Storms of Crait jest komiksem wydanym z
okazji premiery filmu Ostatni Jedi. W założeniu pozycje wydawane w
okolicach premiery filmu w jakiś sposób mają łączyć się z
obrazem przedstawionym na dużym ekranie. W tym przypadku mamy do
czynienia z nawiązaniem w postaci planety Crait.
Flota Rebelii po raz kolejny ucieka
przed siłami Imperium. Podczas krótkiego postoju wywiązuje się
dyskusja na temat założenia bazy dla Sojuszu. Wybór pada na
planetę Crait, gdzie według Lei znajduje się niejaki Trusk
Berinato, dawny znajomy Baila Organy. Na miejscu okazuje się, że
Crait nie jest tak gościnne jak można się było spodziewać.
Mam jeden zasadniczy problem z tym
komiksem. Crait chronologicznie pojawia się po raz pierwszy w
książce Leia, Princess of Alderaan, gdzie planeta jest
przedstawiona jako wczesna baza Rebelii. Leia była na tej planecie
jako nastolatka, tymczasem w komiksie nic z tego nie wynika. To tam
księżniczka dowiedziała się, że Bail współpracuje z Rebelią i
to niejako był jeden z powodów jej dołączenia do Sojuszu. W
komiksie nie ma nawet zdania nawiązującego do tej książki, a
szkoda.
Sama fabuła komiksu nie jest
przesadnie odkrywcza. Motyw z szukaniem stałej bazy po bitwie o
Yavin pojawiał się wielokrotnie, a z racji tego, że główną bazą
będzie Hoth, wiemy, że Crait się nie sprawdzi w tej roli. Prym
wśród postaci wiedzie Leia, która ma najwięcej czasu antenowego
oraz Luke, który dzięki wiedzy zdobytej na Tatooine daje radę
uporać się z pewnym problemem. Pozostałe postacie są raczej
poboczne. Han został zredukowany do roli gościa, który o wszelkich
planach dowiaduje się ostatni, ale za to ma pewne przypuszczenia
odnośnie Truska. Co do Truska, to ciężko o nim cokolwiek
powiedzieć, żeby zanadto nie zdradzić fabuły. Miłym zaskoczeniem
jest obecność Wedge'a Antillesa, ale szczerze powiedziawszy, bez
niego komiks byłby identyczny. Antagonistą komiksu jest znany już
SCAR Squadron z sierżantem Kreelem na czele, ale oni pojawiają się
dopiero pod koniec historii.
Jestem zaskoczony poziomem rysunków.
Tak powinny wyglądać fotorealistyczne twarze, w przeciwieństwie do
rysunków z głównej serii. Crait wygląda identycznie jak w filmie,
a efekt wzbijanej soli po zetknięciu z powierzchnią jest bardzo
dobry. Jedynym zgrzytem jest niepasująca głowa Lei na jednym kadrze
– wybitna kopiuj-wklejka.
Ciężko mi powiedzieć, po co ten
komiks powstał. Historia jest zakończona (komiks jest one-shotem,
czyli nie będzie więcej zeszytów z Crait) i raczej nie wniosła
wiele do uniwersum (poza niepewnym losem SCAR Squadronu). Poczytać
można, tragedii nie ma, ale bez wiedzy o komiksie też się da żyć. Chociaż, dla
samych rysunków można dać zeszytowi szansę.
Ogólna ocena: 6/10
Fabuła: 6/10
Rysunki: 9/10
Postacie: 7/10
Szczegóły:
Tytuł: Star Wars: The Last Jedi – Storms of Crait
Autor: Ben Acker, Ben Blacker
Rysunki: Mike Mayhew
Wydawnictwo: Marvel Comics
Data premiery: 27 grudnia 2017
Liczba stron: 40
Oprawa: miękka
Cena: 4,99$Gdzie kupić:
ATOM Comics
Chcesz być na bieżąco? Polub Świat Star Wars na Facebooku!
LINK: ŚWIAT STAR WARS |
Wszelkie pytania czy wątpliwości proszę kierować na adres e-mail swiatstarwars@onet.pl
Niech Moc będzie z Tobą!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Podziel się z nami swoją opinią na temat wpisu!
Niech Moc będzie z Tobą!