Czarny Krrsantan: czytelniczy przewodnik wojownika Wookiee

Czarny Krrsantan: czytelniczy przewodnik wojownika Wookiee
Krrsantan lub „Santo”, jeśli jesteś Garsą Fwip, wyróżnia się tym, że jest jedną z niewielu postaci z uniwersum Gwiezdnych wojen, które przeskakują ze stron komiksów lub książek na ekran. Stworzony przez twórców komiksów Kierona Gillena i Salvadora Larrocę, Krrsantan nie jest nowicjuszem na piaskach Tatooine ani w świecie łowców nagród i pracy dla osób o wątpliwych moralnościach. 
Ale dla kogo jeszcze pracował? Z kim jeszcze współpracował? Jakie nagrody zdobył? Aby uzyskać odpowiedzi na te pytania i nie tylko, zagłębiamy się w świat komiksów Gwiezdnych wojen!
Debiut: Darth Vader, tom 1: Vader
Krrsantan zadebiutował w komiksie Darth Vader #1 w 2015 roku, u boku, wierzcie lub nie, Boby Fetta. Para została zatrudniona przez Dartha Vadera na Tatooine do dwóch, oddzielnych misji. Podczas gdy Fett został wysłany, aby odkryć tożsamość pilota rebeliantów, który zniszczył Gwiazdę Śmierci, Krrsantan otrzymał polecenie wyśledzenia agenta wykonującego tajną pracę dla Imperatora.

Więcej zleceń dla Mrocznego Lorda: Darth Vader, tom 2: Cienie i tajemnice, Osaczony Vader, Darth Vader, tom 4: Koniec gry
Po pomyślnym ukończeniu swojej pierwszej misji dla Dartha Vadera, Krrsantan kontynuował pracę dla Lorda Sithów w tytułowej serii Vadera. Zadania obejmowały współpracę z Doktor Aphrą, kradzieże z Imperium, splatanie się z pewnymi słynnymi rebeliantami, a także pracę bezpośrednio dla Vadera, aby wytropić krnąbrną Aphrę.

Czasy z archeolożką: Doktor Aphra (2016), tom 1: Aphra
Po uratowaniu Aphry przed wyrzuceniem przez śluzę powietrzną (to długa historia), Krrsantan kontynuował dla niej pracę, gdy opuściła Vadera i wróciła do swoich bardziej archeologicznych korzeni. Po latach ojciec Aphry, Korin, pojawia się z powrotem w jej życiu i stawia pod znakiem zapytania jej archeologiczne referencje. To sprawia, że ​​Aphra, Krrsantan i droidy-mordercy Triple-Zero i BT-1 nie mają innego wyjścia, jak iść razem z Korinem, aby znaleźć Ordu Aspectu; polowanie, które zabiera ich na Yavin 4, a potem bardzo straszna sytuacja w Cytadeli Rura!

Przygoda i nieszczęście: Doktor Aphra (2016), tom 2: Doktor Aphra i gigantyczny zysk, tom 6: Unspeakable Rebel Superweapon
Krrsantan wciąż pojawia się tu i tam w pierwszej serii komiksowej Doktor Aphry. Ich drogi krzyżowały się we wszystkim, od imprezy z fantazyjnym strojem z mnóstwem galaktycznych przestępców, którzy przyciągnęli niechcianą uwagę Vadera, po mniej niż idealną sytuację, w której Krrsantan i Aphra znów znaleźli się po przeciwnych stronach.

Nowe przygody ze skarbami: Doktor Aphra (2020), tom 1: Szczęście i los
Marvel nie mógłby wypuścić zupełnie nowej serii Aphra bez przywrócenia Krrsantana! W pierwszym wątku nowej serii Alyssy Wong i Mariki Cresty Krrsantan, Aphra i nowy przyjaciel Just Lucky wyruszyli na polowanie na rzekomo przeklęte Pierścienie Vaale… i nie byli jedynymi.
Recenzję tego komiksu znajdziecie tutaj>>.
Sprawdź, gdzie kupić

Początek: Doktor Aphra Annual #1
Jeśli rozmowa Garsy o krwi na arenach i bohaterach z Krrsantanem w czwartym rozdziale Księgi Boby Fetta: The Gathering Storm zaintrygowała cię, pojedynczy zeszyt z jego historią pochodzenia jest koniecznością. Pierwsza Aphra Annual opisuje makabryczną historię Krrsantana z Trandoshanami i jego czas spędzony w dołach gladiatorów. To brutalny, obowiązkowy wątek dla każdego, kto naprawdę chce zrozumieć, jak to jest w umyśle Wookieego.

Walki z Kenobim: Star Wars #15 + 20
Wiele lat temu, po starciu z kilkoma poborcami podatku od wody, zatrudnionymi przez Hutta Jabbę, gangster wynajął Krrsantana, by dostarczył mu żywego Obi-Wana Kenobiego – chociaż nie znał tożsamości Jedi. Krrsantan wytropił Obi-Wana na farmie Larsów i porwał Owena, wujka Luke'a Skywalkera, aby skutecznie wywabić Kenobiego.

Doctor Aphra: An Original Audiobook
I na koniec, dla tych, którzy chcą usłyszeć stonowany dźwięk ryków Wookieech, jednocześnie ucząc się więcej o Krrsantanie, audio drama Doctor Aphra może być dla Ciebie! Dostępny również w formie scenariusza, dźwiękowy dramat adaptuje wydarzenia z komiksu Darth Vader (2015) przez zupełnie inny obiektyw. Chociaż oczywiście skupia się na nieuczciwej archeolożce, Krrsantan wciąż ma szansę zabłysnąć i możemy go zobaczyć i poznać z punktu widzenia Aphry.
Sprawdź, gdzie kupić

Tekst: starwars.com/Bria Lavorgna
Tłumaczenie: Świat Star Wars/Szymon

Star Wars. Wielka Republika: Na ratunek Valo - Daniel José Older - recenzja powieści

Star Wars. Wielka Republika: Na ratunek Valo - Daniel José Older - recenzja powieści
W grudniu ubiegłego roku w naszym kraju ruszyła druga fala projektu Wielka Republika wraz z premierą powieści Burza nadciąga Cavana Scotta (recenzja tutaj»). Nieco ponad dwa miesiące później druga fala jest kontynuowana wraz z premierą książki młodzieżowej Na ratunek Valo, która w oryginale ukazała się jako Race to Crashpoint Tower.
Po tym, jak Daniel José Older był odpowiedzialny za komiks The High Republic - Adventures, Volume 1 (jego recenzje przeczytacie tutaj») w pierwszej fali, to w drugiej fali jest odpowiedzialny za powieść młodzieżową. Opowieść nawiązuje do fabuły otwierającej powieści, Burzy nadciąga, a czytelnik śledzi przede wszystkim padawana Jedi Rama Jomarama, ale także poznaje postacie Luli i Zeena z komiksów The High Republic Adventures. Książkę na język polski przetłumaczyła niezawodna Anna Hikiert-Bereza.
 
Oto informacje, które wydawca podaje na temat książki:
"Na ratunek Valo" to kolejny tytuł epickiej serii "Star Wars. Wielka Republika".
Festiwal Republiki zbliża się wielkimi krokami! Goście z całej galaktyki przybywają na planetę Valo, aby wziąć udział w niesamowitej, zakrojonej na szeroką skalę imprezie, która ma być wielkim świętem Republiki. Podczas gdy wszyscy Valończycy przygotowują się do festiwalu, padawan Jedi Ram Jomaram zaszył się w swojej ulubionej kryjówce: zapuszczonym warsztacie, pełnym rozmaitych części i narzędzi. Gdy jednak z pobliskiego wzgórza, zwanego wzgórzem Crashpoint, dobiega sygnał alarmu, chłopiec wyrusza wraz ze swoim zaufanym droidem V-18, aby zbadać tę sprawę. Odkrywa, że ktoś sabotował valońską wieżę łączności. To przerażający znak, który może świadczyć tylko o jednym – że zarówno samo Valo, jak i nadchodzący Festiwal Republiki są zagrożone.

Wkrótce okazuje się, że te obawy nie są bezpodstawne. Gdy Ram śpieszy, aby ostrzec Jedi o potencjalnym niebezpieczeństwie, na planetę napadają straszliwi Nihilowie! Teraz Ram musi stawić czoło wrogowi, który przypuścił szturm na wieżę Crashpoint, i wysłać do Republiki sygnał wołania o pomoc. Na szczęście może liczyć na wsparcie ze strony niespodziewanych sojuszników.
Jak już wspomniałem, wszystkie wydarzenia związane z Republiką pokazane na Valo i późniejszy atak Nihilów są już nam znane dzięki powieści Burza nadciąga. To po raz kolejny pokazuje, że czytanie książek w odpowiedniej kolejności ma sens, ponieważ inaczej można by mieć wiele pytań po przeczytaniu Na ratunek Valo przed The Rising Storm. Powieść młodzieżowa wypełnia kilka luk i daje czytelnikowi zupełnie inne spojrzenie na te same wydarzenia opisane w powieści Cavana Scotta. Należy jednak pamiętać, że fabuły obu książek toczą się jednocześnie, a tylko pewne punkty zazębiają się.


Bohaterem opowieści jest młody padawan Ram Jomaram. Jak wiele postaci nowej ery, ta postać ma własne rozumienie Mocy. W przypadku Rama świadczy o tym fakt, że bardzo dobrze radzi sobie z demontażem i naprawą maszyn. Dla niego Moc jest jak schemat obwodu i użyta w odpowiednich punktach, może manipulować silnikiem i w ten sposób zatrzymać skuter wodny. Ten talent pomaga mu również, gdy Nihilowie zaatakują jego ojczystą planetę Valo.
Od samego początku skupiamy się na wieży łączności. Fabuła zaczyna się od niej i tam się kończy. W międzyczasie Ram musi bronić się przed Nihilami, trafia na krótko do więzienia, poznaje zwierzęta z zoo i musi stawić czoła Drengirowi. Widzimy, na 232 stronach książki, że Ram przeżywa wiele w ciągu zaledwie kilku godzin! Towarzyszą mu dwa Bonbraki, Breebak i Tip oraz jego droid V-18. V-18 przechodzi również szereg zmian i ulepszeń w ciągu całej historii. Wraz z rozwojem fabuły Ram otrzymuje również krótkie wsparcie od Ty Yorrick – i oto jesteśmy na pierwszym i najbardziej oczywistym połączeniu z fabułą powieści Burza nadciąga. W miarę rozwoju fabuły Ram dołącza również do Zeen i Luli — te dwie postacie zostały przedstawione przez autora w pierwszej fali w cyklu The High Republic Adventures, a teraz dostają nieco więcej głębi. Na koniec dochodzi do finału, w którym każda z postaci dochodzi do swoich granic i musi je pokonać.

Jak wspominałem, droid V-18 jest mocno modyfikowany przez samego Rama, ale także przez Bonbraksów w miarę rozwoju fabuły. W ten sposób prosty droid staje się śmigaczem, a w końcu prawie maszyną bojową. Po prostu uznałem, że to za dużo dobrego i wywarło na mnie efekt deus ex machina. Teraz rozumiem, że każda postać w uniwersum Gwiezdnych wojen potrzebuje własnego droida i oczywiście chcieli podkreślić zdolności Rama, ale jak na mój gust, to po prostu nie pasowało i wydawało się zbyt wymuszone. „Czasami mniej znaczy więcej”. Tak więc V-18 pozostawia mi pytanie, dlaczego więcej śmigaczy lub statków kosmicznych nie jest jednocześnie droidami. Dlaczego statek kosmiczny potrzebuje astromecha, skoro astromech z łatwością może być samym statkiem kosmicznym?
Poza tym, wydaje mi się, że przedstawienie Drengirów tutaj jest trochę... dziwne. Do tej pory zetknąłem się z Drengirami w dwóch publikacjach, a mianowicie w powieści W ciemność Claudii Gray oraz komiksie Bez strachu Cavana Scotta, w szczególności komiks zdołała przedstawić Drengirów jako rzeczywiste zagrożenie. I właśnie tego zagrożenia brakuje Drengirom w tej książce. Nihilów Przy wieży łączności łączą siły, potężna operacja sama w sobie, pokazująca po raz pierwszy współpracę między obiema stronami. Z drugiej strony Ram i jego towarzysze udali się do panelu sterowania wieży, aby naprawić go bez żadnych problemów. Wielokrotnie wspomina się, że trzeba wykonać kopię zapasową, ale nie wspomina się o niczym innym, jak tylko odcinaniu wypróbowanych i przetestowanych rzeczy za pomocą mieczy świetlnych. Fakt, że trzej padawani są w stanie poradzić sobie bardzo łatwo z Drengirem, nie pasuje do mojego wyobrażenia o Drengirze jako o zagrożeniu dla całej galaktyki.

Petur Antonsson po raz kolejny stworzył wspaniałe ilustracje do tej historii, które wydawnictwo Olesiejuk niestety umieściło na końcu książki, zamiast między odpowiednimi rozdziałami.
 
Niestety, powieść dla młodzieży Wielka Republika: Na ratunek Valo nie mogła dorównać poziomowi, jakiego oczekiwałem po poprzedniej powieści młodzieżowej, Próba odwagi autorstwa Justiny Ireland. Wszyscy bohaterowie są bardzo sympatyczni, ale są wspomniane minusy. Fakt, że fabuła rozgrywa się równolegle do tej z powieści Burza nadciąga, jest dobrze wykorzystany i przyjemnie się ją czyta. Więc książka dostaje ode mnie dobrą ocenę 6 na 10.

Ocena: 6/10
Fabuła: 6/10
Postacie: 7/10
Jakość wydania: 9/10

Dziękuję wydawnictwu Olesiejuk za przekazanie egzemplarza do recenzji.

Szczegóły:
Tytuł: Star Wars. Wielka Republika: Na ratunek Valo
Tytuł oryginalny: Star Wars. The High Republic: Race to Crashpoint Towe
Autor: Daniel José Older
Tłumaczenie: Anna Hikiert-Bereza
Wydawnictwo: Olesiejuk
Data premiery: 23 lutego 2022
Liczba stron: 232
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena: 32,99 PLN

Szczypta humoru w Wielkiej Republice: Daniel José Older opowiada o powieści "Na ratunek Valo"

Szczypta humoru w Wielkiej Republice: Daniel José Older opowiada o powieści "Na ratunek Valo"

- "Chciałem się trochę pośmiać." - mówi Daniel José Older, autor powieści młodzieżowej Na ratunek Valo (oryg. tytuł: Race to the Crashpoint Tower), która w Polsce ukaże się 23 lutego nakładem wydawnictwa Olesiejuk w tłumaczeniu Anny Hikiert-Berezy. Oficjalna strona StarWars.com porozmawiała z pisarzem o kursie kolizyjnym z powieści i o tym, co wiąże się z resztą cyklu Wielka Republika. Recenzję tej powieści przeczytacie tutaj>>.
Przebieg Festiwalu Republiki jest zagrożony, a jeszcze nawet nie został rozpoczęty! Od padawana Jedi, jego zaufanego droida i nowych przyjaciół zależy czy wszystko odbędzie się zgodnie z planem. Na ratunek Valo z cyklu Wielka Republika jest powieścią młodzieżową (ang. middle-grade) napisaną przez weterana Gwiezdnych wojen, pisarza Daniela José Oldera.

Dodatkową rekomendacją powinno być to, że jest to także autor komiksów The Highr Republic Adventurers, bowiem Na ratunek Valo rozgrywa się bezpośrednio po wydarzeniach opisanych w zeszycie piątym (recenzję przeczytacie tutaj>>) i w tym samym czasie co zeszyty o numerach sześć i siedem [a także w trakcie wydarzeń przedstawionych w powieści dla dorosłych Burza nadciąga (recenzja tutaj>>)].


StarWars.com zadzwoniło do bestsellerowego pisarza według New York Times, by porozmawiać o Rami Jomaramie, jego przyjaciołach i przygodzie jaką jest pisanie ery Wielkiej Republiki.
StarWars.com: Powiedz nam trochę o głównym bohaterze powieści, Ramie Jomaramie i świecie w którym żyje.
Daniel José Older: Ram jest Jedi, który uwielbia mechanikę, przesiadywanie w garażu, majstrowanie i oglądanie jak pracują różne mechanizmy, psuć je i składać ponownie. Jego najlepszymi przyjaciółmi są futrzaste istoty zwane Bonbrakami oraz jego droid o imieniu V-18, który wygląda jak skrzynka pomalowana na purpurowo, aby nie mylić go ze zwykłą skrzynią i uchronić go przed przypadkową wywózką na śmietnik. Spędzają cały swój czas bawiąc się w garażu. Ram nie lubi uczestniczyć w walkach - ale czy jest ktoś kto lubi? Niektórzy ludzie zapewne tak, jeśli mam być szczery. On jednak nie jest zainteresowany zostaniem wybitnym szermierzem miecza świetlnego, ani żadną pompą i okolicznościami bycia Jedi. Wszystko to, jest tym, kim on nie jest.

Valo to bardzo odległy świat. Jest piękny, w jego kulturze sporo się dzieje, ale nie nigdy nie był w centrum zainteresowania całej galaktyki, na pewno nie w ten sposób, w jaki znalazł się za sprawą Festiwalu Republiki. To zmiana dla Rama, który nie lubi być w centrum wydarzeń.

StarWars.com: Byliśmy przygotowywani do tego wydarzenia, Festiwalu Republiki, w ten sam sposób jak wcześniejsza fala Wielkiej Republiki przygotowywała czytelników do otwarcia Latarni Gwiezdny Blask...
Daniel José Older: Jest to część Wielkiego Planu Kanclerz Liny Soh, w ramach którego próbuje połączyć ze sobą całą galaktykę.  To złoty okres dla Republiki. Robi się wiele ważnych spraw. Rozszerza się ją dobrymi metodami, a nie na drodze ekspansji przez podbój. Republika jest bardzo inkluzywnym społeczeństwem i skupia wokół siebie wiele światów. Oznacza to,  ze muszą zebrać ze sobą całą infrastrukturę i celebrować wraz z wszystkimi światami, które skupia wokół siebie, oraz wszystkie te ważne i duże sprawy, które pociąga za sobą bycie w galaktycznej Republice. Festiwal jest drogą do celebracji tego wszystkiego. Jest także drogą do zaproszenia nowych planet i układów, także tych ze Światów Centrum, dając wszystkim możliwość, by być razem, poznawać się i podziwiać perspektywy. Różne planety mają tu swoje różnorodne wystawy, jest też spore zróżnicowanie pod względem kulturowym. To bardzo ekscytujący czas dla Republiki.

StarWars.com: Będzie zatem sporo zabawy!
Daniel José Older: Zdecydowanie, zdecydowanie.

StarWars.com: Przeciwnikami w Wielkiej Republice są Nihilowie i Drengiry. Jak to jest łączyć ich ze sobą w jednej książce?
Daniel José Older: Jest w tym sporo zabawy. To dwa różne typy przeciwników. Jedni i drudzy są chaotyczni, ale w zupełnie odmienny sposób. Nihilowie są bezwzględni. Podróżują w grupach i mają specyficzne podejście do atakowania. Uderzają w łatwe cele. Lubią brutalność. Drengiry zaś.. chciałbym powiedzieć, że są "nieziemscy", jednakże nie miałoby to żadnego sensu w odległej galaktyce. Wrastają swoimi korzeniami głęboko w najciemniejszy mrok, najmroczniejsze zakamarki Ciemnej Strony Mocy.

StarWars.com: Dostrzegamy analogię jaką użyłeś podkreślając ich "zakorzenienie".
Daniel José Older: Ha! Nie zamierzałem tego zrobić, ale tak, udało mi się. Mają kolektywny umysł i - znów muszę użyć pewnej analogii - mają różne gałęzie w swoich strukturach i różnie funkcjonują. Przypominają trochę dzikie zwierzęta - są świadome, ale także napędzane... głodem [śmiech] i zdecydowane, aby spożywać tylko mięso, jak niektórzy z nas. Odbierają różne wibracje, mają różne podejścia, odmienne zachcianki i potrzeby. Zawsze dobrze jest mieć taką złożoność u antagonistów. Pozwala im to na interakcje ze sobą i pozwala zobaczyć, jak im to wychodzi.
StarWars.com: Skoro mówimy o zbieraniu ludzi ze sobą, to wprowadzasz także Zeen Mralę i Lulę Talisolę z komiksów The High Republic Adventures. Jak to jest pisać o nich w powieści?
Daniel José Older: Tu także było sporo zabawy. Bardzo lubię ten aspekt. Zwłaszcza, że duże projekty takie jak Wielka Republika, pozwalają nam wykorzystywać postacie, których napisali inni autorzy, jak na przykład załoga Okrętu do komiksów lub w drugą stronę z komiksów do powieści, które piszę. To bardzo ekscytujące i zabawne. Pozwala to rozwijać postacie z bardzo różnych perspektyw. Myślę, że jest w takiej sytuacji sporo rzeczy, które możesz zrobić w prozie, a których raczej nie da się zrobić w komiksach i w drugą stronę tak samo. Pozwala to dodać głębię do postaci, spojrzeć w ich wnętrze i to naprawdę sprawia sporo frajdy. Zobaczymy też Rama w kolejnych przygodach w komiksach, co także jest sporym wyzwaniem. Jest w tym także dużo interakcji i zobaczymy te postacie z różnych punktów widzenia, a tym przecież zbudowane są Gwiezdne Wojny.

StarWars.com: Jedną z najbardziej udanych rzeczy w Wielkiej Republice jest to, że wiele widzimy z perspektywy Zakonu Jedi i tego, jak widzą oni Moc, wreszcie swoje własne ścieżki. Ram widzi te rzeczy bardzo mechanicznie, używa tego, podczas gdy Zeen jest nowicjuszką w Mocy, ale nie jest Jedi. Jak to jest rozgrywać tak różne aspekty Mocy?
Daniel José Older: Te dzieciaki dorastały w czasach pokoju, nawet jeśli nie  żyły w nich dotychczas. To pozwala im na eksplorowanie Mocy w sposób w  jaki widzą ją Jedi, z czym jesteśmy już zaznajomieni, którzy żyli w ciężkich czasach wojny i nie znali innych perspektyw. Widzimy Jedi w rodzaju Avar Kriss, która doświadcza Mocy jak muzykę. Wzajemne powiązania między ludźmi - Jedi myślą o tym, jak o wodzie. Wszystkie te piękne metafory, naprawdę przemawiają przez Moc same, ale są też istotą złotej ery historii galaktyki o której opowiada Wielka Republika. Jest w tym sporo zabawy i interesujących spraw dla pisarza, by eksplorować te wszystkie punkty widzenia różnych Jedi i użytkowników Mocy, nie będących Jedi, dawać im możliwość rozmawiania o tym za sobą. Jest w tym wiele piękna i złożoności, a także sporo wyzwań, by rozprawiać o Zakonie i protokołach, jak różne osobowości radzą sonie z tymi odmiennymi wyborami wymaganymi przez to, że są Jedi. To fascynujące. Naprawdę miałem frajdę móc użyć moich bohaterów i wmiksować ich w tę historię, w dyskusję o tym, obserwować jak zmagają się z tym i jak widzą gdzie dotarli, ponieważ jest wiele ścieżek, które musiały do tego doprowadzić.
StarWars.com: Jedną z ulubionych przez fanów postaci jest znana z powieści Justiny Ireland Próba odwagi, Vernestra Rwoh. Jak to jest dobrać się do jej głowy?
Daniel José Older: Wspaniale. Jest bardzo interesującą bohaterką i parowanie jej z kimś takim jak Lula, która jest także bardzo młoda, ale bardziej doświadczoną od niej o wiele lat, było czymś naprawdę super. Lula jest bardzo ambitna, wie jaka chce być, gdy zostanie już Jedi. Jak ta relacja będzie wyglądać, gdy spotka kogoś młodego i tak znakomitego we wszystkim? Eksploruję też tę przyjaźń i to, czego mogą nauczyć się wzajemnie nauczyć od siebie.

StarWars.com: Obserwujemy też zacieśnianie się przyjaźni między Lulą a Zeen, podczas ich podróży powrotnej na Trymat IV, skąd pochodzi Zeen. Czym dla niej jest powrót do domu?
Daniel José Older: Sądzę, że łamiący serce. Wyniosła się stamtąd jako dziecko, ale Trymat jest dla niej najbliższym miejscem, które może nazwać domem i jest kompletnie rozbita. Cały ekosystem został zniszczony przez Wynurzenie, który był częścią Wielkiej Katastrofy. Zmienił się z bogatego tropikalnego raju w absolutnie jałowy nieużytek. To wstrząsające. Nie ma tak naprawdę żadnych korzeni, a nigdy nie jest łatwo zobaczyć to, co stało się z miejscem, które nazywała swoim domem.

StarWars.com: To z całą pewnością zupełnie inny świat. Zmieniając jednak trochę temat: jak wygląda relacja Rama z V-18 - mamy droida i jego mechanika, który jest Jedi. Jak wygląda ich więź w szerszej perspektywie?
Daniel José Older: Mają ze sobą i Bonbrakami, porozumienie. Cieszą się ze sposobu życia, który wyznaje Ram, bawiąc się mechaniką i zabawkami. Zabawkami, nie w dosłownym sensie, ale raczej ścigaczami, silnikami i tym podobnymi. Wszyscy doskonale wiedzą jak działają te sprawy. V-18 zachowuje się jak droid protokolarny. Nie jest oczywiście droidem protokolarnym, ale jak większość droidów, podąża za określonym reżimem tego, co powinien robić. Jest także droidem, który uwielbia zabawę. Kiedy przychodzi do określonych zachowań, by coś zostało zrobione, nigdy się nie poddaje. Może się troszkę zawaha, ale skoro ma być w tym jakaś zabawa, zawsze ochoczo rzuca się w to, co dzieje się wokół niego.

StarWars.com: Jak wówczas, gdy zostaje zaprezentowany z nowymi ulepszeniami, jego protokolarny zmysł każe mu powiedzieć, że "to zły pomysł". A potem, jak się nad tym zastanowi, zmienia zdanie na "Nie, naprawdę tego chcę."
Daniel José Older: A Bonbraki czekały na ten moment przez całe swoje życie. Ram musi tylko powiedzieć, że wychodzą, a oni wszyscy są gotowi, by to zrobić. [śmiech] Co samo w sobie jest wspaniałe, ponieważ są drużyną.

StarWars.com: Twoja historia opowiada głównie o dzieciach w wieku padawanów. Vern jest rycerką i prawdopodobnie zabiłaby nas za nazwanie jej Vern, ale wszyscy inni to Padawani. Jak to jest mieć możliwość wrzucenie w przygodę padawanów, podczas gdy rycerze i mistrzowie nie są w niej obecni?
Daniel José Older: Myślę, że tak jak ważną częścią jest opowiadanie historii młodych ludzi, tak samo ważne jest naprawdę pozwolić tym młodym ludziom poprowadzić i narysować ich własną historię. Oczywiście, są momenty które wydadzą się dorosłe, ale najważniejszymi ludźmi i wokół której toczy się ta opowieść są właśnie Ci młodzi. To było cudowne mieć możliwość pisać konwersacje między Vernestrą, Kantam Sy i Kubłem Krwi w komiksach The High Republic Adeventures, mieć przewodników albo mieć mentorów - a czasami nawet mentorów z własnymi problemami. Ale ta historia jest o młodych ludziach. Ważne było to, by odseparować ich od dorosłych przez większość książki, by dać im czas na własne przygody, by mogli podejmować własne decyzje i by ich postacie mogły odpowiednio wybrzmieć.
StarWars.com: Zdecydowanie. Ważne jest, aby Ci bohaterowie mieli możliwość na dorastanie i dojrzewanie w swoje przyszłe osobowości poprzez własne przygody. Ponadto, na końcu spotykamy w tej książce jeszcze jednego użytkownika Mocy...
Daniel José Older: Ty Yorrick? Kocham Ty! Jest interesującą i zabawna postacią. Pochodzi z książki Cavana Scotta Nadciąga Burza. Sądzę, że jest interesującą "złą" postacią do sparowania jej z Jedi. Sporo jej będzie w powieści Nadciąga Burza i zobaczymy jak radzi sobie z innymi Jedi. To kompleksowa relacja i sporo jeszcze jest do eksplorowania w tym temacie. Zwłaszcza, w przypadku Luli, która mogłaby się zastanawiać, jak ktoś może nie chce być członkiem Zakonu jeśli jest użytkownikiem Mocy. Zakon Jedi jest przecież najlepszą rzeczą jaka przytrafiła się Luli. Próbuje "owinąć" się wokół jej głowy - nie tak jak Zeen, która tłumi w sobie całą swoją Moc przez całe życie - i zadaje jej pytania o to, jak można być aktywnym użytkownikiem Mocy w galaktyce, działającym jako szermierz do wynajęcia. Zmienia to rozumienie Luli o tym, co może zrobić z Mocą. Patrząc na Ty, jest to bardzo odkrywcze.

StarWars.com: Jedną z rzeczy, która zawsze jest obecna w Gwiezdnych Wojnach to humor. Uwzględniłeś go sporo w swojej powieści Ostatni Strzał [wydanej w Polsce przez wydawnictwo Uroboros - przyp. red. ŚSW]. Jak dodałeś humor do "Na ratunek Valo"? Jest w niej świetna scena, w którym Ram próbuje użyć Mocy na Neimoidianinie...
Daniel José Older: Och, miałem przy tym sporo ubawu! Jedną z moich ulubionych spraw w Gwiezdnych Wojnach i jedną z moich ulubionych w życiu są te zabawne momenty, które wkradają się do historii. Nie wiedziałem, że ten fragment może być zabawny, aż do momenty, gdy go napisałem. "Och, powinien użyć małego wpływu na jego umysł, a to tylko pogorszy sprawę." Ram ma problem by opanować tę sztuczkę poprawnie. Próbuje przecież tylko podkręcać silniki. Kocham pomysł, że  można być Jedi, ale jednocześnie być w czymś złym. Ponadto, fajnie jest to zobaczyć, zwłaszcza z próbowaniem sztuczki wpływania na umysł i ponieść porażkę. Nie do końca jest to porażka. Ta prawie porażka jest też ścieżką do zobaczenia jak sprawy mogą potoczyć się w jeszcze gorszy sposób. Zasada jaką się kieruję: Jeśli się zakrztuszę przy pisaniu o tym, to również rozbawi to czytelnika. To moja strategia. Niezależnie czy piszę komiks czy powieść, próbuję samemu zaśmiać się z tego, co znajdzie się na papierze.

Rozmawiałem jakiś czas temu online o fragmencie o którym nie mogę mówić nie śmiejąc się. Kiedy Ty strzela do Mon Calamari i mówi: "Słodkich snów, słodki pokarmie dla rybek". Jest to tak nie planowane, tak dziwne, a przy tym pół wisielcze, pół niedorzeczne. Naszło mnie na to, gdy pisałem tę książkę i później uderzyło to we mnie, gdy robiłem edycję. Nie mogłem w to uwierzyć, że a) ja to napisałem, b) że pozwolili mi to zachować i c) że kompletnie nie ma to sensu. Chciałem tylko się trochę pośmiać - to wszystko co zazwyczaj robię.

StarWars.com: Sądzimy, że wielu autorów Gwiezdnych Wojen powtarza sobie zdanie - "Nie mogę uwierzyć, że pozwolili mi to zachować." Jak to jest tworzyć, nie tylko jako osobny autor, ale także z innymi pisarzami z którymi zająłeś się Wielką Republiką?
Daniel José Older: To była świetna zabawa. Było to także wyzwanie, ale zabawne - projekt marzeń pod wieloma względami. Generalnie, naprawdę uwielbiam aspekty kolaboracji. W przypadku komiksów, na przykład, pracujesz z artystami i kolorystami. To interesujące i odmienne od robienia tego z innymi pisarzami. Kiedy zaś przychodzi do spotkania różnych postaci i różnych ludzi okazuje się, że można mieć różne spojrzenie i bawić się tym. Zawsze było to częścią Gwiezdnych Wojen. Z natury, bawisz się narzędziami wypracowanymi przez innych w czyjejś piaskownicy. W tej sytuacji, zrobiliśmy coś kreatywnego w tej piaskownicy i stworzyliśmy narzędzia, ale także wypracowaliśmy o wiele więcej na intymnym gruncie takiej kolaboracji między sobą. Wielokrotnie, gdy piszesz coś z Gwiezdnych Wojen, bazujesz na postaci albo scenariuszu albo planecie, którą ktoś stworzył czterdzieści czy trzydzieści lat temu. To zupełnie inna sprawa, gdy ktoś wymyślił jakąś postać zaledwie kilka miesięcy temu, kiedy wszyscy przedstawialiśmy pomysły na te postacie. Możesz z nimi porozmawiać, o tym co może się wydarzyć. Myślę, że wykorzystaliśmy w pełni wynikające z tego korzyści. Pracowaliśmy ze sobą i łączyliśmy wszystkie kropki, które dały się ze sobą połączyć.

StarWars.com: Więc jak to działa? Czy ma z tym związek forsa?
Daniel José Older: Tak jak załoga Okrętu, wyskakuję na naszej grupie autorskiej na Slacku [popularny komunikator internetowy - przyp. red. ŚSW] i widzę  co robią w danym momencie. Przypomina to posiadanie dzieci i patrzenie czy bawią się ze sobą. Możesz zadzwonić do ich rodziców i zapytać, czy będą dostępne w konkretnym czasie galaktycznej historii i Claudia Gray będzie tą, która powie: "Nie, nie mają żadnych planów." To bardzo formalne. Ponieważ wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za większą historię, musimy wzajemnie sprawdzać każdy jej element z każdym. W przypadku scenariuszy do zeszytów komiksów, którymi się zajmuję, wysyłam je do Claudii i pytam czy napisałem jej postacie właściwie, a ona na to odpowie, że tak jak najbardziej. Czasami, jak w przypadku postaci w rodzaju Geode'a - mam problem z pisaniem, bo to skomplikowana postać. Jest skałą. Jest skomplikowany! Musisz wyobrazić sobie jak inne postacie mają z nim wchodzić w interakcje. Czytałem W ciemność [wydany w Polsce przez wydawnictwo Olesiejuk - przyp. red. ŚSW]. Byłem przeszczęśliwy, że mam możliwość mieć ich w tym samym pokoju, wszystkich razem.
StarWars.com: Czy są jakieś postacie albo sprawy, co do których żałujesz, że nie mogłeś więcej o nich napisać w Na ratunek Valo?
Daniel José Older: Nie, podoba mi się to, co się wydarzyło. Dzieje się w niej naprawdę sporo. Nie musisz pakować wszystkiego do jednej książki, co też jest wspaniałą rzeczą. Kiedy pisałem Ostatni Strzał, nie sądziłem, że napiszę jeszcze jakiekolwiek następne Gwiezdne Wojny, więc to był też inaczej być częścią większej inicjatywy, gdzie wciąż są komiksy i inne rzeczy zaplanowane na przyszłość. Starałem się to rozłożyć.

StarWars.com: Jedną z rzeczy, które wniosłeś do Ostatniego Strzału i do Na ratunek Valo, jest to, że potrafisz zaaranżować rzeczy tak, aby były straszne, jak choćby z Drengirami albo wielkim pajęczym statkiem Nihilów w komiksie czy Bractwem Drutów i Kości. Jak wnosisz te aspekty niczym z horroru do Gwiezdnych Wojen?
Daniel José Older: Myślę, że te elementy zawsze w nich były. To tylko kwestia oparcia się o nie czasami. Zawsze były cienie w Gwiezdnych Wojnach na różne sposoby. Zawsze były tam momenty, które sprawiają że czujemy się niekomfortowo i niepewność i one powinny tam być. Sprawiają, że w kontraście światło jest jaśniejsze. Poczekaj tylko na to, co szykujemy w przyszłości.

StarWars.com: Och! Czekamy na to. Mamy nadzieję, że będziemy mogli o tym kiedyś porozmawiać. Czy możesz się czymś podzielić?
Daniel José Older: Powiem tylko, że łączność jest jednym z kluczowych elementów Wielkiej Republiki, którymi cieszymy się przy tworzeniu i wielu ludzi również się nimi jak dotychczas cieszyło przy czytaniu. To tylko początek. [śmiech] W miarę jak posuwamy się do przodu, ta łączność się zwiększa. Jest tam tak wiele zagrożeń, że nie sądzę, czy ludzie zdają sobie sprawy jak ważni są i jaki rozgłos będą mieli w miarę kontynuowania opowieści. Przed nami jeszcze wiele rzeczy i bardzo mnie to ekscytuje.

Źródło: starwars.com
Tłumaczenie i przypisy: Lupus

Kto przetrwa wydarzenia Wielkiej Republiki?

Kto przetrwa wydarzenia Wielkiej Republiki?

Światło Jedi rozbłysło w styczniu 2021 roku, ale nadciąga mrok...

"Kto przetrwa?" Od samego początku i pojawienia się zapowiedzi plakatowej następnej fali książek i komiksów Wielkiej Republiki, to pytanie jest zadawane przez fanów nowej ery na całym świecie. Jednakże w klasycznym stylu Gwiezdnych wojen, musi zaistnieć równowaga. Tak jak Han Solo uśmiechał się, gdy sprawy nabierały złego obrotu, lekkomyślność i humor pozwalają nam wyłamać się ze wzbierającego napięcia.

Spójrzmy prawdzie w oczy, Gwiezdne wojny mają swój sposób na łamanie naszych serc. Odkąd biedny Greedo został zabity, Obi-Wan zniknął, rancor został zmiażdżony drzwiami, a Yoda zapadł w wieczny  sen, zostawiając Luke'a z pytaniami, wiemy, że nasi ukochani bohaterowie nie są bezpieczni. Myśleliśmy, że w Wielkiej Republice będzie inaczej. To czasy spokoju, a przynajmniej takimi były do czasu. Wraz z Zakonem Jedi w momencie świetności, z całą pewnością nasza nowa ukochana grupa padawanów powinna być bezpieczna. Prawda? PRAWDA?!?

Nic z tego.

Rzeczy zamierzają się pogorszyć zarówno dla Jedi, dla Republiki, jak i dla wszystkich znajdujących się pomiędzy. Zanim jednak zmierzymy się z prawdą wynikającą z tych historii, musimy przyjrzeć się naszym dzielnym Jedi Wielkiej Republiki i zastanowić się nad zniszczeniami z plakatu.

Nota edytorska: Naprawdę nie znamy odpowiedzi na pytanie "Kto przetrwa?", ale nie możemy się doczekać następnej fali książek i komiksów, które zaczęły się pojawiać od 4 stycznia 2022 roku.**
1. Latarnia Gwiezdny Blask. 
Gdyby był tam K-2SO, powiedziałby zapewne, że prawdopodobieństwo, iż Latarnia Gwiezdny Blask zostanie zniszczona jest wysokie. Bardzo wysokie. Mamy na myśli to, że widzimy ją w ogniu. Być może jednak mamy do czynienia z kolejną eksplozją spowodowaną przez Vernestrę.

2. Vernestra Rwoh i Imri Cantaros. 
Vernestra jest cudownym dzieckiem, została rycerką Jedi w wieku zaledwie piętnastu lat. Przetrwała też epizod niańczenia Avon Starros. Jej się nic nie stanie, tak długo, dopóki nikt nie będzie jej nazywał Vern. A skoro Imri stracił już swojego mistrza, mam nadzieję, że tym razem będzie miał więcej szczęścia, a mniej pecha.

3. Bell Zettifar. 
Mówiąc o padawanach, którzy przetrwali najgorsze chwile, Bell z całą pewnością przeszedł przez stratę Lodena Greatstorma bez popadnięcia w spiralę zemsty na kształt tej Anakina Skywalkera, więc mamy nadzieję, że i on zostanie oszczędzony. Nie wchodzi też do pokoju pełnego młodzików, gdy ma zły humor. Zakładamy też, że z Ember też będzie w porządku. NIC JEJ NIE JEST. Prawda?

4. Burryaga i Nib Assek. 
Drodzy autorzy, proszę bardzo, by z głowy słodkiego Wookieego Burry'ego nie spadł ani jeden włos. Jest zbyt cenny dla tego świata. Jesteśmy też pewni, że jego mistrzyni Nib zgodziłaby się ze nami.

5. Avar Kriss. 
Avar zazwyczaj niesie na swoich ramionach cały ciężar  galaktyki. Jeśli ona przeżyje, nie zdziwię się, jeśli zdecyduje się przejść na emeryturę na Dagobah, albo inną równie oślizgłą, błotnistą dziurę, gdzie nie będzie musiała mieć nigdy więcej do czynienia z biurokracją Republiki. Zasługuje na to!

6. Sskeer. 
Pewnie znacie to powiedzenie: Jeśli nie dorwał Cię Drengir, na pewno stanie Ci się coś na płonącej stacji kosmicznej. Czy regeneracja z kupki popiołów jest wciąż możliwa? Pytam dla znajomego.

7. Keeve Trennis. 
Poczuliśmy czułe strony Keeve. Któż z nas, nie przewracając strony nie chciałby wejść do środka wydarzeń i mocno się do niej przytulić, kiedy wybucha płaczem na końcu pierwszego zeszytu komiksu Marvela. To byłaby podróż! Zważywszy na fakt, że jej mistrz mógł obrócić się proch próbującym się zregenerować w nowe pełne ciało, jest nadzieja, że scenarzyści obejdą się z nią łagodnie.

8. Terec i Ceret. 
Więź między bliźniętami to prawdziwa mieszanka. To, co stanie się z jednym, z całą pewnością u drugiego wywoła załamanie i mocno się odbije echem.

9. Estala Maru. 
Estala zostawił swoją herbatę na tej płonącej stacji, a ktokolwiek przerwał mu wypicie porannej filiżanki zapłaci mu za to. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby był typem człowieka, który spadając swoim statkiem, desperacko przesyłał dane do pamięci zewnętrznej. Powinien zacząć lata temu!

10. Torban “Kubły Krwi” Buck! 
Tak jak w przypadku Avar, mam nadzieję, że Kubły Krwi przeżyje i uda się na emeryturę, którą spędzi na spełnianiu marzeń jako znany sędzia w programie Wielkie Galaktyczne Gotowanie, który jest transmitowany na całą odległą galaktykę. Mam nawet pomysł na nową ksywkę: Kubły Pełne Wypiekanego Dobra.

11. Lula Talisola, Farzala Tarabal i Qort. 
Siła przyjaźni z całą pewnością utrzyma przy życiu tę świętą trójcę.  Niech celebrują swoje zwycięstwo dostając medale, na podobnej gali jak ta, która wieńczyła Nową nadzieję. Z tą różnicą, że ich medale będą zrobione z czekolady. A Qort dostanie nową maskę!

12. Kantam Sy. 
Była padawanka Yody. Nic  złego się przecież NIGDY nie dzieje tym, którzy uczyli się pod okiem Yody. Prawda?

13. Porter Engle. 
Ostrze Bardotty nie zostanie łatwo uciszone. Można jednak oczekiwać, że spotkamy go podczas gotowania strawy z dziewięciu jaj, aniżeli podczas walki z czymkolwiek, co zostanie rzucone przez Nihilów na galaktykę. Jakie to niecywilizowane.

14. Orla Jareni. 
Jesteśmy pewni, że Orla zginie w blasku chwały. Byłoby to dziwne, jeśli tylko nie da się złapać na jakiejś pustynnej planecie bez okularów słonecznych.

15. Stellan Gios. 
Z fryzurą, która sprawia, że zadaję sobie pytanie "Czy w jakiś sposób jest spokrewniony z Poe Dameronem?" naprawdę nic złego nie nie może się wydarzyć temu Jedi.

16. Cohmac Vitus. 
Kolejny z grupy "Osieroconych Padawanów". Biedny Cohmac wciąż boryka się z emocjonalnym bagażem po kryzysie na Eiram-E'ronoh. Jest jednak nadzieja, że ominie go fiasko Latarni, bo będzie się akurat znajdował na medytacji.

17. Ram Jomaram. 
Czy uda mu się to naprawić? Tak, na pewno. Zwłaszcza jeśli będzie miał w pobliżu kilku Bonbraków, którzy będą mu towarzyszyć. Jednakże, odkrywszy ostatnio, iż Ram jest pozbawiony możliwości odczuwania emocji... może po prostu wskoczy w nadprzestrzeń, byle oddalić się jak najdalej od mrocznej strefy zniszczenia.

18. Reath Silas. 
Aby być bezpiecznym powinieneś drogi Reathie zostać przy książkach!

19. Elzar Mann. 
Bardziej Elzar Kobieciarz, czyż nie? Z wszystkich Jedi na naszej liście, zdecydowanie on jest moim numerem jeden "Jedi, który ma absolutnie dosyć hałasu o Nihilach i zamierza wpaść w amok zemsty niczym Maul". Pajęczonogi Mann z pewnością byłby do tego zdolny.

20. Lily Tora-Asi, Padawan Keerin Fionn i Master Arkoff. 
Ze swoim podwójnym mieczem świetlnym i Wookieem mistrzem Jedi u swojego boku, Lily z pewnością jest siłą z którą trzeba się liczyć. Jest nadzieja, że to trio pojawi się także poza mangą.

21. Emerick Caphtor. 
Żałuję, że nie mamy Emericka, który z pewnością rozwiązałby tę tajemnicę.

Punk dodatkowy: Mistrz Yoda. 
Mistrz Jedi, który jest mile widzianą i znaną twarzą nowej ery i o którym doskonale wiemy, że wszystko będzie z nim w porządku. Prawdopodobnie dlatego, nie ma go na plakacie. Trzymajmy się wszyscy jednej rzeczy: nadziei.


* Oryginalny tekst pojawił się na oficjalnej pod koniec grudnia 2021 roku. W Polsce ostatnia fala zacznie się nieco później, bo wpierw wydawnictwo Olesiejuk wyda wcześniejsze powieści młodzieżowe Na ratunek Valo (23 luty) i Wyjście z cienia (4 maja), a następnie powieść dla dorosłych czytelników The Fallen Star (sierpień 2022), która rozpoczyna ostatnią falę I fazy Wielkiej Republiki.

Źródło: starwars.com
Tłumaczenie i przypisy: Lupus

Poznaj historię galaktyki Star Wars | Zapowiedź przewodnika Star Wars: Timelines

Poznaj historię galaktyki Star Wars | Zapowiedź przewodnika Star Wars: Timelines
Wkrótce będziemy mogli zanurzyć się w galaktyce jak nigdy do tej pory, dzięki niezastąpionemu towarzyszowi, który chronologicznie pokazuje kluczowe wydarzenia, miejsca i postacie, które kształtują historię Gwiezdnych wojen.
W najnowszym odcinku This Week! in Star Wars zapowiedziano nowy przewodnik Star Wars: Timelines autorstwa Kristin Baver, Jasona Fry'a, Cole'a Hortona, Amy Richau, Claytona Sandella, który ukaże się nakładem wydawnictwa Dorling Kindersley w listopadzie tego roku.

Nowy przewodnik przedstawia historię Gwiezdnych wojen, który obejmuje okres od czasów przed Wielką Republiką aż do upadku Najwyższego Porządku, obejmujący filmy z Sagi Skywalkerów, seriale aktorskie i animacje, książki i komiksy, gry i nie tylko.

„Żmudny proces badania i pisania Star Wars: Timelines nie przypominał żadnej innej książki, którą napisałem”. mówi Horton. „Przy tak wielu historiach opowiadanych przez dziesięciolecia i za pośrednictwem wielu mediów te osie czasu są idealnym sposobem na zilustrowanie połączonej, epickiej natury opowiadania o Gwiezdnych wojnach”.
„Po raz pierwszy naprawdę doceniłam sposób, w jaki wydarzenia we wszystkich mediach opowieści o Gwiezdnych wojnach przeplatają się, kiedy pisałam Skywalker: A Family at War w 2020 roku, ale to tylko zarysowało kontekst w porównaniu z tym projektem” – dodaje Baver. „Wspaniale jest pracować z tak znakomitą załogą pisarzy, aby podjąć się tego zadania. I otworzyło mi to oczy na tak wiele zawiłości, które sprawiają, że te historie ożywają i nadają galaktyce wrażenie ekspansywnego, żywego”.

Obejmujący stulecia w galaktyce przewodnik Star Wars: Timelines to skarbnica informacji, która pozwoli śledzić kluczowe konflikty na przestrzeni lat, które w dogłębny sposób wpływają na galaktykę. Podążaj za mieczem świetlnym Skywalkerów, który przechodzi przez pokolenia i obserwuj ewolucję kultowego myśliwca TIE w różnych epokach. Śledź ruchy planów Gwiazdy Śmierci na przestrzeni lat i odkryj wiele rozgałęzionych osi czasu, które przełamują ważne bitwy, dzięki temu nieocenionemu narzędziu dla fanów, którzy uwielbiają zanurzać się w wydarzeniach w galaktyce, jednocześnie lepiej rozumiejąc, jak różne momenty łączą się i zderzają.

Przewodnik ukaże się w listopadzie 2022 roku. Miejmy nadzieję, że wydawnictwo Olesiejuk rozważy wydanie tego albumu w naszym kraju, ponieważ zapowiada się bardzo ciekawie.

Komiks Star Wars. Vader: Mroczne wizje ukaże się w kwietniu

Komiks Star Wars. Vader: Mroczne wizje ukaże się w kwietniu
Kwiecień będzie mieć do zaoferowania coś, co przypadnie do gustu wszystkim przyjaciołom Dartha Vadera. Właśnie wtedy w naszym kraju ukaże się pięcioczęściowa miniseria Vader: Mroczne wizje. Seria została napisana przez Dennisa Hopelessa i zilustrowana przez Briana Levela, Davida Lopeza, Geraldo Borgesa, Javiera Pinę, Jordana Boyda, Paolo Villanelliego i Stephena Mooneya. Komiks, który oryginalnie ukazał się pod tytułem Vader: Dark Visions ukaże się 13 kwietnia 2022 roku. Złą wiadomością jest niestety podniesienie ceny okładkowej komiksu o 10 złotych.
Tytuł: Star Wars. Vader: Mroczne wizje
Opis:
„Darth Vader – Mroczne wizje” to nietypowy album osadzony w uniwersum Gwiezdnych wojen, na który składa się pięć opowieści poświęconych Mrocznemu Lordowi Sithów z ilustracjami pięciu różnych rysowników. 
Kim jest Darth Vader? Na to pytanie można udzielić wielu odpowiedzi: wojownikiem Sithów, bezwzględnym dowódcą, niszczycielem. Większość mieszkańców Imperium Galaktycznego widzi w nim symbol strachu i tajemniczą siłę z innego świata. Niektórzy jednak mieli okazję ujrzeć Mrocznego Lorda w innym świetle. Istnieją w galaktyce zakątki tak ciemne i straszne, że nawet Vader może się jawić jako rycerz na białym koniu... 

Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach „Star Wars: Darth Vader - Dark Visions” #1–5, a następnie zebrane w tomie „Star Wars: Darth Vader - Dark Visions”.
Autor: Denis Hopeless
Rysunki: Brian Level, David López, Geraldo Borges, Javi Pina, Jordan Boyd, Paolo Villanelli, Stephen Mooney
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Liczba stron: 128
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 167x255 mm
Cena: 49,99 PLN
Data premiery: 13 kwietnia 2022

Naszą recenzję tego komiksu znajdziecie tutaj>>.

Przeżyj dzień na Jakku

Przeżyj dzień na Jakku

Słońce, kilometry piasku i żadnych turystów w bliskiej okolicy... jeśli brzmi to dla Ciebie jak idealne miejsce na wakacje w środku zimy, to na pewno pokochasz wyobrażoną wędrówkę po pustynnych złomowiskach Jakku!

Na pewno znasz powiedzenie, iż "życie dzieje się wtedy, kiedy twoje plany nie dochodzą do skutku." Nikt nie planuje ugrzęznąć w jakimś konkretnym miejscu, ale to właśnie te niezaplanowane podróże czasami tworzą najlepsze historie. Być zaciągniętym na Jakku, tak jak wydarzyło się z Rey w Przebudzeniu Mocy, wygląda jak smutne przeznaczenie, ale być może okaże się zabawne (a przynajmniej, może okazać), jeśli nauczysz się wykorzystać możliwości tego miejsca? Używając swojej wyobraźni możesz się wszakże udać w kilka bardzo interesujących miejsc...

Zacznij swój idealny dzień z Pluttem

W pierwszy dzień na Jakku, spośród wszystkich potrzeb, musisz zapewnić sobie przede wszystkim jedzenie i wodę. Nie dostaniesz tego za darmo - będziesz musiał na nie zapracować. Znajdując się w placówce Nima, musisz udać się prosto do Unkara Plutta. Wynajmiesz kilka podstawowych narzędzi (czesne będzie zależne od Twoich znalezisk, które przyniesiesz na koniec dnia), a następnie przypisze Cię do grupy doświadczonych zbieraczy, którzy pokażą Ci co i jak.

W Nimie mieszka wiele różnych rezydentów, więc możesz w swojej grupie znaleźć bardzo różne charaktery, takie jak Dybrinthe ubraną w ciężkie brązowe szaty, być może spotkasz też długoszyjnego Nu-cosianina Bobbajo, parę skąpych Teedo, wężowatego Anacondanina o imieniu Barley, czy tercet tajemniczych Junkersów. Kimkolwiek są Junkersi, czy to droidami czy organicznymi istotami skrytymi pod swoimi workowatymi ubraniami i mechanicznymi prostetycznymi dodatkami, możesz się nad zastanawiać cały dzień.

Niektórzy mówią, że nie lubią piasku, bo wszędzie włazi, ale trzeba zauważyć, że mają rację! Wędrując, pierwszą rzeczą, którą zauważysz to piasek wsypujący się do Twoich butów, wdzierający się pod Twoje palce u stóp. Gdy zawieje wiatrem, wsypie Ci się do uszu, wejdzie do oczu, a nawet pod Twoje ubranie!

Wiedząc, że nie jesteś przystosowany do wyczerpującej wędrówki po ruchomych piaskach, Jethlo, wysoki Dybrinthe, zaoferuje Ci przejażdżkę na jednej ze swoich ociężałych bestiach lugga. Chętnie wspinasz się na nią - oczywiście, jeśli tylko wcześniej nie jeździłeś na tak dużej bestii. Na początku zauważysz, że skóra istoty jest gruba jak guma, ale jednocześnie jest nieprzyjemnie szorstka niczym papier ścierny.  Wkrótce potem, do Twoich nozdrzy dotrze piżmowy odór, a jego zapach zostanie nawet na Twoich ubraniach. Gdy istota ruszy, jego kończyny będą się unosić i opadać, kołysząc Cię z jednej strony na drugą oraz sukcesywnie przesuwać Cię w kierunku rdzewiejącej osłony pokrywającej jej głowę.

Jeśli spojrzysz ponad piasek, zdasz sobie sprawę że jest tam tylko jeden rodzaj śladów stóp - na ścieżce którą podążasz - a wszystko wokół to nienaruszone, smagane wiatrem wydmy. Na południe zobaczysz Słone Pola Chahm, a dalej znajdziesz Pola Kości Tuanbinh. Samotna wędrówka zakończyłaby się szybką śmiercią spowodowaną odwodnieniem, słonecznymi poparzeniami i zawałem serca. Bandyci albo padlinożercy nie znajdą Ciebie nawet długo po tym, jak nie zostanie z Ciebie już nic, poza wysuszonymi kośćmi. 

Przeszukiwanie wraków

Poczujesz zapewne ulgę, gdy Twoja grupa, w końcu się zatrzyma nieopodal wraków znajdujących się wcale nie tak daleko od Nimy, gdzie leżą szczątki kliku TIE, B-Wing i jeden albo dwa frachtowce, czekające by je rozebrać. Małe kawałki  białych pancerzy szturmowców, które kruszeją od pustynnego słońca, rozrzucone wokół, co świadczyć może o tym, że odbyła się tam także bitwa naziemna.

Być może jeden z Junkersów poda Ci krótką tyczkę i pokaże jak gmerać nią w piasku, szukając zdatnych do zabrania pancerzy szturmowców albo elementów blasterów. W międzyczasie, Teedowie będą szukać zagubionych droidów, a Jethlo zacznie się wspinać do kadłubów frachtowców, by się w nich rozejrzeć.

Być może zobaczysz jak Bobbajo pochyla się, by zebrać małe jaszczurki piaskowe i skrzydlate zhhee. Jego zainteresowania to nie tylko złom, ale także małe istoty ukrywające się w niemal każdym wraku. Możliwe też, że zobaczysz końcówkę ogona Barleya wślizgującego się do kokpitu myśliwca TIE - który szuka tam czegoś, o czym wie tylko Stwórca. Całkiem możliwe, że Anacondan nie szuka wcale złomu, ale raczej czegoś do zjedzenia.

Podczas gdy ty kopiesz swoją dziurę w piasku, na pewno trafisz na zwęglone śmieci, spalone w atmosferze Jakku szczątki tych wszystkich statków. Znajdziesz też pewnie materię organiczną, jak na przykład pokryte kolcami pancerze dawno wyginiętych piaskowych krabów zamieszkujących Jakku. Jednakże, odkrycie żywego posiadającego trzy ogony skorpiona, może Cię przestraszyć na tyle, byś odszedł na bok, podczas gdy on wynurza swoje odnóża z piasku i odchodzi w bezpieczniejsze miejsce.

Odkrycia, których lepiej nie dokonywać

Junkersi prawdopodobnie będą prowadzić swoje poszukiwania nieopodal i być może właśnie odkryli coś bardzo interesującego. Jeden z nich podnosi z ziemi małą metaliczną kulę, kolejny pędzi by ją zobaczyć, nie zdając sobie sprawy, że to UXO - niewypał z czasów wojny - który nigdy nie powinien być dotykany przez nowicjusza! Ten konkretny, jest detonatorem termicznym, który może wybuchnąć od byle ruszenia - i rzeczywiście tak się dzieje - rozrzucając kawałki we wszystkie strony!

Reszta drużyny instynktownie ruszy w kierunku źródła głośnego "BUM". Jeśli uda Ci się dotrzeć na miejsce, być może przekonasz się, że biedni Junkersi istotnie mają ślady organicznego ciała i prostetyczne urządzenia pod swoimi szatami. Barley, które nagle dostrzegasz, jak prześlizguje się obok, będzie szczególnie zainteresowany makabryczną scenerią, oblizując się i nalegając, by wszyscy inni się odsunęli i pozwolili mu samemu "uprzątnąć ten cały bałagan".

Po tym niezbyt przyjemnym incydencie, prawdopodobnie dalej będziesz kontynuować swoje poszukiwania z nieukrywaną niechęcią, ale jeśli tylko znajdziesz jakiś zakopany hełm szturmowca albo ze dwa blastery, stwierdzisz, że może wystarczy Ci to do sprzedania Unkarowi i zaopatrzenie się na kilka dni.

Śmieciowe jedzenie na lunch

Na lunch drużyna podróżuje krótki dystans do placówki handlowej takiej jak Mallam - małego bazarku zbudowanego wewnątrz wraku imperialnego krążownika klasy Gozanti. Poza Placówką Nima i wszystkowidzącymi oczami Unkara i jego zbirów, nieliczni handlarze mogą spokojnie sprzedawać lokalne, własnoręcznie tworzone dzieła i całkiem niezłe posiłki.

Mięso być może będzie nieco wysuszone i zbyt mocno posolone:  chrupiąca skórka worrta, suszony happabore, a dla urozmaicenia: smażone chrząszcze wydmowe. Opalizujące czarno-niebieskie pancerze chrząszczy pękają, wylewając z siebie ciepłą, gryzącą galaretkę, gdy je ugryziesz. Są sycące, ale ich posmak przypomina smar silnikowy. Mogą być też pieczone bulwy podawane na zimno; wówczas obierałbyś brudne skórki i zjadał je rękoma. Nie ma owoców ani zielonych warzyw — na te składniki odżywcze będziesz potrzebować racji żywnościowych Unkara. Możesz się przyjrzeć dokładniej i zauważyć, że tylko Barley nie je. Jeśli go zapytasz, może ci powiedzieć, że „zjadł już wczesny lunch”.

Słońce będzie znajdowało się wysoko, a popołudniowy skwar uniemożliwi komfortową pracę, więc drużyna zacznie zbierać się w drogę powrotną do Placówki Nima, gdzie wyczyścisz i przygotujesz swoje znaleziska, siedząc w cieniu pracowni Unkara.

Czyszczenie znalezisk

Podczas gdy ty skrobiesz swój hełm szturmowca, pot zalewa Ci oczy. Poczujesz też ból pleców, gdy pot będzie przeciskał się przez Twoje pory szybciej, aniżeli jesteś w stanie wypocić. Poczujesz mdłości i zmęczenie, jakbyś miał zaraz zemdleć, ale charakteryzujący się dobrym sercem Bobbajo postawi na Twoim stoliku mały elektryczny wiatraczek, włączy go, poklepie po ramieniu i odejdzie nie mówiąc ani jednego słowa.

Na początku wiatraczek przyniesie ulgę, ale gdy powietrze wysusza Ci skórę i odparowuje Twój pot, skóra zaczyna się wysuszać. Jeśli się przyjrzysz, zdasz sobie sprawę, że nie tylko jesteś poparzony słońcem, ale również zaczynasz być purpurowy w kilku miejscach! Gdy zaczyna się wieczór, przy każdym najmniejszym dotyku Twoja skóra wydaje się palić żywym ogniem. To może być najgorsze poparzenie słoneczne w Twoim życiu!

Nieopodal znajduje się namiot, Jethlo i dwóch Teedo prawdopodobnie będą odpoczywać na słomianej macie i ogrywać wieczorną partyjkę sabacca. Ponieważ nie znalazłeś w swoim pierwszym dniu za wiele do sprzedania, możesz zgodzić się oczyścić część ich zdobyczy w zamian za małą porcję tego, co znaleźli.

Kiedy słońce zacznie zachodzić, wraz ze swoją drużyną ustawisz się w kolejce do Unkara i jego okienka z którego wyliczy racje żywnościowe. Otrzymasz tylko tyle, by starczyło na obiad i posiłki dnia następnego oraz małą flaszkę wody. To jednak wystarczy, by przetrwać.

Noc na pustyni

Gdy zapadnie ciemność, zacznie dmuchać bryzą. Powietrze wkrótce będzie lżejsze, a piasek, który wcześniej palił Cię w stopy, będzie zimny w dotyku. Twój pierwszy dzień na Jakku się skończył, a ty pewnie podążysz za swoją drużyną do ogniska rozpalonego u krańcu Placówki Nima, gdzie spędzisz całą noc. Do Ciebie zapewne dołączy kilku nowych Junkersów.

Wieczorne wiatry sprawiają, że dym wiruje i unosi się do gwiazd znajdujących się powyżej, a płomienie ognia będą się chaotycznie dopalać. Uprzejmy Bobbajo pokaże Ci jak przyrządzić racje żywnościowe, podczas gdy Junkersi zaczną grać muzykę. Ich charczące elektroniczne rytmy nie pochodzą od żadnych instrumentów, ale są wygrywane za pomocą technologii połączonej z ich ciałami. Do muzyki dołączą mruknięcia Jethlo, który zsyntetyzuje swój głos z mechanicznym aparatem oddechowym, wypuszczając jednocześnie świecące gazy. 

Zauważysz zapewne, że Barley po cichu zwinął się do odpoczynku w cieniu - z jednym otwartym okiem. Tymczasem, dwójka Teedo znajdzie się prawdopodobnie gdzieś indziej pośród ciemności, kradnąc drobiazgi z torb niczego nie podejrzewających Junkersów...

Uprzejmy Bobbajo poda Ci koc i powie, że kiedy skończy się muzyka, opowie Ci historię Nima the Hutta i Siedmiu Strażników Goazon... jeśli tylko wcześniej nie zdążysz zapaść w sen... 

Źródło: starwars.com
Tłumaczenie: Lupus

Star Wars. The High Republic Adventures, vol. 1 - recenzja komiksu

Star Wars. The High Republic Adventures, vol. 1 - recenzja komiksu
Pod koniec października 2021 roku wydawnictwo Panini opublikowało komiks Die Hohe Republik – Abenteuer, Band 1. Komiks został napisany przez Daniela José Oldera i był ostatnią publikacją z pierwszej fali ery Wielkiej Republiki w Niemczech. Pięć pojedynczych numerów komiksów serii The High Republic Adventures pojawiało się oryginalnie między lutym a czerwcem tego 2021 roku. 120-stronicowe ilustracje w komiksie w większości zostały narysowane przez Harveya Tolibao, a Manuela Bracchi stworzył ilustracje do części 2 i 5, a Pow Rodrix do części 5. Komiks został przetłumaczony na język niemiecki przez Matthiasa Wielanda. Niestety, nie wiemy, czy komiks ukaże się w Polsce.
Wydawnictwo Panini dostarczyło nam następujący opis tomu:
Na wieki przed wydarzeniami z Sagi Skywalkerów w galaktyce panuje pokój, dopóki nowy wróg nie zagrozi wszystkiemu, co zbudowali Jedi. W czasach Wielkiej Republiki Jedi są u szczytu swojej potęgi. Ale pojawienie się Nihilów dowodzi, że żaden pokój nie trwa wiecznie i że wpływ Jedi nie jest tak wszechmocny, jak sądzą. Po ataku Nihilów na Trymant IV niedoświadczeni padawani Lula, Farzala i Qort pod dowództwem Yody ruszają na pomoc ludności tej planety. Jednak nie wszyscy mieszkańcy planety witają ich z otwartymi ramionami...

W komiksie towarzyszymy mistrzowi Yodzie i jego grupie padawanów w ich pierwszej misji - po Wielkiej Katastrofie Nadprzestrzennej (patrz Światło Jedi»), którzy udają się na Trymant IV, aby chronić ludność przed uderzeniem szczątek wyłaniających się z nadprzestrzeni. Jednak głównymi bohaterami opowieści są dwaj bohaterowie Zeen i Krix, którzy pochodzą z Trymant IV.

 Dowiadujemy się, że mieszkańcy Trymant IV nie wiedzą zbyt wiele o Jedi i ogólnie o użytkownikach Mocy – a niedługo później okazuje się, że sam Zeen jest wrażliwy na Moc. Prowadzi to do rozłamu między dwoma najlepszymi przyjaciółmi i podczas gdy Zeen kończy z Jedi, Krix kończy z Nihilem, który przybył na planetę w cieniu katastrofy w nadprzestrzenni w poszukiwaniu artefaktu pod przewodnictwem Oka, Marchiona Ro.
Muszę przyznać, że przeczytałem już powieść Burzę nadciąga (recenzja tutaj») Cavana Scotta, wstęp do drugiej fali publikacji The High Republic. Tak więc na wzmiankę o tym artefakcie zapaliło się w mojej głowie światełko. Koniec komiksu jest jednocześnie końcem pierwszej fali publikacji i jednocześnie ma świetnego cliffhangera na następną falę - który logicznie naprawdę działa tylko wtedy, gdy przeczytasz historie we właściwej kolejności. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że w tym komiksie pojawi się przywódca Nihilów. To po raz kolejny pokazuje, jak ważne są różne media i że nie należy po prostu odrzucać czegoś tylko dlatego, że jest skierowane przede wszystkim do innej grupy wiekowej!

Wróćmy jednak do samego komiksu. Bardzo podobała mi się dwoistość dwóch głównych bohaterów. Zostało to pięknie uchwycone również w samym komiksie, a równoległe fabuły tych dwóch bohaterów zostały również odpowiednio zestawione na kadrach komiksu. Bardzo chwalę też wysiłki Yody. Więc na początku bałem się, że skupimy się na nim zbytnio, coś w rodzaju deus ex machina, ale tutaj nie ma to miejsca. Skupiamy się więc na wszystkich nowych postaciach, które niesie ze sobą Wielka Republika, a jednak mądry mistrz Jedi otrzymuje na końcu swoją własną misję, która oddaje mu sprawiedliwość. Przy wszystkich postaciach autorowi udaje się wzbudzić we mnie na tyle zainteresowania, że w końcu chcę wiedzieć, co będzie dalej. Nie mogę doczekać się powieści Na ratunek Valo autorstwa Daniela José Oldera, ponieważ kontynuuje ona wątek z tego komiksu.
Oprócz samego komiksu spodobały mi się również wstawione strony arkusza Galaktycznych danych, które zawierają ilustracje i informacje uzupełniające komiks. Oprócz orientacji w galaktyce (mapy) dostępne są również dane dotyczące statków kosmicznych, mieczy świetlnych i rang w Zakonie Jedi. Bardzo fajny dodatek do opowiadanej historii.

Ale przejdźmy do niewielkiej krytyki komiksu: ilustracje. Chociaż podoba mi się sam styl rysowania, to jednak oko może się zgubić na niektórych kadrach. Do tego dochodzą wspomniane już wyżej równoległe toki akcji, co oznacza, że stosunkowo często dochodzi do szybkich zmian scen, czy przeskakiwania między różnymi wątkami – nieuchronnie traci się wspólny wątek. Być może pasuje to do obecnej sytuacji w fabule, w której dużo się dzieje, ale jako czytelnik jesteś w tej chwili nieco przytłoczony.

W The High Republic Adventures, tom 1, spotykamy dwóch przyjaciół, którzy w wyniku kataklizmu nadprzestrzennego stają po przeciwnych stronach konfliktu między Nihilami i Jedi. Komiks pokazał mi, że każda publikacja z serii ma swoje prawo do istnienia i że żadna nie jest mniej lub bardziej ważna! Razem z cliffhangerem do drugiej fali przyznałbym komiksowi niemal pełną ocenę, ale niestety nie mogę tego zrobić ze względu na wspomnianą czasami chaotyczną prezentację.

Ocena: 7/10
Fabuła: 8/10
Rysunki: 6/10
Jakość wydania: 10/10

Dziękuję wydawnictwu Panini Verlags GmbH za przekazanie egzemplarza recenzenckiego.
Ich danke Panini Verlags GmbH für die freundliche Bereitstellung des Rezensionsexemplars.

Szczegóły:
Tytuł: Star Wars Adventures: Wielka Republika, tom 1
Tytuł niemiecki: Star Wars. Die Hohe Republika Abenteuer, Band 1
Tytuł oryginalny: Star Wars. The High Republic Adventures, vol. 1
Autor: Daniel José Older
Rysunki: Harvey Tolibao, Manuel Bracchi, Pow Rodrix
Tłumaczenie: Matthias Wieland
Wydawnictwo: Panini Verlags GmbH
Data premiery: 26 października 2021
Liczba stron: 120
Oprawa: miękka
Cena: 15 €

Jesteście zaproszeni na ślub Lei i Hana w powieści "The Princess and The Scoundrel"

Jesteście zaproszeni na ślub Lei i Hana w powieści "The Princess and The Scoundrel"
Mamy nadzieję, że będziecie mogli uczestniczyć w ślubie księżniczki Lei Organy i Hana Solo, gdy nowa książka autorstwa Beth Revis zadebiutuje latem tego roku.
Widzieliśmy już, jak na ekranie rozwijają się zaloty wobec księżniczki Lei. Teraz nowa książka serdecznie zaprasza fanów do wzięcia udziału w ślubie Lei Organy i Hana Solo.

W te walentynki oficjalna strona StarWars.com z radością przedstawia Star Wars: The Princess and The Scoundrel, nową powieść autorki Beth Revis, która pojawi się tego lata. Akcja rozgrywa się tuż po wydarzeniach z Gwiezdnych wojen: Powrotu Jedi, a historia zaczyna się na leśnym księżycu Endor, gdzie Han oświadcza się w uniesieniu zwycięstwem rebeliantów nad Imperium. 
Po ceremonii w miejscu świętowania zwycięstwa na końcu filmu, nowożeńcy wyruszają w podróż poślubną na pokładzie statku Halcyon Starcruiser, luksusowego statku będącego sercem nowej przygody Star Wars: Galactic Starcruiser w Disney World Resort. W najbardziej rozpaczliwej godzinie, kiedy wojna wciąż szaleje, a Imperium zbliża się do ostatniego kluczowego ataku, para musi przechytrzyć imperialne niedobitki kurczowo trzymające się władzy.

Premiera książki zaplanowana jest na 16 sierpnia 2022 roku.
Copyright © 2016 Świat Star Wars , Blogger