Naszym dzisiejszym dziełem z serii Star Wars. Kolekcja Legend jest nieco kontrowersyjna książka, która wśród fanów cieszy się dość niesławną renomą. Patrząc na chronologię wydarzeń, część z was zapewne już się tego spodziewała, dziś przyjrzymy się powieści Michaela A. Stackpole’a będącej swoistym hołdem dla Corrana Horna: Ja, Jedi. Polskie wydanie ukazało się 25 lutego 2026 roku nakładem wydawnictwa Olesiejuk w ramach serii Kolekcja Legend, w przekładzie Katarzyny Laszkiewicz.
Opis dostarczony przez wydawnictwo:
Tragiczna opowieść o pilocie X-Winga, rozdartym między swoją bohaterską przeszłością a potęgą, jaką mógłby posiąść – jeśli tylko odważy się przejść na ciemną stronę mocy.Corran Horn był oficerem Służby Ochrony Korelii, zanim postanowił związać swój los z Nową Republiką. Jako wnuk legendarnego bohatera Jedi nosi w sobie uśpioną Moc, która wciąż czeka na przebudzenie. Mimo to zdążył już zdobyć sławę w Eskadrze Łotrów – elitarnej formacji pilotów X-wingów, będącej postrachem Imperium i piratów grasujących na szlakach handlowych Republiki.Kiedy jego żona, Mirax, znika podczas tajnej misji dla Nowej Republiki, Corran przysięga ją odnaleźć. Rozpoczyna szkolenie w Akademii Jedi Luke’a Skywalkera, wierząc, że rozwój jego ukrytych zdolności pomoże mu w poszukiwaniach. Jednak rozczarowany metodami mistrza postanawia odejść.Teraz działa samotnie. Wykorzystując swoje doświadczenie w działalności wywiadowczej, musi przeniknąć do bezlitosnej organizacji, sabotować jej działania i doprowadzić do jej upadku — wszystko po to, by odzyskać ukochaną. Aby jednak odnieść sukces, Corran zmierzy się z własnym dziedzictwem Jedi i stanie przed najtrudniejszym wyborem w życiu: ulec ciemnej stronie Mocy… albo zginąć.
Kolekcja Legend: Ja, Jedi wyróżnia się na tle „standardowych” powieści ze świata Star Wars dwiema istotnymi cechami. Po pierwsze, pierwsza połowa książki rozgrywa się równolegle do Trylogii Akademii Jedi i rozszerza główną historię w taki sposób, aby pojawił się w niej Corran Horn. Celowo używam słowa „rozszerza”, ponieważ w książkach Kevina J. Andersona wielu Jedi pozostaje bezimiennych i jednym z nich bez problemu mógłby być właśnie Corran Horn. Co więcej, pierwsza połowa Ja, Jedi jest trudna do zrozumienia, a nawet całkowicie nieczytelna, jeśli wcześniej nie przeczytało się Trylogii Akademii Jedi. Niestety, nie wprowadza ona zbyt wielu nowych czy szczególnie istotnych elementów, które pozwalałyby spojrzeć na wydarzenia z trylogii z innej perspektywy. W praktyce obserwujemy głównie, jak Corran Horn stara się rozwijać swoje zdolności Mocy.
Drugą nietypową cechą jest narracja prowadzona w pierwszej osobie, czyli z perspektywy samego Horna. Z pamięci przychodzi mi tylko jedna inna powieść, która została napisana w podobny sposób - Dziedzic Jedi z obecnego kanonu.
Ogólnie rzecz biorąc, nie jestem fanem takiego sposobu prowadzenia narracji, dlatego od początku podchodziłem do tej powieści z pewnym sceptycyzmem.
Ja, Jedi ma wiele słabości, ale także kilka mocnych stron. Dwie najpoważniejsze wady wynikają już z wcześniej wspomnianych elementów. Kolejne dotyczą przede wszystkim idealizowania Corrana oraz konstrukcji czasowej całej historii. Na początku fabuły żona Corrana, Mirax, zostaje porwana, a on postanawia ją uratować. W tym celu najpierw spędza kilka tygodni, czyli około 300 stron, w Akademii Jedi Luke’a Skywalkera, a następnie przez kolejne miesiące (również około 300 stron) infiltruje wielką organizację piracką, która prawdopodobnie przetrzymuje Mirax. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji wypadałoby działać z nieco większym pośpiechem, nawet jeśli ostatecznie Corran sam zaplanował całą misję (idealizowanie bohatera pełną parą).
Na szczęście druga połowa książki nadrabia to rosnącym napięciem. Mimo dziwnego tempa wydarzeń fabuła staje się coraz ciekawsza i dobrze przemyślana. Dużą zaletą są także liczne powiązania z resztą uniwersum Legend, obecne właściwie przez całą powieść. Wykorzystana zostaje cała seria Akademia Jedi, a Leonida Tavira, była imperialna przywódczyni piratów pojawiająca się w drugiej części, jest postacią znaną już z komiksów X-Wing. W gruncie rzeczy książka stanowi kontynuację wątku Corrana z powieści X-Wing, które rozgrywają się bardzo blisko niej na osi czasu. Można więc powiedzieć, że Ja, Jedi jest swoistym połączeniem lub pomostem między serią X-Wing a Akademią Jedi i w tej roli sprawdza się całkiem dobrze.
Mimo wszystko nie mogę jednak wystawić tej książce ogólnej rekomendacji. Choć zwłaszcza druga połowa jest naprawdę wciągająca, a umiejętności Jedi Corrana robią ogromne wrażenie, wciąż pozostają pierwsza część, narracja pierwszoosobowa oraz problem z powrotem do lektury po dłuższej przerwie. Gdy już czyta się książkę na bieżąco, kolejne rozdziały pochłania się bez większych problemów, ale wrócenie do niej po kilku dniach przerwy okazało się wyjątkowo trudne.
Dlatego, mimo że jestem fanem zarówno Stackpole’a, jak i Corrana Horna, z czystym sumieniem mogę ocenić tę powieść poniżej przeciętnej. Choć druga połowa potrafi wciągnąć, a liczne nawiązania do uniwersum Legend stanowią dużą wartość dla wieloletnich fanów, całość cierpi z powodu nierównego tempa, narracji pierwszoosobowej oraz zbyt mocnego skupienia na idealizowaniu głównego bohatera.
Dziękuję wydawnictwu Olesiejuk za przekazanie egzemplarza recenzenckiego.
Szczegóły wydania:
Tytuł: Star Wars: Kolekcja Legend: Ja, Jedi
Tytuł oryginalny: Star Wars: The Essential Legends Collection: I, Jedi
Autor: Michael A. Stackpole
Tłumaczenie: Katarzyna Laszkiewicz
Wydawnictwo: Olesiejuk
Data premiery: 25 lutego 2026
Liczba stron: 656
Oprawa: miękka ze skrzydełkami / twarda (wydanie ekskluzywne)
Cena: 59,99 PLN / 129,90 PLN (wydanie ekskluzywne)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Podziel się z nami swoją opinią na temat wpisu!
Niech Moc będzie z Tobą!