni Gwiezdny Blask po eiramski ocean i nie tylko – te opowieści o cudach, rozczarowaniach, pomocy i nadziei pozwalają nam zagłębić się w serca i umysły bohaterów oraz złoczyńców znanych z cyklu Wielka Republika. W tym niesamowitym zbiorze, który odsłania tajemnice przeszłości i dostarcza ekscytujących wskazówek w kwestii tego, co przyniesie przyszłość, spotkamy uwielbiane przez czytelników postacie: Vernestrę Rwoh, Bella Zettifara, Axela Greylarka, Keeve Trennis, Mardę Ro, Affie Hollow, Rama Jomarama i Rooper Nitani. Wszyscy staną przed śmiertelnie groźnymi wyzwaniami i zmierzą się ze zdradą i własnymi demonami...

W kolekcji znalazły się opowiadania: Zoraidy Córdovy, Tessy Gratton, Claudii Gray, Justiny Ireland, Lydii Kang, George’a Manna, Daniela José Oldera, Cavana Scotta i Charlesa Soule’a.
Krótka uwaga na początek: recenzowane dzieło jest wydaniem standardowym, dlatego nie mogę podzielić się opinią na temat opowiadania Alyssy Wong, które zostało zamieszczone wyłącznie w amerykańskiej edycji Barnes & Noble. Choć oczywiście cieszy mnie, że amerykańscy fani mający dostęp do tego wydania mogą przeczytać dodatkową historię, uważam strategię publikacji za nieco problematyczną. Traktowanie całego opowiadania jako ekskluzywnego dodatku wydaje mi się niesprawiedliwe zarówno wobec międzynarodowych odbiorców, jak i samej autorki Alyssy Wong, a alternatywny dodatek, taki jak na przykład plakat czy zakładka, byłby tutaj bardziej odpowiedni.


Kwiecie królowej autorstwa Zoraidy Córdovy
W The Queen’s Bloom autorstwa Zoraidy Córdovy, znanej z powieści Wielka Republika: Konwergencja, poznajemy Axela Greylarka w czasach, gdy był jeszcze studentem. Nie będę zdradzać więcej szczegółów fabuły przy historii liczącej zaledwie od 30 do 45 stron, aby pozwolić wam samodzielnie odkryć jej przebieg. Pierwsze opowiadanie książki ogólnie bardzo mi się podobało, choć potrzebowało trochę czasu, aby naprawdę nabrać tempa. Szczególnie spodobało mi się przedstawienie głównego bohatera oraz fakt, że otrzymujemy bezpośredni wgląd w jego myśli i emocje. Historia pozostaje przyjemnie skupiona na jego wewnętrznym świecie i potrafiła zaskoczyć mnie interesującym zwrotem akcji. Sprawia, że Axel Greylark staje się bardziej kompletną i wielowymiarową postacią niż wcześniej miał okazję być, co działa na korzyść zarówno jego samego, jak i Zoraidy Córdovy oraz tego opowiadania.

Zamknięta pięść nie ma szponów autorstwa Tessy Gratton
Tessa Gratton jest moim osobiście ulubionym nowym nabytkiem w tym projekcie – i ponownie udowadnia to swoją historią o Mardzie Ro, w której odchodzi od typowego dla Star Wars sposobu narracji prowadzonego w trzeciej osobie i zamiast tego wykorzystuje perspektywę pierwszoosobową. To, czego dokładnie dotyczy ta historia, pozostaje właściwie niejasne aż do samego końca. Wpis w dzienniku? Nagranie holograficzne? Epicka przemowa? Również to, do kogo skierowana jest wypowiedź, przez dużą część opowieści pozostaje tajemnicą, przez co czytelnik momentami może mieć wrażenie, że sam jest jej adresatem. Nie tylko raz wywołuje to gęsią skórkę.

Tessa Gratton opowiada o podróży, która mogłaby wypełnić całą powieść i odpowiada na więcej pytań niż cała druga faza. Historia Mardy nie jest już dłużej tragiczną opowieścią o zmanipulowanej, łatwowiernej kobiecie, lecz historią przerażającej złoczyńczyni pozbawionej skrupułów. Zamknięta pięść może nie mieć szponów, ale opowiadanie Tessy Gratton zdecydowanie je posiada!

Tarcza Jedi autorstwa George’a Manna
Aby uspokoić emocje po historii Ro, lepiej ponownie wrócić do Jedi. George Mann w swoim opowiadaniu o Silandrze Sho i Rooper Nitani przedstawia relację mistrzyni i uczennicy, którą wprowadził w swojej pierwszej powieści z serii The High Republic. Dzięki temu bohaterki, mimo historii Tessy Gratton rozgrywającej się pomiędzy wydarzeniami oraz kilkuletniego przeskoku czasowego, nadal zachowują spójność w swoich działaniach, a przede wszystkim łatwo jest podążać za sposobem myślenia Rooper.

Shield of the Jedi nie jest historią zmieniającą życie, ale oferuje swojej protagonistce piękną lekcję, która pozostawiła mnie z ciepłym uczuciem i wzruszyła mnie do łez swoim ostatnim zdaniem. Szczególnie fani obu kobiet oraz symboliki tarczy ochronnej Jedi będą czerpać z tej historii wiele radości.

Dom w sercu samotnego wędrowca autorstwa Daniela José Oldera
Fani Fazy I odetchną z ulgą - znów jesteśmy w domu. Przynajmniej w przeciwieństwie do głównego bohatera opowiadania Daniela José Oldera. Ram Jomaram znajduje się bowiem na Latarni Gwiezdny Blask, daleko od swojej warsztatowej pracowni na Valo, a mimo to robi wszystko, aby nie jego własne uczucia, lecz emocje jego przyjaciółki Zeen Mrali znalazły się na pierwszym planie. Daniel José Older po raz kolejny udowodnił, że w zaledwie kilku stronach potrafi przeprowadzić mnie przez najróżniejsze emocje. Dzięki niemal dwóm zdaniom jest w stanie ożywić scenerię Gwiezdnego Blasku i przenieść czytelników w tętniącą życiem atmosferę stacji kosmicznej. Nie tylko śmiałem się na głos, ale również uroniłem kilka łez i potrafiłem wynieść z tej historii własne przesłania. Możecie spodziewać się typowego ciepła charakterystycznego dla Oldera, połączonego z odpowiednią dawką poważnych emocji i życiowych mądrości. Jeśli chcecie się uśmiechnąć, trafiliście we właściwe miejsce.

Po upadku autorstwa Claudii Gray
Claudia Gray opowiada pierwszą historię antologii, która wykracza poza wydarzenia Fazy I. Akcja rozgrywa się dzień, tydzień i miesiąc po upadku Gwiezdnego Blasku, a główną uwagę skupiamy przede wszystkim na stanie emocjonalnym Affie Hollow. Po raczej rozczarowujących historiach Claudii Gray z ostatniego czasu (zarówno Gasnąca gwiazda, jak i jej dwa komiksowe one-shoty nie przypadły mi do gustu), tutaj powoli odnajduje ona swoją dawną formę. Claudia Gray po prostu najlepiej wypada wtedy, gdy skupia się na jednej postaci, a fakt, że właśnie taki sposób narracji najbardziej jej odpowiada, udowodniła tą historią. Dzięki kilku mniejszym występom gościnnym oraz przemyconym informacjom dotyczącym sytuacji w galaktyce podczas lektury można odnieść wrażenie, że rzeczywiście znajdujemy się w prawdziwym świecie, pełnym autentycznych, zrozumiałych emocji i reakcji osób dotkniętych tragedią. Nie zabrakło również mocnych emocjonalnie fragmentów. Pod koniec historia zmierza jednak moim zdaniem w kierunku nieco niewiarygodnego i zbyt prostego rozwiązania konfliktu, ale ponieważ mamy tutaj do czynienia z krótkim opowiadaniem, można jej to wybaczyć. Na kolejną serię żartów z Geode’a będę jednak w przyszłości mniej entuzjastycznie nastawiony.

Moc dopomaga autorstwa Justiny Ireland
… nie jest już tylko pustym hasłem sekty, lecz - odpowiednio zinterpretowane - może być nawet prawdą każdego Jedi. W przypadku historii osadzonych po wydarzeniach Fazy I nie jest łatwo mówić o fabule w sposób sensowny, unikając spoilerów. Dlatego pozostanę przy swoich odczuciach: Moc dopomaga potrafi mocno zaangażować emocjonalnie, nawet jeśli - podobnie jak główna bohaterka - czasami zastanawiamy się, dlaczego w ogóle zdecydowaliśmy się wyruszyć właśnie w tę podróż. Ogólnie rzecz biorąc, historia ta służy prawdopodobnie przede wszystkim jako wyjaśnienie miejsca pobytu Vernestry Rwoh, a także dostarcza odpowiedzi dotyczących losów niektórych bohaterów. Justina Ireland przedstawia ból i stratę w zupełnie inny sposób niż Claudia Gray wcześniej, sprawiając, że podczas lektury tego opowiadania można jednocześnie czuć się zagubionym, ale także zdeterminowanym. A na końcu, jak często bywa w życiu, dochodzimy do wniosku: wiele rzeczy może w danej chwili wydawać się pozbawionych sensu, aby ostatecznie doprowadzić nas we właściwe miejsce.

Jedi kroczą własną ścieżką autorstwa Charlesa Soule’a
W historii Charlesa Soule’a o Bellu po upadku Gwiezdnego Blasku tytuł mówi sam za siebie. Opowieść wykorzystująca retrospekcje przedstawia nie tylko poszukiwania Burryagi przez Bella, ale także misję Bella i jego dawnego mistrza Lodena Greatstorma. Soule zręcznie splata ze sobą obie linie fabularne i zamienia przesłanie moralne, a właściwie sam tytuł historii, w dwa niezwykle wzruszające momenty z życia Bella. Szkoda jedynie, że The High Republic Show zdradziło już los Burryagi, przez co opowieść straciła sporo napięcia, jednak mimo tego przekonała mnie dzięki świetnemu przedstawieniu przeszłości Bella oraz jego wewnętrznych zmagań.

Światło w ciemności autorstwa Cavana Scotta
Cavan Scott również zdecydował się napisać swoją historię o rodzeństwie Kianie i Hoi z perspektywy pierwszej osoby. Podobnie jak Tessa Gratton, dzięki temu od razu buduje bliskość z główną bohaterką, choć ta zdecydowanie jest przyjemniejsza w odbiorze niż Marda Ro. Niestety, nie udało mi się do końca zżyć z rodzeństwem, mimo to Cavan Scott skutecznie buduje napięcie i umiejętnie kontrastuje strach Kiana z odwagą Hoi. Historia naprawdę poruszyła mnie dopiero wtedy, gdy na scenę wkroczyły znane postacie, co jest trochę szkoda w kontekście nowych bohaterów, ale ostatecznie właśnie ze względu na naszych dawnych znajomych najbardziej czekaliśmy na tę antologię. To, że bardziej przeżywam losy moich ulubionych postaci niż „zwykłych” mieszkańców galaktyki, nie jest więc zaskoczeniem. Cavan Scott ponownie wprowadza do swojej historii Hutów, co stanowi interesujący konflikt w obecnie pogrążonej w chaosie galaktyce, który - zgodnie z zapowiedziami dotyczącymi komiksu - zostanie jeszcze rozwinięty. Pod koniec łzy wywołała u mnie jednak przede wszystkim znana postać i jej mądrości, których długo nie zapomnę.

Zew Coruscant autorstwa Lydii Kang
Lydia Kang opisuje wezwanie Coruscant na dwóch poziomach. Z jednej strony mamy rzeczywiste wezwanie Jedi z powrotem do Świątyni na planecie będącej stolicą, z drugiej natomiast urok samego miasta. W historii Lydii Kang poznajemy dwójkę nowych bohaterów, którzy od razu zdobyli moje serce. W przeciwieństwie do poprzedniego opowiadania sprawiają oni wrażenie mniej funkcjonalnych postaci, które mają jedynie spełnić określone zadanie, a bardziej wielowymiarowych i kompletnych bohaterów. Być może wynika to również z faktu, że łatwiej było mi utożsamić się z tematami, z którymi mierzą się padawan Amadeo Azzazzo i mistrz Mirro Lox. Podczas gdy Amadeo po raz pierwszy w życiu staje przed wyborem dotyczącym swojej przyszłości, Mirro uświadamia sobie przemijalność życia. Otrzymujemy jedynie krótki wgląd w te emocjonalne światy, ale dla mnie już tyle wystarczyło, aby w Fazie III chcieć zobaczyć więcej tych postaci. Lydia Kang nadaje również charakter samemu miastu, tworząc dzięki temu przyjemną równowagę między wewnętrznymi konfliktami a otoczeniem, które je podkreśla. Dla mnie jest to niespodziewanie jedna z najlepszych historii w tym tomie!

Podsumowanie
Podsumowując, mogę zdecydowanie polecić antologię Wielka Republika: Opowieści o światła i życia. Ci, którzy dobrze bawili się podczas Fazy II, ucieszą się z kilku mniejszych spojrzeń w przeszłość i przyszłość niektórych bohaterów, natomiast osoby kochające Fazę I poczują podczas lektury tej książki, jakby wracały do domu. A jeśli lubicie obie fazy, powinniście jak najszybciej udać się do księgarni i pochłonąć te historie. Przyznaję, że brak opowiadania Alyssy Wong pozostawia pewien niedosyt. Mimo tego antologia już teraz dostarcza ogromnej frajdy. Znajdziemy tutaj całą gamę emocji: od radości i ciepła, przez strach i grozę, aż po smutek, zagubienie i nadzieję, żadna z tych emocji ani żadna z postaci nie została tutaj pominięta. Oczywiście niektóre historie są ważniejsze od innych, ale nawet opowieść pełniąca funkcję uzupełnienia potrafi sprawić przyjemność i sprawia, że ta era staje się jeszcze bardziej rozbudowana, wielowymiarowa i pełniejsza. Osobiście najbardziej spodobały mi się Zamknięta pięść nie ma szponów Tessy Gratton, Dom w sercu samotnego wędrowca Daniela José Oldera oraz Zew Coruscant Lydii Kang, jednak przy każdej historii potrafiłem odczuwać emocje bohaterów, a momentami nawet musiałem otrzeć łzy. Żadne opowiadanie nie jest złe ani nie ginie w przeciętności, a w zależności od ulubionej postaci, fazy lub miejsca każdy znajdzie tutaj coś dla siebie i będzie mógł wynieść z tej książki własne przesłanie. Ostatecznie jest nim przede wszystkim jedno: Dla Światła i Życia!

Na którą historię z antologii czekacie najbardziej? Czy mieliście już okazję ją przeczytać, a jeśli tak, to które opowiadanie było waszym ulubionym? Koniecznie dajcie nam znać!

Dziękuję wydawnictwu Olesiejuk za przekazanie egzemplarza recenzenckiego.

Szczegóły wydania:
Tytuł: Star Wars: Wielka Republika: Opowieści światła i życia
Tytuł oryginalny: Star Wars: The High Republic: Tales of Light and Life
Autorzy: Kang Lydia, Zoraida Cordova, Older Daniel Jose, Scott Cavan, Mann George, Ireland Justina, Gratton Tessa, Gray Claudia, Soule Charles
Tłumaczenie: Anna Hikiert-Bereza
Wydawnictwo: Olesiejuk
Data premiery: 25 marca 2026
Liczba stron: 352
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Cena: 44,99 PLN

📚 Corran Horn błyszczy, ale czy to wystarczy? | recenzja książki Star Wars. Kolekcja Legend: Ja, Jedi

📚 Corran Horn błyszczy, ale czy to wystarczy? | recenzja książki Star Wars. Kolekcja Legend: Ja, Jedi
Naszym dzisiejszym dziełem z serii Star Wars. Kolekcja Legend jest nieco kontrowersyjna książka, która wśród fanów cieszy się dość niesławną renomą. Patrząc na chronologię wydarzeń, część z was zapewne już się tego spodziewała, dziś przyjrzymy się powieści Michaela A. Stackpole’a będącej swoistym hołdem dla Corrana Horna: Ja, Jedi. Polskie wydanie ukazało się 25 lutego 2026 roku nakładem wydawnictwa Olesiejuk w ramach serii Kolekcja Legend, w przekładzie Katarzyny Laszkiewicz.
Opis dostarczony przez wydawnictwo:
Tragiczna opowieść o pilocie X-Winga, rozdartym między swoją bohaterską przeszłością a potęgą, jaką mógłby posiąść – jeśli tylko odważy się przejść na ciemną stronę mocy.

Corran Horn był oficerem Służby Ochrony Korelii, zanim postanowił związać swój los z Nową Republiką. Jako wnuk legendarnego bohatera Jedi nosi w sobie uśpioną Moc, która wciąż czeka na przebudzenie. Mimo to zdążył już zdobyć sławę w Eskadrze Łotrów – elitarnej formacji pilotów X-wingów, będącej postrachem Imperium i piratów grasujących na szlakach handlowych Republiki.

Kiedy jego żona, Mirax, znika podczas tajnej misji dla Nowej Republiki, Corran przysięga ją odnaleźć. Rozpoczyna szkolenie w Akademii Jedi Luke’a Skywalkera, wierząc, że rozwój jego ukrytych zdolności pomoże mu w poszukiwaniach. Jednak rozczarowany metodami mistrza postanawia odejść.

Teraz działa samotnie. Wykorzystując swoje doświadczenie w działalności wywiadowczej, musi przeniknąć do bezlitosnej organizacji, sabotować jej działania i doprowadzić do jej upadku — wszystko po to, by odzyskać ukochaną. Aby jednak odnieść sukces, Corran zmierzy się z własnym dziedzictwem Jedi i stanie przed najtrudniejszym wyborem w życiu: ulec ciemnej stronie Mocy… albo zginąć.

Kolekcja Legend: Ja, Jedi wyróżnia się na tle „standardowych” powieści ze świata Star Wars dwiema istotnymi cechami. Po pierwsze, pierwsza połowa książki rozgrywa się równolegle do Trylogii Akademii Jedi i rozszerza główną historię w taki sposób, aby pojawił się w niej Corran Horn. Celowo używam słowa „rozszerza”, ponieważ w książkach Kevina J. Andersona wielu Jedi pozostaje bezimiennych i jednym z nich bez problemu mógłby być właśnie Corran Horn. Co więcej, pierwsza połowa Ja, Jedi jest trudna do zrozumienia, a nawet całkowicie nieczytelna, jeśli wcześniej nie przeczytało się Trylogii Akademii Jedi. Niestety, nie wprowadza ona zbyt wielu nowych czy szczególnie istotnych elementów, które pozwalałyby spojrzeć na wydarzenia z trylogii z innej perspektywy. W praktyce obserwujemy głównie, jak Corran Horn stara się rozwijać swoje zdolności Mocy.


Drugą nietypową cechą jest narracja prowadzona w pierwszej osobie, czyli z perspektywy samego Horna. Z pamięci przychodzi mi tylko jedna inna powieść, która została napisana w podobny sposób - Dziedzic Jedi z obecnego kanonu.

Ogólnie rzecz biorąc, nie jestem fanem takiego sposobu prowadzenia narracji, dlatego od początku podchodziłem do tej powieści z pewnym sceptycyzmem.

Ja, Jedi ma wiele słabości, ale także kilka mocnych stron. Dwie najpoważniejsze wady wynikają już z wcześniej wspomnianych elementów. Kolejne dotyczą przede wszystkim idealizowania Corrana oraz konstrukcji czasowej całej historii. Na początku fabuły żona Corrana, Mirax, zostaje porwana, a on postanawia ją uratować. W tym celu najpierw spędza kilka tygodni, czyli około 300 stron, w Akademii Jedi Luke’a Skywalkera, a następnie przez kolejne miesiące (również około 300 stron) infiltruje wielką organizację piracką, która prawdopodobnie przetrzymuje Mirax. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji wypadałoby działać z nieco większym pośpiechem, nawet jeśli ostatecznie Corran sam zaplanował całą misję (idealizowanie bohatera pełną parą).

Na szczęście druga połowa książki nadrabia to rosnącym napięciem. Mimo dziwnego tempa wydarzeń fabuła staje się coraz ciekawsza i dobrze przemyślana. Dużą zaletą są także liczne powiązania z resztą uniwersum Legend, obecne właściwie przez całą powieść. Wykorzystana zostaje cała seria Akademia Jedi, a Leonida Tavira, była imperialna przywódczyni piratów pojawiająca się w drugiej części, jest postacią znaną już z komiksów X-Wing. W gruncie rzeczy książka stanowi kontynuację wątku Corrana z powieści X-Wing, które rozgrywają się bardzo blisko niej na osi czasu. Można więc powiedzieć, że Ja, Jedi jest swoistym połączeniem lub pomostem między serią X-Wing a Akademią Jedi i w tej roli sprawdza się całkiem dobrze.

Mimo wszystko nie mogę jednak wystawić tej książce ogólnej rekomendacji. Choć zwłaszcza druga połowa jest naprawdę wciągająca, a umiejętności Jedi Corrana robią ogromne wrażenie, wciąż pozostają pierwsza część, narracja pierwszoosobowa oraz problem z powrotem do lektury po dłuższej przerwie. Gdy już czyta się książkę na bieżąco, kolejne rozdziały pochłania się bez większych problemów, ale wrócenie do niej po kilku dniach przerwy okazało się wyjątkowo trudne.

Dlatego, mimo że jestem fanem zarówno Stackpole’a, jak i Corrana Horna, z czystym sumieniem mogę ocenić tę powieść poniżej przeciętnej. Choć druga połowa potrafi wciągnąć, a liczne nawiązania do uniwersum Legend stanowią dużą wartość dla wieloletnich fanów, całość cierpi z powodu nierównego tempa, narracji pierwszoosobowej oraz zbyt mocnego skupienia na idealizowaniu głównego bohatera.

Dziękuję wydawnictwu Olesiejuk za przekazanie egzemplarza recenzenckiego.

Szczegóły wydania:
Tytuł: Star Wars: Kolekcja Legend: Ja, Jedi
Tytuł oryginalny: Star Wars: The Essential Legends Collection: I, Jedi
Autor: Michael A. Stackpole
Tłumaczenie: Katarzyna Laszkiewicz
Wydawnictwo: Olesiejuk
Data premiery: 25 lutego 2026
Liczba stron: 656
Oprawa: miękka ze skrzydełkami / twarda (wydanie ekskluzywne)
Cena: 59,99 PLN / 129,90 PLN (wydanie ekskluzywne)

📚 Imponujący świat, rozczarowująca historia? | recenzja książki Star Wars. Mace Windu: Szklana czeluść

📚 Imponujący świat, rozczarowująca historia? | recenzja książki Star Wars. Mace Windu: Szklana czeluść
Nigdy, kto nosił w sobie tak wiele, nie spotkałem, a jednocześnie był tak pusty. Albo był tak pusty, a jednocześnie nosił w sobie tak wiele. — mistrz Yoda
Po tym, jak Steven Barnes już w 2006 roku w swojej powieści Wojny klonów: Spisek na Cestusie  skupił się na jednym z wielkich Jedi z odległej galaktyki - Obi-Wanie Kenobim, niemal 20 lat później przyszła kolej na Mace'a Windu. W powieści Mace Windu: Szklana czeluść autor wysyła go na odległą planetę Metagos, gdzie trwa konflikt pomiędzy mieszkańcami i klanami świata. To właśnie w samym centrum tych wydarzeń znajduje się Jedi dzierżący fioletowy miecz świetlny. Dlaczego licząca ponad 500 stron powieść Barnesa zachwyca kreacją świata, ale ostatecznie pozostawiła mnie z poczuciem rozczarowania, przeczytacie w poniższej recenzji.
Opis dostarczony przez wydawnictwo:
By wypełnić ostatnią wolę Qui-Gona, mistrz Jedi Mace Windu wyrusza na niebezpieczną, odległą planetę z misją, która stanowi wyzwanie nawet dla jego waleczności.

Jedi próbują się otrząsnąć po nagłej śmierci Qui-Gona Jinna z rąk Sitha. Odczucia mistrza Jedi Mace’a Windu względem Qui-Gona zawsze były ambiwalentne – a śmierć mężczyzny niczego nie ułatwiła. Choć często się spierali, Mace cenił Qui-Gona za wyjątkową perspektywę, a wspólne oddanie Mocy czyniło z nich sojuszników. Brak Qui-Gona i jego nieortodoksyjnych poglądów sprawia, że Mace czuje się wytrącony z równowagi.

Gdy mistrz zastanawia się nad dziedzictwem utraconego przyjaciela, ku swojemu zdziwieniu otrzymuje od niego wiadomość, nagraną na wypadek śmierci. Ujawnia ona ostatnią wolę zmarłego: prośbę o pomoc planecie Metagos, znajdującej się na Zewnętrznych
Rubieżach.

Przed wieloma laty gwałtowny rozbłysk słoneczny zamienił powierzchnię pustynnego świata w promieniotwórczą zeszkloną czapę – równie piękną, co niebezpieczną. Teraz ocalali mieszkańcy w większości żyją pod ziemią, gdzie zwaśnione klany walczą ze sobą o kontrolę nad ograniczonymi zasobami. Jako młody Jedi, Qui-Gon opowiedział się po stronie klanu Sa’adów przeciwko bardziej bezwzględnym frakcjom. Sa’adowie praktykują sztukę Chan-Dree – śnią na jawie, by komunikować się i współistnieć z dzikimi istotami wokół nich. Qui-Gon poprzysiągł, że powróci, jeśli klan będzie potrzebował jego pomocy, ale teraz spełnienie tej obietnicy przypada w udziale Mace’owi. Przywódczyni Sa’adów, KinShan Nightbird, wystosowała błagalną prośbę, by Jedi pomógł wyzwolić Metagos z rąk przywódców gangów, zagrażających tradycjom jej ludu.

Zdeterminowany, by wypełnić ostatnią wolę Qui-Gona, Mace udaje się na Metagos i infiltruje wrogów Sa’adów. Jednak w miarę jak stopniowo rozpracowuje misterną sieć adwersarzy i sojuszników, czuje, że musi działać na granicach kodeksu Jedi, a jego wierzenia i sama więź z Mocą są poddawane próbie.
Zakochany w worldbuildingu
Czego brakowało mi w niektórych innych powieściach ze świata Star Wars, to żywego, przekonującego worldbuildingu. Planety i miejsca akcji często wydawały się zamienne oraz niedostatecznie rozwinięte. W Mace Windu: Szklana czeluść nie ma jednak o tym mowy. Barnes poświęca całe strony na szczegółowe opisy miejsc, struktur społecznych, mieszkańców czy nawet lokalnych stworzeń.

Brzmi to początkowo jak ogromna zaleta i rzeczywiście nią jest, przynajmniej w pierwszej części powieści. Niestety z czasem ta fascynacja autora własnym światem wymyka się spod kontroli. Choć doceniam dbałość o szczegóły oraz sposób, w jaki Barnes rozbudował Metagos, główne miejsce akcji książki, to jego zamiłowanie do opisywania stworzonego świata nigdy nie zostaje podporządkowane głównej fabule. Szczególnie środkowa część książki staje się przez to wyjątkowo rozwlekła i nużąca.

Autor zbyt często zatrzymuje się przy rytuałach, obrzędach czy opisach otoczenia, które niestety w niewielkim stopniu wpływają na rozwój fabuły. Dopiero pod koniec historia nabiera nieco tempa. Pozostaje jednak pytanie: czy tak szczegółowo wykreowany świat rzeczywiście wywołuje charakterystyczne „uczucie Star Wars”?


Czy to jeszcze Star Wars?
Po premierze książki wielokrotnie spotykałem się z opiniami fanów, że Szklana czeluść „nie czuje się jak Star Wars”. Oczywiście jest to bardzo subiektywna kwestia i każdy ma własne wyobrażenie o tym, czym powinny być Gwiezdne wojny. Po lekturze muszę jednak przyznać, że częściowo rozumiem tę krytykę.

Nazwiska takie jak KinShan Nocny Ptak czy Vin Vin Słoneczny Upadek, które Barnes nadał mieszkańcom Metagos, również u mnie wywoływały zdziwienie. Szczerze mówiąc, nawet po zakończeniu książki trudno było mi się do nich przekonać. Nie są to jednak elementy, które same w sobie psują całą powieść.

Sama planeta Metagos, mimo niezwykle szczegółowych opisów, sprawiała na mnie początkowo wrażenie świata mało charakterystycznego dla Star Wars. Nie dlatego, że nie pojawiają się tutaj znane elementy kanonu, co akurat uważam za zaletę, ale dlatego, że instynktownie bardziej kojarzyła mi się z innymi seriami science fiction, takimi jak Star Trek czy Diuna.

Nie ułatwiały lektury także liczne rytuały śpiewu i tańca oraz wątek romantyczny, który w mojej opinii był dla całej historii całkowicie zbędny. Trudno oprzeć się wrażeniu, że wiele z tych elementów nie było koniecznych. Niektórym czytelnikom książka może się również momentami wydać zbyt mocno nacechowana duchowością. Trzeba jednak oddać Barnesowi, że próbował wprowadzić do odległej galaktyki coś nietypowego i oryginalnego.

Jeśli chodzi o samego Mace'a Windu, postać przecież doskonale znaną zarówno z sagi, jak i całego uniwersum, do samego końca nie potrafiłem jednoznacznie ocenić, czy autor właściwie uchwycił jego charakter. Barnes podejmuje próbę pogłębienia bohatera, pokazuje nawet fragmenty jego dzieciństwa, jednak moim zdaniem nie wnosi niczego naprawdę nowego ani istotnego do kanonu.

Nieco zaskoczyła mnie również sugestia, że Qui-Gon Jinn i Mace Windu mieli być tak bliskimi przyjaciółmi. Mimo to sam Jedi z fioletowym mieczem świetlnym sprawiał wrażenie dobrze znanej postaci, a motyw dobrowolnego lub wymuszonego wyboru drogi Jedi okazał się całkiem interesujący. Ostatecznie jednak wszystko to, zwłaszcza pod koniec książki, pozostaje zbyt powierzchowne.
Dobry pomysł, słabe wykonanie?

Znacznie bardziej przypadły mi do gustu krótkie retrospekcje, często wywoływane podczas duchowych rytuałów, dzięki którym trafiamy do wydarzeń rozgrywających się krótko po Mrocznym widmie, gdzie ponownie spotykamy Anakina, Yodę oraz samego Mace'a Windu.

Te sceny, podobnie jak krótki rozdział otwierający książkę, przedstawiający przeżycia Mace'a podczas pogrzebu Qui-Gona, stanowią bardzo potrzebne urozmaicenie wobec niestety mało angażującej głównej historii rozgrywającej się na Metagos. Zdecydowanie chciałbym przeczytać więcej właśnie takich fragmentów.

Sam pomysł na bardziej kameralną, skoncentrowaną na bohaterze powieść uważam za bardzo dobry. Barnesowi nie udało się jednak stworzyć naprawdę interesujących postaci ani przekonać mnie, dlaczego konflikt klanów, frakcji i poszczególnych poziomów Metagos miałby zajmować mnie przez setki stron.

Niestety niemal z żadnym bohaterem nie potrafiłem się utożsamić. Mace Windu z zachwytem przemierza kolejne poziomy Metagos, a ja miałem ochotę powiedzieć mu jedynie: „Naprawdę? To aż tak cię fascynuje?”. Najbardziej zapadła mi w pamięć właściwie tylko Chulok, postać o podwójnej osobowości, który pod koniec książki stacza z Mace'em wyjątkowo sztucznie przeciągnięty pojedynek.

Chaotyczni byliście. Dyscypliny potrzebowaliście. Nawet dziś potraficie być frustrujący. - mistrz Yoda
Podsumowanie
Mace Windu: Szklana czeluść to, mimo kilku ambitnych pomysłów, bez wątpienia bardzo powolna i momentami nużąca powieść ze świata Star Wars, której przeczytanie zajęło mi kilka miesięcy. Nie wynika to jednak z braku umiejętności pisarskich Stevena Barnesa. Problemem jest raczej to, że autor zbyt mocno skupia się na szczegółach dotyczących Metagos, przez co główna historia staje się mało angażująca i ostatecznie pozbawiona większego znaczenia.

Nie nazwałbym tej książki całkowitą porażką, jednak przez przeciętnie napisanych bohaterów oraz mało emocjonującą fabułę wyraźnie rozminęła się z moimi oczekiwaniami, a te przed rozpoczęciem lektury i tak nie były szczególnie wysokie.

A teraz czas na Was! Co sądzicie o Mace Windu: Szklana czeluść? Czy sceneria Metagos bardziej Was wciągnęła? Koniecznie podzielcie się swoją opinią w komentarzach.

Dziękuję wydawnictwu Olesiejuk za przekazanie egzemplarza recenzenckiego.

Szczegóły wydania:
Tytuł: Star Wars: Mace Windu: Szklana czeluść
Tytuł oryginalny: Star Wars: Mace Windu: The Glass Abys
Autor: Steven Barnes
Tłumaczenie: Krzysztof Kietzman
Wydawnictwo: Olesiejuk
Data premiery: 25 lutego 2026
Liczba stron: 512
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Cena: 49,99 PLN

📚 Mroczna era Sithów w świetnej powieści | recenzja Star Wars. Kolekcja Legend: Błędny rycerz

📚 Mroczna era Sithów w świetnej powieści | recenzja Star Wars. Kolekcja Legend: Błędny rycerz
Powieść Star Wars. Kolekcja Legend: Błędny rycerz ukazała się 17 grudnia 2025 roku nakładem wydawnictwa Olesiejuk. Za polskie tłumaczenie odpowiadają Aleksandra Jagiełowicz, Anna Hikiert-Bereza oraz Błażej Niedziński. Książka stanowi powieść towarzyszącą serii komiksowej Knight Errant, która również została stworzona przez Johna Jacksona Millera.
Opis dostarczony przez wydawnictwo:
Tysiąć lat przed Lukiem Skywalkerem, pokolenie przed Darthem Bane’em, w odległej galaktyce…

Republika pogrążona jest w kryzysie. Nikt nie stawia oporu Sithom, walczącym między sobą o to, kto ma zostać władcą galaktyki. Tylko jedna samotna Jedi, Kerra Holt, zamierza powstrzymać Mrocznych Lordów. Jej wrogowie są równie liczni, jak osobliwi: lord Daiman, który uważa się za stwórcę wszechświata; lord Odion, który zamierza ów wszechświat zniszczyć; zadziwiające rodzeństwo Quillan i Dromika oraz enigmatyczna Arkadia. Tak wielu brutalnie walczących między sobą Sithów – i tylko Kerra Holt może obronić niewinnych wplątanych w ich konflikt.

Wyczuwając w tym chaosie złowrogą metodę, Kerra wyrusza w podróż, która rzuci ją w wir bitew z jeszcze bardziej zaciekłymi wrogami. Sama przeciw tak wielu, szansę na sukces będzie mieć tylko wtedy, jeśli uda się jej zawrzeć sojusze z tymi, którzy służą jej wrogom – wśród nich z tajemniczym szpiegiem Sithów i z przebiegłym dowódcą najemników. Tylko czy okażą się jej wybawcami?
Akcja powieści rozgrywa się w roku 1032 BBY, czyli pokolenie przed Darthem Banem, i śledzi losy Kerry Holt - Jedi, która straciła swojego mistrza Vannara Treece’a z rąk Lorda Sithów Daimana. Na początku książki Kerra próbuje zamordować Daimana podczas bitwy, którą ten toczy na planecie Gazzari ze swoim bratem, a zarazem największym rywalem, Lordem Odionem. Szybko odkrywa jednak, że konflikt pomiędzy Sithami doprowadził do ogromnych zniszczeń, pozostawiając setki dzieci bez rodzin i jakiejkolwiek opieki. Jak przystało na Jedi, Kerra decyduje się więc najpierw pomóc ofiarom. Oznacza to początek swoistego pościgu: musi znaleźć bezpieczną planetę dla dzieci, jednocześnie tropiąc Lorda Daimana przez przestrzeń Sithów. Poznajemy również Bothanina Narsska, który pracuje jako szpieg dla tajemniczej osoby, jednak nie chcę zdradzać zbyt wiele. W każdym razie on także próbuje zgładzić Lorda Daimana. Problem w tym, że Kerra i Narssk, ze względu na swoje odmienne metody działania, bardzo często wchodzą sobie w drogę.


Moim zdaniem Star Wars. Kolekcja Legend: Błędny rycerz to niezwykle udana powieść. Świetnie pokazuje, jak wyglądał Zakon Sithów pokolenie przed Darthem Banem i ustanowieniem Reguły Dwóch. Walki o władzę pomiędzy licznymi Sithami oraz problemy, jakie powodowało to dla całego Zakonu, zostały przedstawione w bardzo przekonujący sposób. Cieszy również możliwość obserwowania wydarzeń z perspektywy mniej znanej Jedi, zamiast kolejnej historii skupionej na postaciach pokroju Obi-Wana Kenobiego. Kerra dopiero od niedawna jest pełnoprawną Jedi i z racji tego, że działa samotnie, wyraźnie widać jej niepewność oraz momenty, w których nie postępuje zgodnie z Kodeksem Jedi - jak choćby wtedy, gdy bez wahania zabija strażników Daimana próbujących ją powstrzymać. Bardzo spodobało mi się również to, jak John Jackson Miller prowadzi tajemnicę dotyczącą mocodawcy Narsska. (W dalszej części książki zarówno Narssk, jak i jego zleceniodawca stają się niezwykle ważni, dlatego nie chcę zdradzać więcej.) Autor nieustannie kieruje czytelnika na fałszywe tropy i regularnie zaskakuje kolejnymi zwrotami akcji. Z tego powodu z czasem coraz trudniej było mi odłożyć książkę.

Właśnie dlatego szkoda, że postacie z tej powieści pojawiają się w innych historiach tak rzadko. Osobom, które chciałyby zobaczyć więcej Kerry oraz obu Lordów Sithów, mogę polecić serię komiksową Knight Errant, która nie tylko opowiada wydarzenia poprzedzające powieść, ale także rozwija dalsze losy Kerry.

Warto jednak zaznaczyć, że powieść tylko częściowo nadaje się dla nowych czytelników wchodzących w świat Legend Star Wars. Znajomość komiksów nie jest konieczna, jednak dobrze wcześniej przeczytać trylogię o Darthcie Banie, ponieważ dopiero wtedy można w pełni zrozumieć, dlaczego Zakon Sithów funkcjonuje właśnie w taki sposób. Mimo to uważam, że książka zdecydowanie zasługuje na najlepszą ocenę.

Dziękuję wydawnictwu Olesiejuk za przekazanie egzemplarza recenzenckiego.

Szczegóły wydania:
Tytuł: Star Wars: Kolekcja Legend: Błędny rycerz
Tytuł oryginalny: Star Wars: The Essential Legends Collection: Knight Errant
Autor: John Jackson Miller
Tłumaczenie: Anna Hikiert-Bereza, Błażej Niedziński, Aleksandra Jagiełowicz
Wydawnictwo: Olesiejuk
Data premiery: 17 grudnia 2025
Liczba stron: 440 
Oprawa: miękka ze skrzydełkami / twarda (wydanie ekskluzywne)
Cena: 44,99 PLN / 119,90 PLN (wydanie ekskluzywne)

📚 Udana adaptacja czy niewykorzystany potencjał? | recenzja komiksu Star Wars. Ahsoka

📚 Udana adaptacja czy niewykorzystany potencjał? | recenzja komiksu Star Wars. Ahsoka
W połowie grudnia 2025 roku nakładem wydawnictwa Egmont ukazało się zbiorcze wydanie Star Wars. Ahsoka. Sezon pierwszy, zawierające komiksową adaptację serialu Disney+. Autorem adaptacji jest Rodney Barnes, który odpowiadał również za komiksową adaptację drugiego sezonu The Mandalorian. Polskie tłumaczenie przygotował Jacek Drewnowski. Za rysunki odpowiadają Georges Jeanty oraz Steven Cummings. Czy warto sięgnąć po komiks Star Wars. Ahsoka od Egmontu?
Opis dostarczony przez wydawnictwo:
Ekscytująca i pełna zaskakujących zwrotów akcji adaptacja komiksowa przebojowego serialu Disney+. Po upadku Imperium Ahsoka Tano przemierza galaktykę w poszukiwaniu wielkiego admirała Thrawna. A gdy cenny jeniec wymyka się Nowej Rebublice, Ahsoka łączy siły z dawną znajomą, żeby odnaleźć uciekiniera. Morgan Elsbeth powraca z tajemniczymi użytkownikami Mocy: Baylanem Skollem i jego uczennicą Shin Hati. Ale czy rebelianci zdołają odnaleźć swojego dawno zaginionego przyjaciela – Ezrę Bridgera? Ahsoka i generał Hera Syndulla udają się do stoczni Nowej Republiki i dokonują niespodziewanego odkrycia. Sabine Wren rusza w podróż na odległą planetę. Ahsoka będzie musiała zmierzyć się ze swoją przeszłością spędzoną u boku Anakina Skywalkera, gdy poszukiwania Thrawna sięgną poza granice galaktyki.
Osoby, które oglądały już serial, doskonale znają fabułę tego wydania, dlatego w swojej recenzji skupię się przede wszystkim na warstwie wizualnej. Komiks nie oferuje nowych scen, jest to wierne odtworzenie historii znanej z serialu, oczywiście przedstawione w nieco skróconej formie. Moim zdaniem bardzo dobrze udało się jednak uchwycić wszystkie najważniejsze elementy fabuły oraz odpowiednio przenieść sceny walk do medium komiksowego. Szczególnie jedna z bitew rozgrywających się w kosmosie została przedstawiona znakomicie, epickie momenty z serialu oddano za pomocą dużych, często zajmujących niemal całą stronę paneli.


Od tej reguły są jednak dwa wyjątki. Pierwsza scena walki Ahsoki w wersji komiksowej wydaje się nieco zbyt długa, a bez muzyki znanej z serialu momentami wręcz traci dynamikę i staje się mało angażująca. Z kolei spotkaniu Ahsoki z Marrokiem oraz równolegle rozgrywającej się walce Sabine z Shin można było poświęcić nieco więcej miejsca. Przez zbyt krótkie przedstawienie tych wydarzeń starcia wydają się chaotyczne, przez co czytelnik musi bardziej skupiać się na kolejnych kadrach, aby nie przeoczyć ważnych szczegółów. Kilka dodatkowych lub większych paneli zdecydowanie poprawiłoby odbiór tych scen.

Na początku komiksu nie do końca podoba mi się sposób przedstawienia Sabine. Moim zdaniem jej twarz jest zbyt wydłużona i uproszczona, przez co momentami wygląda na pozbawioną emocji. Podobny problem dotyczy również Shin, która w początkowych rozdziałach została narysowana z niewielką ilością detali.

Znacznie lepiej prezentują się natomiast Ahsoka, Baylan oraz Hera. Ta ostatnia co prawda w przynajmniej dwóch panelach wygląda nieco nienaturalnie, jednak poza tym, podobnie jak Ahsoka i Baylan, została narysowana bardziej szczegółowo i realistycznie pokolorowana. Również Sabine i Shin od trzeciego rozdziału prezentują się zdecydowanie lepiej. Wynika to nie tylko z samych rysunków, ale również z lepszej kolorystyki, która dodaje obu postaciom więcej życia.

Szczególnie przypadło mi do gustu przedstawienie Wielkich Matek. Pojawiają się one niemal wyłącznie w tle i zostały ukazane w sposób nieostry oraz tajemniczy. Doskonale współgra to z ich rolą w historii i skutecznie podkreśla aurę mistycyzmu, która je otacza. Jedynie w jednym z kluczowych momentów Wielkie Matki zostają pokazane wyraźniej, co dodatkowo uwydatnia znaczenie ich działań w tej scenie.

Podsumowanie
Ostatecznie Star Wars. Ahsoka. Sezon pierwszy to solidna komiksowa adaptacja serialu Disney+, choć warstwa graficzna nie zawsze utrzymuje równy poziom. Mimo kilku problemów z dynamiką niektórych scen oraz nierówną jakością rysunków, całość pozostaje interesującą propozycją dla fanów Gwiezdnych wojen.

Dziękuję wydawnictwu Egmont za przekazanie egzemplarza do recenzji.

Szczegóły wydania:
Tytuł: Star Wars: Ahsoka. Sezon 1
Tytuł oryginalny: Star Wars: Ahsoka. Season 1
Autor: Rodney Barnes
Ilustrator: Steven Cummings, Georges Jeanty
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawnictwo: Story House Egmont
Data premiery: 10 grudnia 2025
Liczba stron: 268
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena: 79,99 PLN

📚 Klucz do Pokusy Mocy? | recenzja książki Star Wars. Wielka Republika: Przeciwko burzy

📚 Klucz do Pokusy Mocy? | recenzja książki Star Wars. Wielka Republika: Przeciwko burzy
10 grudnia 2025 roku nakładem wydawnictwa Olesiejuk ukazało się polskie wydanie powieści Star Wars. Wielka Republika: Przeciwko burzy (Defy the Storm). Ten młodzieżowy (Young Adult) tytuł autorstwa Tessy Gratton oraz Justiny Ireland powraca do uwielbianych bohaterów z pierwszej fazy projektu Wielkiej Republiki, przygotowując ich na wydarzenia nadchodzących historii.

Choć książka stanowi ważny element większej układanki fabularnej, szczególnie w kontekście powieści Star Wars. Wielka Republika: Pokusa Mocy, jej konstrukcja sprawia, że obok świetnych momentów skupionych na postaciach pojawia się również odczuwalny niedosyt akcji.
Opis dostarczony przez wydawnictwo:
W oku burzy nie ma bezpiecznego miejsca…

Po wstrząsającym zniszczeniu przez Nihilów Latarni Gwiezdny Blask Republika Galaktyczna pogrążyła się w chaosie. Wykorzystując swoje zwycięstwo, Nihilowie wznieśli wokół części przestrzeni Republiki barierę zwaną Wałem Burzowym i zagarnęli ją dla siebie. Zamknięte w tej strefie istoty żyją na łasce najeźdźców, którzy nie słyną z miłosierdzia.

Przekonana, że jej padawan Imri Cantaros znalazł się wśród ofiar katastrofy Latarni Gwiezdny Blask, rycerka Jedi Vernestra Rwoh wycofała się na spokojną planetę, aby dojść do siebie i szukać utraconej równowagi. Jednak jej stara przyjaciółka Avon Starros ma inne plany. Wie, że Imri żyje w strefie objętej blokadą – i to ona wraz z Vernestrą muszą go odnaleźć.

Z pomocą byłej przedstawicielki rodu San Tekków na pograniczu, Jordanny Sparkburn, i przebiegłego Xylana Grafa Avon i Vernestra wyruszają z misją, aby przedrzeć się przez Wał Burzowy i przeniknąć do Strefy Okluzji w poszukiwaniu Imriego. Jednak na terytorium Nihilów niebezpieczeństwo czai się na każdym kroku… wraz z przerażającymi stworzeniami znanymi jako bezimienni. Jak Vernestra ma odnaleźć swojego zaginionego padawana, skoro największy sprzymierzeniec rycerki – Moc – staje się jej największą słabością? I jakie motywacje kierują tak naprawdę Avon, pragnącą za wszelką cenę przedostać się przez blokadę…?
Bohaterowie na pierwszym planie
Zacznijmy od najważniejszej cechy powieści młodzieżowych: skupienia na postaciach. I ten element duet Tessa Gratton i Justina Ireland realizuje w tym dziele w pełni. Po ich znakomitej współpracy przy Star Wars. Wielka Republika: Ścieżka zdrady (otwierającej II fazę), pierwszy młodzieżowy tytuł III fazy jest prawdziwym listem miłosnym do już znanych bohaterów. O ile w poprzedniej książce autorkom udało się szybko zbudować solidne fundamenty dla nowych postaci i punktów widzenia, o tyle tutaj, dzięki znajomości bohaterów z I fazy, jeszcze skuteczniej angażują czytelnika emocjonalnie.

Dialogi mają odpowiednią wagę, ponieważ opierają się na historii rozwijanej od 2020 roku, a nowe zestawienia postaci sprawiają wrażenie naturalnego rozwinięcia tego, kto jeszcze powinien się spotkać. Naukowcy współpracują, a przedstawiciele zwaśnionych rodów zakochują się w sobie niczym w klasycznej historii Romea i Julii czy West Side Story. Jednocześnie na światło dzienne wychodzą prawdy związane z zakończeniem pierwszej fazy.

Mimo to momentami można odnieść wrażenie przesytu postaci. Autorki zdają się to dostrzegać, Nan zostaje zepchnięta na dalszy plan, a Sylvestri wyraźnie odsunięta, by nie komplikować dodatkowo relacji. Ostatecznie otrzymujemy bogactwo interesujących bohaterów, ale część z nich siłą rzeczy schodzi na drugi plan. Problem polega jednak na tym, że te wszystkie postacie „grają w muzyczne krzesła”, a sama podróż zajmuje większą część powieści zamiast właściwej akcji.


Przestawianie pionków
Posiadanie wielu bohaterów to jedno, ale umiejętne zestawienie ich w nowych konfiguracjach to już większe wyzwanie. I trzeba przyznać, że świadomie zdecydowano się poświęcić ponad połowę książki na to, by postacie w ogóle wyruszyły na swoje właściwe misje.

Na początku powieści część bohaterów wspomina rok po upadku Latarnii Gwiezdny Blask i można odnieść wrażenie, że fabuła mogłaby rozpocząć się później. Rozbudowane przedstawienie nowego układu sił kosztuje bowiem wiele stron, czyli coś, co można by przekazać w retrospekcji.

Ten długi etap „ustawiania pionków” ma jednak dwa oblicza. Z jednej strony ogranicza ilość faktycznej akcji, z drugiej pozwala bohaterom i ich relacjom naprawdę wybrzmieć. Początek książki przypomina bardziej wspólny posiłek niż wyprawę, postacie rozmawiają i wchodzą w interakcje, ale niewiele robią. Dla fanów bohaterów to przyjemność, jednak osoby nastawione na fabułę mogą odczuć pewne dłużyzny w pierwszej połowie powieści.

Za mało czasu, za mało miejsca
Kiedy bohaterowie w końcu trafiają do swoich docelowych grup, okazuje się, że mają bardzo mało czasu na działanie. Kluczowe wydarzenia, jak poszukiwania Imriego przez Vernestrę, zajmują zaledwie kilka rozdziałów, a główna misja Avon zostaje zamknięta w dwóch.

To sprawia, że tempo fabuły jest nierówne: długo obserwujemy przygotowania, by na końcu otrzymać niewiele akcji. Brakuje też większych wspólnych wydarzeń, które wcześniej były znakiem rozpoznawczym serii. Zamiast tego dostajemy głównie misje w parach, co ogranicza dynamikę relacji.

Choć liczba rozdziałów wystarcza do przedstawienia wydarzeń, wyraźnie czuć, że można było opowiedzieć znacznie więcej. Niestety zabrakło miejsca, głównie przez rozbudowaną ekspozycję na początku. To rodzi pewien niedosyt, ponieważ czytelnik chciałby zobaczyć bohaterów w pełni działania i sukcesu.

Pokusa czekania
Dziś można już jasno powiedzieć: Star Wars. Wielka Republika: Przeciwko burzy oraz Star Wars. Wielka Republika: Tempation of the Force tworzą dylogię. Projekt Wielkiej Republiki od zawsze opierał się na powiązaniach między książkami, ale tutaj skala tej zależności jest wyjątkowa.

Postacie takie jak Avon, Vernestra, Xylan czy Cair odgrywają kluczowe role w późniejszej powieści, a wydarzenia z tej książki stanowią fundament dla dalszej fabuły. To właśnie tam w pełni wybrzmiewają konsekwencje długiego „ustawiania pionków”.

Vernestra ma zbyt wiele czasu…
W kanonie wiemy już, że Mirialanie żyją dłużej niż ludzie, co widać szczególnie na przykładzie Vernestry Rwoh. Niestety w tej książce jej długowieczność zdaje się iść w parze z wyjątkowo powolnym tempem działania.

Mimo że posiada kluczowe wskazówki od Mari San Tekki, przez długi czas nie podejmuje zdecydowanych kroków. To jeden z największych problemów fabularnych, sprawia wrażenie sztucznego opóźniania wydarzeń, by nie zdradzić zbyt wcześnie kluczowych tajemnic. W efekcie część decyzji wydaje się nielogiczna, co wpływa na spójność historii.

Podsumowanie

Star Wars. Wielka Republika: Przeciwko burzy zdecydowanie zasługuje na polecenie! To przede wszystkim powieść skoncentrowana na bohaterach, która pozwala ponownie zanurzyć się w losach ulubionych postaci i obserwować ich rozwój w zmieniającej się galaktyce.

Dodatkowo książka świetnie przygotowuje grunt pod wydarzenia z Star Wars. Wielka Republika: Pokusa Mocy, dzięki czemu zyskuje jeszcze więcej w szerszym kontekście całej serii. Choć cierpi na niedobór akcji i nierówne tempo, nadrabia to emocjami i relacjami między bohaterami.

To pozycja obowiązkowa zarówno dla fanów postaci, jak i dla osób śledzących fabułę Wielkiej Republiki, nawet jeśli na pełnię wydarzeń trzeba jeszcze chwilę poczekać.

Dziękuję wydawnictwu Olesiejuk za przekazanie egzemplarza recenzenckiego.

Szczegóły wydania:
Tytuł: Star Wars: Wielka Republika: Przeciwko burzy
Tytuł oryginalny: Star Wars: The High Republic: Defy the Storm
Autor: Tessa Gratton, Justina Ireland
Tłumaczenie: Anna Hikiert-Bereza
Wydawnictwo: Olesiejuk
Data premiery: 10 grudnia 2025
Liczba stron: 464
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena: 49,99 PLN
Copyright © 2016 Świat Star Wars , Blogger