Han Solo. Gwiezdne wojny - historie: Opowieść filmowa - Mur Lafferty - recenzja adaptacji

Han Solo. Gwiezdne wojny - historie: Opowieść filmowa - Mur Lafferty - recenzja adaptacji
Minęły już ponad trzy lata od premiery filmu Han Solo: Gwiezdne wojny – historie w kinach. We wrześniu 2018 roku opublikowana została adaptacja filmu napisana przez Mur Lafferty. Podobnie jak w przypadku adaptacji Ostatniego Jedi, adaptacja Solo w oryginale posiada również podtytuł Expanded Edition, co powinno wskazywać, że fabuła książki została rozszerzona o kilka scen w porównaniu z filmem. Kluczowym pytaniem jest, czy adaptacja Mur Lafferty ma rzeczywiście jakąś wartość dodaną w porównaniu z filmem?
Opis książki od wydawnictwa Olesiejuk:
„Han Solo. Gwiezdne wojny – opowieść filmowa” to nie tylko porywająca adaptacja filmu o tym samym tytule. Mur Lafferty, autorka powieści, rozszerzyła fabułę o sceny z alternatywnych wersji scenariusza. Książka pozwala przyjrzeć się biografii Hana Solo, gdy służył we flocie Imperium, a także dowiedzieć się więcej o przeszłość Qi'ry. Będzie gęsto od zdarzeń, będzie mrocznie i emocjonująco. Po lekturze tej książki inaczej spojrzymy na Hana Solo - nie będzie tym samym przemądrzałym zawadiaką szukającym przygód.

Samej fabuły nie będę przybliżać w tej recenzji, bo zapewne po trzech latach od premiery każdy czytelnik zna ją bardzo dobrze. O wiele ważniejszy aspektem jest styl pisania autorki, tłumaczenie i oczywiście wartość dodana adaptacji reklamowanej jako Expanded Edition. Rok temu mieliśmy już okazję przeczytać niemiecką wersję tej książki i, co ciekawe, w Niemczech po raz kolejny pominęli ten podtytuł, a teraz taka sama sytuacja ma miejsce w polskiej wersji.

Bardzo spodobał mi się styl pisania Mur Lafferty. Ma relaksujący, prosty styl narracji i doprowadza sceny do sedna. Charakterystyka postaci w rozbudowanych częściach opowieści odpowiada tym pokazanym w filmie, a tym samym nie zniekształca obrazu bohaterów.


Powieść zaczyna się od rozbudowanej sceny, w której Han - tu jeszcze bez przybranego nazwiska Solo - ma sprzedawać coaxium w imieniu Lady Proximy. Ten początek nie jest tak szczegółowy, jak sekwencja otwierająca w rozszerzonej edycji Star Wars: Ostatni Jedi, ale jest napisany w dość ekscytujący sposób. Tak też jest z rozszerzonymi scenami. Są stosunkowo krótkie, ale nadal pokazują niektóre postacie w lepszym świetle. Droidka L3-37 jest pokazana bardziej szczegółowo i dowiemy się trochę o losie Qi'ry po rozstaniu się z Hanem w porcie kosmicznym Coronet City. Autorka nie opowiada o tym na całych stronach tekstu, ale raczej w krótkich fragmentach rozgrywających się pomiędzy głównym wątkiem fabuły filmu. Mamy też bardzo krótką przerwę w Imperialnej Akademii, która została dla mnie osobiście nieco potraktowana po macoszemu, ale to prawdopodobnie wynika z komiksu Han Solo: Imperial Cadet, w którym opisany został pobyt Hana w Akademii (komiks recenzowaliśmy dla Was tutaj»). Występ Taga i Binka został usunięty z filmu, to miałem nadzieję, że książka pokaże mi o wiele więcej. Niestety, poza krótką wzmianką, nie pojawili się oni w tej książce.

W historii można zauważyć, że autorka szczególnie dobrze bawiła się z postacią L3-37. Ta droidka jest jeszcze bardziej podkreślona w książce niż w filmie. I dla mnie to jest super, ponieważ polubiłem tę postać. Szczególnie podoba mi się rozszerzona scena, w której L3 łączy się z Sokołem Millennium.

Książka ma jedną lub dwie słabości, które moim zdaniem nie wynikają z samej autorki, ale dlatego, że Lucasfilm nie chce w tej książce opowiadać pewnych części historii, które zostały opowiedziane w innych mediach. Świetnie mi się czytało tę adaptację i bardzo podobał mi się styl pisania Mur Lafferty. Ta Opowieść filmowa nie powinna być porównywana z wersją Ostatniego Jedi (recenzję możecie przeczytać tutaj»), ale według mnie warto ją przeczytać. Rozszerzenia są znacznie krótsze, ale zdecydowanie częściej pojawiają się w powieści. Dla mnie to dobra książka i mogę ją polecić każdemu, kto chce przeczytać film i dowiedzieć się więcej o L3-37, ale też każdemu, kto chce przypomnieć sobie film. Miłym dodatkiem jest wkładka z fotosami z filmu. 

Ocena: 8/10
Fabuła: 8/10
Postacie: 9/10
Jakość wydania: 9/10

Dziękuję wydawnictwu Olesiejuk za przekazanie egzemplarza recenzenckiego.

Zapraszamy do przeczytania recenzji innych adaptacji:
Szczegóły:
Tytuł: Han Solo. Gwiezdne wojny – historie: Opowieść filmowa
Tytuł oryginalny: Solo: A Star Wars Story. Expanded Edition
Autor: Mur Lafferty
Tłumaczenie: Szymon Bolewicki
Wydawnictwo: Olesiejuk
Data premiery: 17 września 2021
Liczba stron: 344
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena: 39,99 PLN

Powieść Wielka Republika: Burza nadciąga ukaże się w listopadzie

Powieść Wielka Republika: Burza nadciąga ukaże się w listopadzie
Druga powieść dla dorosłych po Świetle Jedi zostanie opublikowana przez wydawnictwo Olesiejuk późną jesienią, a dokładniej 24 listopada 2021 roku. Polski tytuł to Nadciąga burza (org. The Rising Storm), a napisał ją Cavan Scott, który pisze także dla Marvela komiksową serię The High Republic. Tłumaczenie na język polski wykonała oczywiście niezawodna Anna Hikiert-Bereza. Poniżej możecie zobaczyć okładkę Josepha Meehana oraz zapoznać się z opisem i szczegółami wydania nowej powieści.
Tytuł: Star Wars. Wielka Republika: Burza nadciąga
Opis:
Po katastrofie nadprzestrzennej, podczas której Jedi wykazali się niezwykłym bohaterstwem, Republika nadal się rozwija, łącząc kolejne światy pod wspólnym sztandarem. Pod przywództwem kanclerz Liny Soh duch braterstwa rozprzestrzenia się po galaktyce, docierając do jej dalekich zakątków. Działania kanclerz wspierają Jedi – m.in. Stellan Gios, Bell Zettifar i Elzar Mann - którzy odpowiadają za utrzymanie harmonii i ładu. Nie bez znaczenia jest też nowo utworzona stacja kosmiczna Latarnia Gwiezdny Blask. Lina Soh przygotowuje się do Festiwalu Republiki, podczas którego planuje zaprezentować mieszkańcom galaktyki korzyści, jakie płyną z dołączenia do nowego systemu.

Tymczasem jego wrogowie, brutalni i dzicy Nihilowie, nie rezygnują ze swoich planów pogrążenia galaktyki w chaosie. Ich przywódca, żądny zemsty Marchion Ro, zamierza rozpętać burzę, która ma siać spustoszenie w Republice. Czy Jedi uda się powstrzymać krwawe zapędy Nihilów? W tej walce przyjdzie im zmierzyć się z prawdziwym koszmarem, przed którym – być może – nawet Moc nie zdoła ich ochronić…
Autor: Cavan Scott
Tłumaczenie: Anna Hikiert-Bereza
Liczba stron: 542
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 135 x 205 mm
Cena: 44,99 PLN
Data premiery: 24 listopada 2021 (empik), 8 grudnia 2021 (ogólnopolska)


Kolejne odsłony cyklu Wielka Republika ukażą się w 2022 roku.

Star Wars. Wielka Republika: W ciemność - Claudia Gray - recenzja powieści

Star Wars. Wielka Republika: W ciemność - Claudia Gray - recenzja powieści
W maju 2021 roku wydawnictwo Olesiejuk rozpoczęło wydawanie zupełnie nowej ery w uniwersum Gwiezdnych Wojen, ery Wielkiej Republiki. Do tej pory wydano u nas powieści Światło Jedi oraz Próba odwagi. Ostatnią książką z pierwszej fali premiera jest powieść W ciemność autorstwa Claudii Gray. Książkę zatytułowaną w oryginale Into the Dark na język polski przetłumaczyła Anna Hikiert-Bereza.
Dla mnie Claudia Gray to lista top of the top: Utracone gwiazdy, Więzy krwi i Master & Apprentice to jedne z najlepszych powieści w Kanonie! A trzema wspomnianymi powieściami Gray opowiedziała wydarzenia w niemal każdej z epok w Gwiezdnych wojnach i dlatego cieszę się, że należy do zespołu który tworzy Wielką Republikę – obok Justiny Ireland, Charlesa Soule’a, Daniela José Oldera i Cavana Scotta.

Oto informacje o książce przesłane przez wydawcę:
Padawan Jedi Reath Silas uwielbia przygody – to znaczy, uwielbia o nich czytać, ale nie przeżywać. Jednak los i mistrzyni chłopaka mają wobec niego inne plany. Na opuszczonej stacji kosmicznej adept Jedi będzie musiał stawić czoło siłom, które mogą zagrozić Mocy - i dorosnąć. „W ciemność” to kolejny tytuł wyjątkowej serii „Wielka Republika”, wciągająca powieść ze świata „Gwiezdnych wojen” napisana przez jedną z najbardziej cenionych w fandomie autorek.

Po powieści Światło Jedi Charlesa Soule’a i powieści młodzieżowej Próba odwagi Justiny Ireland byłem bardzo podekscytowany premierą kolejnej powieści dla młodzieży W ciemność autorstwa Claudii Gray. Dwie wcześniejsze książki bardzo mi się spodobały i zdecydowanie obudziło się we mnie pragnienie więcej Wielkiej Republiki. A muszę Wam zdradzić, że przed premierą mój hype na The High Republic był niemal zerowy.

Fabuła książki rozgrywa się równolegle do tej z Światła Jedi - więc nie oczekuje się od czytelnika, ani nawet nie wymaga, żadnej wiedzy na temat wcześniejszych wydarzeń. Wręcz przeciwnie, bez problemu można przeczytać W ciemność przed Światłem Jedi, a następnie dowiedzieć się, jak dochodzi do wspomnianych w książce zamknięć tras nadprzestrzennych. Ale najpierw najważniejsze. Historia zaczyna się na Coruscant od padawana Reatha Silasa, który staje przed nowym zadaniem: musi zamienić swoje zwykłe i cenione zadania w archiwach Świątyni Jedi na przygody w regionach przygranicznych po tym, jak jego mistrzyni Jora Malli będzie prowadzić Świątynię Jedi na Latarni Gwiezdny Blask. W podróży towarzyszą mu Jedi Orla Jareni, Cohmac Vitus i Dez Rydan. Czterech Jedi trafia na statek, którego załoga składa się z kapitana Leoxa Gyasi, Affie Hollow i Geode. Podczas ich podróży do regionów przygranicznych dochodzi do Wielkiej Katastrofy opisanej w Świetle Jedi, w której trasy nadprzestrzenne zostają zablokowane, a statek, w tym załoga i pasażerowie, lądują w szczerym polu i muszą przetrwać. Aby uchronić się przed zbliżającymi się burzami słonecznymi, cumują na pobliskiej, opuszczonej stacji kosmicznej, nie wiedząc, co kryje się w środku…


Claudia Gray ponownie przedstawia nam w tej pracy wiele różnych postaci. Zaczynając od Reatha Silasa, który nie chce opuszczać swojej strefy komfortu w świątyni na Coruscant i który niechętnie myśli o konieczności przeżycia „przygody”. Następnie mamy Deza Rydana, który ma tylko jedną wspólną cechę z Reathem Silasem: on też był kiedyś padawanem mistrzyni Jedi Jory Malli. Dez jest zupełnym przeciwieństwem Reatha: jest uosobieniem przygody, a zatem uzupełnia Reatha w charakterze. Orla Jareni udaje się do stacji Latarnia Gwiezdny Blask, aby stamtąd podążać jej ścieżką jako poszukiwacz: badać Moc i jej tajemnice niezależnie od Zakonu Jedi. A ostatni Jedi w zespole, Cohmac Vitus, jest uczonym Jedi i ekspertem w dziedzinie legend. Ale załoga statku jest również dość ciekawa, zwłaszcza kapitan Leox Gyasi, zawsze zrelaksowany i gotowy powiedzieć coś relaksującego. Jego załoga obejmuje młodą Affie Hollow, przybraną córkę przywódcy gildii Byne. Geode to Vintian, który pod wieloma względami przypomina martwą skałę - i jest sekretną gwiazdą książki. Claudia Gray dostarcza w ten sposób siedem postaci, które nie mogłyby się bardziej różnić, ale których motywy są (w większości!) zrozumiałe dla czytelnika.
W książce W ciemność autorka wkracza na nowe terytorium: gatunek horroru. I choć na pewno daje z siebie wszystko, to mam nadzieję, że to tylko początek i w przyszłości będzie lepiej. Bo niestety bohaterowie zachowują się dokładnie tak, jak w każdym złym horrorze: zamiast badać miejsca jako grupa, spieszą się – i nie dają o tym znać reszcie! - niemal zawsze się rozdzielają działając w ramach własnych misji. Nawet dla mnie jako czytelnika jest to absolutnie niezrozumiałe, ponieważ w wielu sytuacjach jest to kwestia możliwych do uniknięcia działań indywidualnych. Kiedy na przykład sprawdza się starą maszynę, żadna osoba nie otwiera po prostu drzwi i wchodzi prosto do środka. Nikt nie może być tak naiwny, a już na pewno nie Jedi, bez względu na to, jak odważna powinna być jego postać. I to właśnie te sceny, niestety, nieco psują historię.

Ogólnie rzecz biorąc, fabuła powieści W ciemność bardzo mi się podoba, ale w wielu miejscach zawodzi ze względu na podejście do zachowania tej chwili grozy. Muszę powiedzieć, że widziałem obrazy koncepcyjne i wiedziałem, jakie zło zostanie ujawnione w trakcie książki. Wiedziałem, dokąd to wszystko zmierza: Drengiry! Wręcz przeciwnie, świadomość, że pojawią się te potwory, sprawiła, że ekscytacja była jeszcze bardziej... ekscytująca! Ostatecznie jednak nie wydali się tak groźni, jak wydawało mi się, że są. Uważam, że idea Drengira jest naprawdę świetna – inteligentne rośliny przesiąknięte ciemną stroną Mocy. Mam nadzieję, że przeczytamy o nich więcej, bo po erze z Wielkiej Republiki nic więcej o nich nie słyszało się ani nie widziało ich w galaktyce.

Finał powieści to w moim odczuciu poważna słabość historii. Jako czytelnik możesz bardzo wyraźnie zobaczyć, w jakim kierunku cała historia się rozwija, a potem wydarzenia stają się tak chaotyczne z różnymi zmianami miejsc, że w pewnym momencie masz wrażenie, że się pocisz, ponieważ w tak wielu miejscach podejmowane są tak głupie decyzje i nieuchronnie zastanawiasz się, co się teraz dzieje…

Dużym plusem – i tutaj ponownie pojawia się umiejętność Claudii – są emocje poszczególnych Jedi! W całej książce dominuje strata i sposób, w jaki Jedipojmuje. Czy to Reath, który najpierw traci swoje ukochane miejsce w świątyni, a na końcu dowiaduje się o stracie swojego mistrza, czy Cohmac, który wciąż zmaga się z faktem, że Kodeks Jedi nie pozwala na żałobę po stracie, ponieważ stwarza emocjonalną więź, której Jedi po prostu nie może dać. To jest dokładnie ten rodzaj gry umysłowej, na którą liczyłem od czasów, w których roiło się od Jedi – i chcę ich więcej!

Myślę, że główna historia leżąca u podstaw tej powieści jest naprawdę dobra! Lubię postacie, ich motywacje i ich przedstawienie. Oprócz Nihilów pojawił się tutaj inny interesujący przeciwnik Jedi. Wykonanie całości jak z horroru podobało mi się ciut mniej. Dlatego W ciemność dostaje ode mnie zasłużoną ocenę 7 na 10!

Ocena: 7/10
Fabuła: 7/10
Postacie: 8/10
Jakość wydania: 10/10

Dziękuję wydawnictwom Olesiejuk i Panini Verlags GmbH za dostarczenie egzemplarzy recenzenckich.
Ich danke Panini Verlags GmbH für die freundliche Bereitstellung des Rezensionsexemplars.

Szczegóły wydania polskiego:
Tytuł: Star Wars. Wielka Republika: W ciemność
Tytuł oryginalny: Star Wars. The High Republic: Into the Dark
Autor: Claudia Gray
Tłumaczenie: Anna Hikiert-Bereza
Wydawnictwo: Olesiejuk
Data premiery: 17 września 2021
Liczba stron: 512
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena: 39,99 PLN

Szczegóły wydania niemieckiego:
Tytuł: Star Wars. Die Hohe Republik: In die Dunkleheit
Tytuł oryginalny: Star Wars. The High Republic: Into the Dark
Autor: Claudia Gray
Tłumaczenie: Andreas Kasprzak, Tobias Toneguzzo
Wydawnictwo: Panini Verlags GmbH
Data premiery: 23 marca 2021
Liczba stron: 416
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena: 15 euro

Jak powstawał "Han Solo", część II: Trasa na Kessel

Jak powstawał "Han Solo", część II: Trasa na Kessel

Dyrektor kreatywny w Lucasfilm James Clyne opowiada starwars.com o projektowaniu i tworzeniu Trasy na Kessel, ekstremalnej pogodzie w Gwiezdnych Wojnach i o tym, co słynna przeprawa Sokoła Millennium ma wspólnego z Indianą Jonesem. Ostrzegamy przed potencjalnymi spoilerami.

Po tym jak dyrektor kreatywny Lucasfilm dopracował i odświeżył najszybszy statek w odległej galaktyce, on i jego ekipa dostała nowe zadanie, które zakładało dosłownie i w przenośni rozebranie go oraz doprowadzenie do stanu bliższego złomu, który widzimy w Nowej Nadziei. Jak tak piękny, elegancki statek stał się wiecznie skrzeczącym i iskrzącym kubłem na śmieci z  doku lądowniczego 94?

Trzy słowa stanowią odpowiedź:  Trasa na Kessel.

Zamów adaptację Hana Solo z free dostawą do salonu empik>>

Reord ustanowiony przez Sokoła Millennium był legendą, ale po raz pierwszy, mieliśmy okazję zobaczyć to wydarzenie na dużym ekranie w nowym filmie. Zadanie jego zaprojektowania przypadło właśnie Clyne'owi i jego zespołowi, którzy musieli stworzyć pełną pułapek trasę, potwory czające się we mgle i grawitację zdolną zniszczyć całą ich ciężką pracę kawałek po kawałku, a wszystko to uzyskali, jak się okazuje, dzięki inspiracji ekstremalną pogodą z naszego świata i z małą pomocą... Indiany Jonesa.

Kawał złomu

Zaczęliśmy of dwóch końców." - mówi Clyne. - "Na jednym z nich mamy Sokoła Hana Solo z oryginalnej trylogii, ale na drugim mamy czystego i eleganckiego Sokoła Lando. Jak wyglądał Sokół pomiędzy?'

Scenariusz przywołał Trasę na Kessel i poprowadził Clyne'a i jego ekipę to stworzenia złowieszczych węglowych brył i innych przeszkód, włączając w to imperialną blokadę. To od twórców bowiem zależało, by dobrze rozmieścić wszystkie elementy, rozbijając sekwencję na każdy odlatujący panel czy zniszczony talerz radaru. - "Zaproponowałem pomysł, żeby Sokół był naprawdę pokiereszowany, a następnie, żeby pokiereszować go jeszcze bardziej, tak bardzo jak nigdy wcześniej go nie widzieliśmy." - opowiada Clyne. - "Musieliśmy zaplanować każdy postęp tej destrukcji, od pierwszego panelu do ostatniego panelu, który od niego odlatuje. Musieliśmy zrozumieć, co to oznacza."

W głównym kanonie Clyne'a, Sokół stał się galaktyczną wersją klasycznego samochodu, który musiał zostać złożony z różnych starych części zebranych na złomowiskach. - "Kocham to. Uwielbiam widok czerwony samochód ma niebieską pokrywę silnika. Zupełnie jakbyś chciał zadać pytanie - co tu się stało? I wtedy widzisz Sokoła Hana jako czerwony samochód z tą niebieską pokrywą. Sokół Landa to samochód w idealnej kondycji... Śmiałem się, jak już skończyliśmy film, że Chewiee spędza weekendy nakładając nowe panele. Biedaczek spędza cały swój czas wolny w taki właśnie sposób i widzisz potem te pomarańczowe elementy, które łączą się z takimi żółtymi panelami... Zbiera te skrawki pośród śmietnisk stoczni i łączy je ze sobą." Kiedy Luke Skywalker widzi ukochany przez wszystkich statek, komentuje przecież: "Ależ to jest złom!" - "Gdyby kamera miała wówczas uchwycić minę Chewiego, to wyglądała ona by tak jakby chciał powiedzieć: "Hej! Prace remontowe ciągle trwają. Spędzam cały swój czas, żeby doprowadzić go do jakiegoś ładu."

Jednakże, jako pierwsze Clyne i jego ekipa musieli zaplanować jak rozerwać statek na części. 

Ekstremalna pogoda

W typowy dla Gwiezdnych Wojen sposób kłopoty zaczynają się wtedy, gdy trzeba uciekać przed Imperium. Aby uciec ze szponów imperialnej blokady na Kessel, Han musi znaleźć niemożliwy skrót na trasie, którego nikt wcześniej nie próbował.

Sokół znika w chmurach, a wokół szaleją złowrogie błyskawice, rozświetlające atmosferę. - "Co jest najbardziej przerażającą rzeczą, z jaką mogą utożsamiać się mieszkańcy planety Ziemia?" - zapytał swoją ekipę Clyne. - "Coś, co zrozumie także osoba w odległej galaktyce. Wszyscy byliśmy kiedyś w samolocie, który doznaje turbulencji, albo był w drodze kiedy padał deszcz i nic nie było widać. Trasa na Kessel stała się czymś jeszcze bardziej przerażającym i wiarygodnym, gdy zaczęliśmy myśleć o niej pomysłami o ekstremalnej pogodzie."

Scenariusz przywoływał węglowe bryły, obiekty wielkości planet, które się ze sobą zderzają. - "To była prawdziwa zabawa." - kontynuuje Clyne. - "Są trudne do zauważenia. Kilka z nich zderza się ze sobą i kiedy uderzają o siebie rozbijają lody, coś co miało być dużymi węglowymi bryłami. To taki rodzaj dużych lodowych bryło-cosiów."

Analizowano prawdziwe obrazy zawierające zdjęcia tornad z wnętrza cyklonu. - "Spojrzeliśmy na wiele spraw jak na wewnętrzną sieć." - mówi Clyne. - Zawsze wracaliśmy do tego, co byłoby w stylu prawdziwych Gwiezdnych Wojen. To nie zawsze jest naukowe. Możesz pozwolić sobie na naginanie nauki w Gwiezdnych Wojen w mniejszy lub większy sposób." 

Tworzenie potwora

Wyobraźmy sobie, gigantyczną i potworną ośmiornicę unoszącą się w przestrzeni kosmicznej. Istota ta, która jest mrugnięciem do Indiany Jonesa, nie znajdowała się w scenariuszu. - "Nazwaliśmy ją kosmośmiornicą*" - opowiada Clyne. (Jej oficjalna nazwa to summa-verminoth).

- "Było to jedno z tych spotkań, które rozgrywają się przy okrągłym stole, gdzie rodziły się nowe pomysły na Trasę na Kessel. Mieliśmy te rzeczy, o których wiedzieliśmy, że muszą się znaleźć w filmie, jak wglowe bryły, ale nie było zaplanowanej kosmośmiornicy. Mieliśmy coś w rodzaju małego szkicu monstrualnej chełbi modrej** i Sokoła, który skacze w hiperprzestrzeń przez jej głowę, aby uciec. Reżyser Ron Howard widział ten rysunek."

Clyne miał pomysł, który naszkicował i przedstawił ideę Sokoła lecącego nieopodal istoty przypominającej ogromne oko. - "Ponownie, narysowałem coś i zapytałem: Co by było gdybyśmy zrobili ogromne oko? To było coś przerażającego." Mógł jednak ten pomysł rozwinąć jeszcze bardziej.

Gdy istota spotyka się ze studnią grawitacyjną, Clyne i jego ekipa znów zaczęli przerzucać się pomysłami jak ciśnienie wpłynie na organiczne formy życia. - "Rozmawialiśmy o tym z Ronem, o tym co stanie się z tym kosmicznym potworem, gdy zacznie być wsysany przez studnię grawitacyjną. Zamieni się w kulę światła? Rozpłynie się jak woda? Wszyscy rzucali pomysłami i była to jedna z tych wielkich konwersacji, w której powiedziałem: Cóż, a gdybyśmy zrobili to w stylu Indiany Jonesa z lat 80tych, jej skóra zaczyna odpadać, a my widzimy jej czaszkę? I wtedy wszyscy krzyczeli: Ojej, to odrażające, James!"

Ron Howard, jednakże, był tym pomysłem zaintrygowany. - "Minutę później, Ron podszedł do mnie i mówi, że chce usłyszeć więcej o pomyśle z czaszką. Odpowiedziałem mu, że tworzymy Gwiezdne Wojny. Możemy mieć zabawne momenty jak z czasów dziecięcych i trochę się zapomnieć ponieważ coś, co jest wyjątkowo obrzydliwe, przecież też się wtedy zdarzało, ale nie chodzi oto, żeby było krwawe... Chciałem uzyskać jeden z tych momentów, w którym jest nam po prostu przykro. Ona po prostu żyła w przestrzeni kosmicznej i zajmowała się swoimi sprawami, swoim życiem, nie gardząc posiłkami złożonych ze statków kosmicznych. I nagle zostaje wessana w to coś. Musieliśmy zobrazować sobie, jak uczynić to nieco bardziej zabawnym."

Sytuacje grawitacyjne

Kiedy istota znika, wciąż jesteśmy niedaleko dewastującej siły masywnej grawitacyjnej studni, z walczącym Sokołem, zanim będzie mógł odlecieć relatywnie bezpiecznie, a Clyne i jego ekipa miała zaaranżować choreografię tej destrukcji. - "Lej grawitacyjny był wyzwaniem samym w sobie. Musieliśmy ocenić jego skalę. Musieliśmy uwzględnić w tym trochę nauki: Jaka jest siła grawitacji, która jest w stanie wciągać obiekty? Czy wciąga ona bezpośrednio w swoje wnętrze? I kiedy już wymyśliliśmy organiczny obiekt jakim była kosmośmiornica, wciąganie jej, zadawaliśmy sobie kolejne pytania: jaka jest siła napięcia na macki? Nieskończona ilość decyzji."

- "Musieliśmy krok po kroku zrozumieć, które elementy odpadają, jak bardzo możemy za eksponować to, co się dzieje, jak bardzo możemy postawić na zabawę, a jak bardzo możemy pozwolić sobie na to, by zobaczyć to całe rozrywanie na strzępy. To naprawdę szybki moment, gdy widzimy kosmośmiornicę łapiącą się kurczowo statku... a wtedy studnia grawitacyjna zaczyna odrywać kawałek po kawałku. Dosłownie widzimy jak panele odrywają się od Sokoła jak cienkie kawałki papieru, albo jak denko puszki zupy, a następnie odlatują w mroczną otchłań."

Tworzenie otchłani, "zrobiło kilka ważnych rzeczy," - dodaje Clyne. - "Mogliśmy mieć zabawę w rozrywaniu na części Sokoła i dało to wizualne odzwierciedlenie szybkości i niebezpieczeństwa leju grawitacyjnego, więc działało to w dwóch aspektach. Kiedy już pokazywało prędkość, pojawiały się nowe pytania: jeśli jeden kawałek, który odpadnie, reaguje w taki czy inny sposób, to co się stanie z całym obiektem, który zostanie do niej wessany?"

Nawet kolorystyka tego leju grawitacyjnego i Trasy na Kessel została starannie opisana w scenariuszu. - "Paleta kolorów byłą ważna częścią nie tylko studni grawitacyjnej, ale także całego filmu." - opowiada dalej Clyne. - "Film cały czas odzwierciedla nastrój Hana Solo. Zaczyna się w odcieniach szarości, w jednowymiarowych, nienasyconych, monochromatycznych barwach, stopniowo stając się coraz bardziej kolorowy w miarę jak rozwija się historia, więc kiedy docieramy do Kessel pojawia się żółć. Kiedy z kolei docieramy do studni grawitacyjnej, zaczyna dominować bardzo jasna czerwień."

Poza niesamowitymi efektami specjalnymi, według Clyne'a, to postacie są tym aspektem, który sprawia, że Trasa na Kessel tętni życiem. - "Te postacie pochodzą z różnych miejsc, mają różne filozofie życia i muszą ze sobą współpracować. Wszyscy znajdują się w naprawdę przerażającej sytuacji, z której muszą wyjść razem. Beckett na rufie, Han na dziobie... L3 teraz jako część statku, sprawiają że jest to możliwe. Są w tym razem, pracują razem i bez tego, z całą pewnością byłaby to bardzo interesująca sekwencja, ale nie byłoby w niej żadnego napięcia. Wiem aż za dobrze, jak to jest pracować jako drużyna, gdy chce się sprawić, by coś zadziałało."

* W oryginale użyto sformułowania "space-o-pus", czyli neologizmu łączącego słowo "space" (kosmos/przestrzeń), człon łączący "o" oraz końcówkę "pus" odnoszącego się do słowa "octopus" oznaczającego ośmiornicę.

** Chełbia modra, czyli meduza. 

Źródło: starwars.com
Tłumaczenie i przypisy: Lupus

Jak powstawał "Han Solo", część I: Sokół Millennium Landa Calrissiana

Jak powstawał "Han Solo", część I: Sokół Millennium Landa Calrissiana

James Clyne, dyrektor kreatywny Lucasfilmu, opowiada starwars.com o wymyślaniu na nowo najszybszego złomu w galaktyce...

Kiedy James Clyne pierwszy raz wyobraził sobie przemodelowanego Sokoła Millennium, kiedy zobrazował statek, który dokonał przelotu Trasy na Kessel rozebrany, panel po panelu, by ujawnić to, co znajdowało się we wnętrzu złomu.

Ruch ten był kombinacją filmowej magii i czegoś w rodzaju sztuczki. - "Widziałem to jak ściąganie obrusa na tej samej zasadzie jak magicy ściągają obrus, a wszystko co było na stole wciąż się na nim znajduje. Wszystkie te rzeczy, które wiemy o statku Hana Solo i w nim kochamy, znajdowały się w jego wnętrzu. To był nasz punkt startowy."

Clyne, dyrektor kreatywny filmu Solo i jego ekipa stworzyli ostatecznie 60 iteracji najszybszego statku w galaktyce, zanim zostali przy projekcie, który znalazł się w nowym filmie. Proces ten zabrał Clyne'a do dzieciństwa i w zasadzie zabrał całą ekipę w podróż w czasie do lat 70tych. Eksplorowano projekty muscle carów, modele budynków i oryginalne koncepty, które zostały stworzone w 1977 roku na potrzeby Gwiezdnych Wojen.  

- "Wydaje mi się, że najbardziej ekscytującą rzeczą w robieniu nowego Sokoła było pytanie - wiemy jak wygląda stary Sokół Millenniu - ale jak wyglądał nowy Sokół Millennium. To było naprawdę intrygujące." -  mówi Clyne. - "Jak wyglądał czysty Sokół Millennium? Myślę, że to była najważniejsza sprawa, ale zawsze chciałem zobaczyć to w filmie. Jako dziecko, kochałem to, co widziałem i sądziłem, że jest to doskonałe. Jednak kiedy zaproponowałem, żeby uczynić go czystszym, nowszym i do tego należącym do Lando, nie mogłem być bardziej podekscytowany i jednocześnie przerażony tym pomysłem." - dodaje ze śmiechem. - "Było to terytorium, które wywoływało u nas strach. Mam na myśli to, że jak większość kochamy to, co widzimy w uniwersum Gwiezdnych Wojen. To trochę tak, jakbyś kogoś poprosił, żeby zmienił Wieżę Eiffela, albo dowolny inny znany przedmiot lub budynek."

40 lat tajemnicy
- "Szaleliśmy jak dzieci, gdy zaczęliśmy dzielić się naszymi pomysłami." - kontynuuje Clyne, pokazując projekty, które dodawały kokpity, by uczynić jego kształt bardziej symetrycznym. - "Były nawet ogromne spoilery z tyłu, zupełnie jak w hot rodach."

Scenariusz zakładał pojawienie się kapsuł ratunkowych, "a my wiedzieliśmy, że chcemy mieć kapsuły blisko dzioba. To tylko kolejna część statku, która jest przyczepiona gdzieś z przodu, prawda? Jest ona idealnie skoordynowana z wyglądem statku, czy może pojawia się z zaskoczenia?" - opowiada dalej Clyne. - "To historia dyktowała nam zmiany. Dla mnie, nawet jeśli pracuję w świecie projektów, to sądzę, że najważniejsza jest historia. To naszą pracą jest stworzenie czegoś, co będzie pasowało do historii, a nie na odwrót." 

W tworzeniu na nowo ikonicznego statku, Clyne miał możliwość na odpowiedzenie na pytanie, nad którym zastanawialiśmy się wszyscy kiedy byliśmy dziećmi i bawiliśmy się zabawkowym modelem. - "To było zabawne, że ma przerwę między "żuchwami". Jako dziecko, które dostało zabawkowego Sokoła Millennium  często zastanawiałem się, dlaczego jest ukształtowany w ten sposób? To była tajemnica dla mnie i oto jestem, 40 lat później mam możliwość rozwiązania tego problemu."

Szansa dla wewnętrznego ośmiolatka,  to coś o czym mógł tylko marzyć. - "Ludzie pytają mnie, jak to jest spełniać marzenia. Odpowiadam wówczas, że to nie jest coś, o czym naprawdę marzyłem. To nie wydawało się możliwe, ale faktem jest, że to Gwiezdne Wojny sprawiły, że zacząłem pracę w przemyśle filmowym... Iskierką zawsze były te zabawki z mojego dzieciństwa. Miały one ogromne znaczenie na mój rozwój i zrozumienie nie tylko idei filmu, ale także wzornictwa i projektu."

Sokół z dzieciństwa Clyne był wykonany z plastiku. - "Był jak RV pośród zabawek. Mogłeś się nim bawić z każdej strony, w środku były nawet holoszachy. X-wing był świetny, bo mogłeś wsadzić tam pilota, ale Sokół był RV do którego wrzucisz wszystkie swoje postacie i zabierzesz na przygody."

Wizja McQuarriego
Tworząc Solo, Clyne odnosił się często do Mistrza Jedi Gwiezdnowojennego wzornictwa - Ralpha McQuarriego. W oryginalnych szkicach i obrazach Sokoła McQuarriego, statek był prosty i elegancki, a także bardziej jaszczurkowaty, aniżeli śmieciowy, jak ostatecznie pojawił się na ekranie.

- "Nieustannie przekopywaliśmy się przez każdy nawet najmniejszy szkic, który udało nam się znaleźć." - stwierdza Clyne. - "Największy wpływ miał wczesny obraz Ralpha prezentujący Sokoła w doku lądowniczym 94 ponieważ zawierał najmniej detali. Wróciliśmy do niego i przyjrzeliśmy się wszystkiemu, co zrobił Ralph McQuarrie, a wiele z tych wczesnych szkiców było bardzo czyste i bardzo gładkie.

-  "Kocham odrabiać swoją pracę domową. Kocham szukanie. Znaleźliśmy wiele starych storyboardów na których nawet nie było jeszcze wiadomo czym był Sokół i był on znacznie czystszy. Możemy zobaczyć wpływ i sądzę, że to prawdziwa kopalnia. Nie możesz tego zrobić, bo to już istnieje. Robimy filmy, które oparte są na historii tego wszystkiego." Nowy Sokół był przede wszystkim bowiem pomyślany jako uhonorowanie tradycji legend, którzy go już stworzyli. - "Wygląda to trochę tak, jakby Ralph McQuarrie przyszedł i wykonał za nas całą pracę."

Jako dziecko, Clyne zagłębiał się w książki ze szkicami z Gwiezdnych Wojen, by lepiej zrozumieć jak projekty zmieniały się w finalne filmowe kreacje. - "Miałem taką książkę z Imperium Kontratakuje. Zrobili trzy takie książki i były tam tylko szkice Joe'a Johnstona i Ralpha McQuarriego. Dostałem ją jak miałem osie lat i pokazywała ona, że pomysły mogły pojawiać się w najprostszy sposób, namalowane zwykłym ołówkiem na kartce papieru. Zobaczyć te początki naprawdę rozwalało głowę. Przypominało to, zobaczenie rysunków Leonarda Da Vinci przed powstaniem Mono Lisy." - opowiada Clyne, a łezka kręci mu się w oku. - "Zobaczyć te obrazy, Mono Lisę, albo widzieć malującego Ralpha McQuariego, naprawdę wzrusza mnie to. Zobaczenie szkicu... daje mi to poczucie zaczepienia, a ja wciąż mam tę książkę. Sam rysuje w takim notatniku. Masz tam piękne rysunki Joe'a Johnstona i masz te ohydztwa, które musisz, no wiesz, przerabiać."

Powrót do tworzenia modelu

Clyne zachęcał swoją ekipę artystów, by użyli muscle cary jako inspirację do powiększonych kadłubów i by rysowali schematy, żartował nawet, aby dodawali do Sokoła szablony płomieni na wzór tych, które zdobiły wiele Pontiaków Trans Am. - "Wydaje mi się, że w w tamtym czasie wszyscy zastanawiali się nad tym, czy lepiej będą wyglądały niebieski paski, żółte paski czy może czerwone paski? W jednej recenzji rzuciłem nawet tekstem: Zupełnie jak z filmu Mistrz kierownicy ucieka [ang. Smokey and the Bandit - przyp. red. ŚSW] I wszyscy głośno  się wtedy śmiali, a ja byłem w stanie rozjaśnić trochę te sprawy."

Sokół Clyne'a miał być przystępny, organiczny i intuicyjny, zapamiętywany, ale wiarygodny. - "Zawsze chciałem żeby spoilery były większe. Możecie nawet zauważyć, że jest na nim większy spoiler. Jako dziecko dorastające pośród spoilerów z lat 80tych, zawsze robiło to na mnie ogromne wrażenie, i fakt, że stało się to także inspiracją dla wzornictwa Solo, które przyszło wraz z inspiracjami muscle carami. Przyszły one wraz z latami 70tymi i 80tymi, ponieważ sądzę że te filmy są bardziej historycznymi dramatami aniżeli futurystycznymi filmami science fiction. Były przecież inspirowane jak twierdził George Lucas, Flashem Gordonem i Buckym Rogersem, kulturą samochodową, więc powinnyśmy byli inspirować się tymi samymi rzeczami. Gdybyśmy tego nie zrobili, gdybyśmy inspirowali się innymi rzeczami, miałbym wrażenie, że nie robimy Gwiezdnych Wojen. Tak więc na wczesnym etapie pokazałem referencje do muscle carów i motocyklów z lat 70tych, kultury motocyklowej, co zainspirowało gang Enfys Net, a dopiero potem kolejnym etapem była kultura ówczesnych samochodów. Jest także wiele innych elementów, takich jak Nowy Jork w erze punk rocka i lat 80tych".

Podejście Clyde'a do Solo uhonorowało także oryginalnych twórców modeli poprzez wykonanie ręcznie modeli, by uzyskać pewność, że Sokół, który budują był realistyczny. - "Zawsze zadaję sobie pytanie, co by zrobiło ILM, albo Ci artyści albo twórcy modeli w 1971, 1970? Co by było, gdyby byli teraz z nami i mieliby robić film, który dzieje się przed Nową Nadzieją, co by zbudowali? Jak by to wyglądało? Jak oni by to zbudowali?"
Clyne i jego ekipa kupili kilka modeli Sokoła Millennium w skali 1:72 dostępnych w każdym sklepie z modelami, następnie trzech modelarzy zebrało się w garażu Pinewood Studios, gdzie zaczęli dodawać elementy lub usuwać inne. Kolejnym etapem w wizualizacji statku było narysowanie ich z głowy. - "By zrobić to fizycznie, a nie cyfrowo, musieliśmy zacząć ze sobą dużo rozmawiać. Zamierzaliśmy zebrać je i wsadzić do komputera, ale jako narzędzie do projektowania, zaczęliśmy się zastanawiać, co by było jeślibyśmy poszli na całość i zbudowali go z takich modeli? Wydaje mi się, że wszyscy naprawdę doceniali widzenie czegoś fizycznie i mieć możliwość spojrzenia na niego namacalnie, a nie jako obraz obracający się na monitorze komputera."

Poza użyciem oryginalnych technik, Clyde powiedział, że zawsze był kompetentny co do możliwości wzoru i jego dostosowania do pop kultury lat 70tych, które zainspirowały estetykę Gwiezdnych Wojen.

 - "To, że możesz, nie powinno oznaczać, powinieneś." - przypominał sobie co jakiś czas. - "W ILM i Lucasfilm mieliśmy technologię, by zrobić co tylko sobie zażyczymy. W tamtym czasie, możliwości były ograniczone i nie mogli zrobić wszystkiego, a przez te limitacje to, co zobaczyliśmy wyglądało jak wyglądało. Przez te limitacje powstała estetyka Gwiezdnych Wojen. Jeśli założymy sobie jakieś zasady, które nas poprowadzą w tym, co robimy, uzyskamy to, czego oczekujemy."
- "Zawsze próbowałem znaleźć najbardziej proste rozwiązanie na nasze problemy." - dodaje Clyne. - "Stary Sokół jest piękny... ośmiolatek może go nawet naszkicować. To najtrudniejsza część w tym wszystkim. To naprawdę trudna rzecz zrobić coś tak dystyngowanego, a z drugiej strony coś tak prostego."
Dokładnie w taki sam sposób jak McQuarrie i George Lucas po raz pierwszy wyobrażali sobie odległą galaktykę - zaczynając od prostych kształtów i dodając rury wydechowe i całe mnóstwo detali, by stworzyć kawałek maszynerii, który wyglądałby wiarygodnie w przemierzaniu gwiazd. - "Trzymaliśmy się prostych kształtów." - kończy Clyne. - "Te kształty stały się ikoniczne i tak jak one stały się ikoniczne, tak samo stało się z Gwiezdnymi Wojnami. To wciąż tkwi w mojej głowie. Sokół Landa jest unikalny, ale nadal musiał być prosty, sądzę też, że zaczęliśmy od wielu szczegółów i wielu bardzo różnych opcji, by ewentualnie się ich pozbyć i wrócić do najbardziej prostych kształtów."

Źródło: starwars.com
Tłumaczenie i przypisy: Lupus

Dziennik budowy R2-D2 #17: Zeszyty 56-57-58-59 | Star Wars: Zbuduj swojego R2-D2

Dziennik budowy R2-D2 #17: Zeszyty 56-57-58-59 | Star Wars: Zbuduj swojego R2-D2
Witamy w naszym pierwszym prawdziwym Dzienniku budowy, który powstał dzięki serii Zbuduj swojego R2-D2 od wydawnictwa De Agostini. W siedemnastym wydaniu Dziennika budowy R2-D2 przyjrzymy się elementom z zeszytów 56, 57, 58 oraz 59. Nie chcemy tylko dać Wam instrukcji ze składania tego modelu, ale także porady i wskazówki, które powstają na podstawie naszych własnych błędów i pomyłek, które pojawiają się w trakcie składania droida R2-D2 wiernego kompana droida protokolarnego C-3PO. Miłej zabawy! 🙂
Zeszyt 56: Fragmenty kopuły i lewej stopy
Do wydania numer 56 dołączono długą i krótką taśmę dwustronną, dwa panele kopuły, podstawkę wtykową do kabli typu powerbus oraz zewnętrzną płytkę lewej stopy.


Montujemy panele kopuły R2-D2:
Weź kopułę razem z dwoma panelami i pięcioma taśmami dostarczonymi z tym wydaniem. Przyklej trzy krótkie taśmy powyżej i poniżej odpowiedniej pary otworów. Odklej podkładki taśm i przyklej mniejszy panel na miejscu. Upewnij się, że panel jest dokładnie wyrównany i dopasowany.

Przyklej dwie długie taśmy nad i pod następnym otworem w kopule, usuń podkładki i wciśnij drugi panel na miejsce, upewniając się, że jest dokładnie wyrównany z otworem i jest dopasowany.
Montujemy osłonę stopy:
Weź element nogi zmontowany wraz z numerem 55, dostarczone z tym wydaniem części i dwa czarne wkręty samogwintujące o wymiarach 2,3 x 6 mm.

W obudowie zewnętrznej znajdują się cztery kołki pozycjonujące, które pasują do otworów w rogach metalowej płyty. Dopasuj osłonę do elementu, upewniając się, że cztery kołki pozycjonujące weszły w otwory. Wciśnij osłonę na miejsce. Odwróć element i wkręć śrubkę w pierwszy otwór mocujący w metalowej płytce. Powtórz tę czynność dla drugiego otworu mocującego.
Dopasuj podstawkę wtykową do kabli typu powerbus do przedniej części obudowy i wsuń ją do gniazda, upewniając się, że jest wsunięta równo z krawędzią.

Składanie części dostarczonych z tym i poprzednimi numerami zakończone. Przechowuj ostrożnie wszystkie zmontowane i niezmontowane elementy w specjalnie przygotowanym do tego opakowaniu. Będą ci potrzebne przy kolejnych numerach.

Zeszyt 57: Fragmenty szkieletu kopuły i lewej stopy
Do zeszytu 57 zostały dołączone następujące części: taśma dwustronna, panel kopuły, wewnętrzna płytka lewej stopy oraz czujnik na podczerwień.

Montujemy panel kopuły:
Tym razem weź kopułę wraz z dostarczonymi z tym wydaniem panelem i taśmami. Znajdź właściwy otwór i przyklej dwie taśmy powyżej i poniżej, uważając by nie zakleić dwóch okrągłych otworów znajdujących się nad otworem. Zdejmij podkładki taśmy, upewnij się, że panel jest prawidłowo ustawiony i jest dokładnie wyrównany z otworem, a następnie przyklej go na miejscu, upewniając się, że pasuje i mocno się trzyma.
Montujemy osłonę stopy:
Weź element nogi zmontowany z numerem 56, dostarczone z tym wydaniem części i pięć czarnych wkrętów samogwintujących o wymiarach 2,3 x 6 mm.

Dopasuj czujnik na podczerwień do wgłębionej obudowy obok koła napędowego. Zamocuj płytkę czujnika na miejscu i zabezpiecz ją pojedynczą śrubką samogwintującą. Weź żółto-pomarańczowo-czerwony kabel czujnika podczerwieni, który wisiał swobodnie w numerze 55, i podłącz go do gniazda znajdującego się na czujniku.
Upewnij się, że srebrna podstawka wtykowa dla kabli typu powerbus znajduje się na swoim miejscu w gnieździe w zewnętrznej obudowie i załóż wewnętrzną obudowę. Zamocuj wewnętrzną obudowę na miejscu, prowadząc kabel wokół słupków montażowych wystających z obudowy. Cztery słupki montażowe powinny się zablokować. Upewnij się, że kabel czujnika jest starannie poprowadzony między obudowami i nie jest przytrzaśnięty żadną z części. Przykręć wewnętrzną obudowę czterema wkrętami samogwintującymi.
Składanie części dostarczonych z tym i poprzednimi numerami zakończone. Przechowuj ostrożnie wszystkie zmontowane i niezmontowane elementy w specjalnie przygotowanym do tego opakowaniu. Będą ci potrzebne przy kolejnych numerach.

Zeszyt 58: Fragmenty kopuły i lewej stopy:
Do wydania 58 zostały dołączone: dwa kawałki taśmy dwustronnej, panel kopuły, kable typu powerbus, dolna płytka lewej stopy oraz zestaw śrubek.

Montujemy panel kopuły:
Weź dołączony do tego wydania panel kopuły i użyj dwóch taśm, aby przykleić go do odpowiedniego otworu w kopule.

Kończymy podstawę lewej stopy:
Przygotuj element lewej nogi z numeru 57, podstawę stopy z tego numeru i sześć czarnych wkrętów samogwintujących o wymiarach 2,3x6 mm. Dopasuj podstawę stopy tak, aby koło pasowało do dużego, prostokątnego otworu. Wciśnij podstawę na swoje miejsce, upewniając się, że jest dokładnie dopasowana i że końcówki czujnika podczerwieni przeszły przez otwory. Przykręć podstawę za pomocą sześciu śrub.
Składanie części dostarczonych z tym i poprzednimi numerami zakończone. Przechowuj ostrożnie wszystkie zmontowane i niezmontowane elementy w specjalnie przygotowanym do tego opakowaniu. Będą ci potrzebne przy kolejnych numerach.

Zeszyt 59: Fragmenty kopuły i lewej stopy:
Do wydania 59 dołączono: dwa kawałki taśmy dwustronnej, panel kopuły, zewnętrzną i wewnętrzną płytkę ogniwa paliwowego lewej nogi, szybkozłączki układu paliwowego oraz pakiet zaślepek.

Montujemy panel kopuły:
Weź dołączony do tego wydania panel kopuły i użyj dwóch taśm, aby przykleić go do odpowiedniego otworu w kopule.

Kończymy montaż lewej nogi:
Oddziel plastikowe zaślepki. Wciśnij sześć krótszych zatyczek w sześć wskazanych w magazynie otworów, cztery w dolnej tylnej pokrywie i dwa górne otwory w stopie. Wciśnij dwie dłuższe zatyczki do dwóch pozostałych otworów w dolnej części stopy.
Weź jedną z dwóch szybkozłączek i zamocuj jej dwa bolce z przodu wewnętrznej osłony ogniwa paliwowego, upewniając się, że jest prawidłowo ułożona. Wyrównaj wewnętrzną osłonę ze stopą i za pomocą czterech czarnych wkrętów samogwintujących o wymiarach 2,3x6 mm przykręć element.
Zamontuj drugą szybkozłączkę z przodu zewnętrznej osłony ogniwa paliwowego. Dopasuj osłonę zewnętrzną do osłony wewnętrznej, upewniając się, że cztery słupki montażowe pasują do siebie podczas wciskania osłony na miejsce. Użyj czterech czarnych wkrętów samogwintujących o wymiarach 2,3x6mm, aby przykręcić zewnętrzną pokrywę.

Włóż koniec jednego z kabli typu powerbus dostarczonych wraz z wydaniem 58 do górnego gniazda na stopie. Podłącz drugi koniec do wewnętrznego gniazda na ogniwie paliwowym. Podłącz drugi kabel do dwóch pozostałych otworów.
Składanie części dostarczonych z tym i poprzednimi numerami zakończone. Przechowuj ostrożnie wszystkie zmontowane i niezmontowane elementy w specjalnie przygotowanym do tego opakowaniu. Będą ci potrzebne przy kolejnych numerach.

O droidzie R2-D2:
R2-D2 lub Artoo-Detoo (w skrócie R2) to fikcyjna postać we wszechświecie Gwiezdnych wojen stworzona przez George'a Lucasa. R2-D2, droid astromechaniczny, jest główną postacią we wszystkich filmach Gwiezdnych wojen, a także jedną z pierwszych postaci, która pojawiła się w pierwszym filmie sagi, Nowej nadziei. Wraz z towarzyszącym mu droidem protokolarnym C-3PO, towarzyszy lub wspiera Anakina Skywalkera, Luke'a Skywalkera, Księżniczkę Leię, Padmé Amidalę, Rey, Hana Solo, Chewbaccę i Obi-Wana Kenobiego i wiele innych postaci w różnych punktach sagi Star Wars.

Nazwa droida powstała, gdy Lucas kręcił jeden ze swoich wcześniejszych filmów, Amerykańskie graffiti. Edytor dźwięku Walter Murch podobno jest odpowiedzialny za wypowiedź, która została później nazwą droida. Murch poprosił o Reel 2, Dialog Track 2, w skrócie R-2-D-2. Lucas, który był w pokoju i zdrzemnął się, pracując nad scenariuszem do Gwiezdnych wojen, natychmiast obudził się, gdy usłyszał tę prośbę, a po zapytaniu o wyjaśnienie stwierdził, że to wspaniałe imię, po czym natychmiast wrócił do spania.

Oprócz filmów sagi Gwiezdne wojny R2-D2 zalicza wiele cameo w kilku innych filmach, takich jak Star Trek i Star Trek into Darkness, Bliskie spotkania trzeciego stopnia. W Poszukiwaczach Zaginionej Arki, widziany jest na ścianie pokoju zawierającego Arkę oraz w Transformers: Zemsta Upadłych. R2 miał zostać głównym bohaterem pierwszego filmu The Lego Movie, ale Disney nabył prawa do Gwiezdnych wojen w 2012 roku i nie pozwolił, by studio go wykorzystało, jego rola została wycięta z filmu.

Niestety Kenny Baker, który wystąpił jako R2-D2 w sześciu filmach cyklu Gwiezdne wojny, zmarł w 2016 roku w wieku 81 lat po długiej chorobie.

Kolekcja:
Wszystkie szczegóły na temat kolekcji Zbuduj swojego R2-D2 znajdziecie w naszym specjalnym wpisie, który znajdziecie tutaj>>.

Zamów kolekcję na stronie De Agostini>> wykorzystując
nasz indywidualny kod: R2D2SWIAT
i otrzymaj wyjątkowe prezenty tylko dla prenumeratorów!

Bardzo Was do tego zachęcam, ponieważ frajda przy budowie R2-D2 jest ogromna i po roku tego zdania nie zmieniłem! :)

Szczegóły:
Tytuł: Star Wars: Zbuduj swojego R2-D2: #56, 57, 58, 59
Tytuł oryginalny: Star Wars. Build Your Own R2-D2: #56, 57, 58, 59
Tłumaczenie: Dorota Budkiewicz
Wydawnictwo: De Agostini Publishing
Data premiery: 14 lipca 2021 (#56), 21 lipca 2021 (#57), 28 lipca 2021 (#58), 4 sierpnia 2021 (#59)
Liczba stron: 16
Oprawa: miękka
Cena: 39,99 PLN

Copyright © 2016 Świat Star Wars , Blogger