Pod koniec listopada w Polsce ukazał się komiks Star Wars, tom 9: Ścieżka światła autorstwa Charlesa Soule’a, wydany przez Egmont. Tom zawiera trzy ostatnie zeszyty (#48-50) głównej serii Star Wars (2020–2024), które w oryginale noszą tytuły: The Path of Darkness, The Path of Light oraz The Path of Hope – przy czym ten ostatni, zamykający całą serię, jest wyraźnie obszerniejszy.
Za rysunki do zeszytów #48 i #49 odpowiada Jethro Morales, natomiast #50 narysował Madibek Musabekov. Kolory do wszystkich trzech części przygotowała Rachelle Rosenberg, a polskie tłumaczenie wykonał Bartosz Czartoryski.
Opis dostarczony przez wydawnictwo:
Tom dziewiąty serii wydawanej w USA od 2020 roku, skupiającej się na losach Rebeliantów rozproszonych po przegranej bitwie o Hoth i ściganych przez Imperium.Leia Organa przedkłada wolność galaktyki nad wszystko inne – nawet nad utraconą miłość, Hana Solo. Ale gdy narasta zagrożenie ze strony drugiej Gwiazdy Śmierci, która rzuca swój cień na Rebelię, czy powinna go ratować... dopóki jeszcze w ogóle może? Tymczasem niedobitki z Alderaana muszą stawić czoło staremu wrogowi. Leia i Luke Skywalker mogą uratować garstkę ocalałych ze zniszczonej planety, jednak księżniczka stoi przed trudnym wyborem między swoim ludem a samym Sojuszem. Bliżej nieuchronnego finału tej imponującej serii, w dalekiej przyszłości, mistrz Jedi Luke musi przekazać uczniowi Benowi Solo kluczową lekcję na temat równowagi pomiędzy światłem i mrokiem, snując opowieść, która dotyka wszystkich epok historii „Gwiezdnych Wojen”!
Zeszyty #48 i #49 w zasadzie samodzielnie domykają wątki fabularne całej serii, jednocześnie przywołując kilka starszych motywów. Powracają m.in. wątpliwości Lei Organy, jej trauma po zniszczeniu Alderaanu oraz ciężar, jaki niesie ze sobą tytuł „Księżniczki Alderaanu”. Właśnie ten motyw wykorzystuje dawna przeciwniczka, którą uznawaliśmy za martwą, by zwabić Leię w pułapkę – komandor Zahra. Postać ta została wiele zeszytów wcześniej porzucona w jaskini na pewną śmierć. Do dziś pamiętam komentarz jednego z twórców: „Poczekajcie – kto nie ginie na ekranie, ten wraca”. Niestety miał rację. Powrót Zahry można streścić jednym słowem: niepotrzebny. Sprawia wrażenie, jakby scenarzyści potrzebowali antagonisty, ale nie opłacało się wprowadzać nowego, więc sięgnięto po kogoś „w miarę możliwego”.
Sama pułapka oraz jej motywacja są jednak bardzo dobrze przemyślane i to zdecydowanie działa na plus. Problem Zahry polega na tym, że udaje jej się schwytać oboje Skywalkerów – a to wyjątkowo kiepskie połączenie. Luke reaguje więc bardzo brutalnie. Choć pierwotnie miał zostać „bezpiecznie odizolowany”, funduje nam moment rodem z Ostatniego Jedi, przelatując dzięki Mocy przez próżnię kosmiczną wprost do otwartego hangaru. Co ciekawe, w komiksie wypada to znacznie lepiej niż w filmie.
Warstwa graficzna prezentuje się znakomicie. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Evaan, narysowana w miękki, bardzo estetyczny sposób, w wyraźnym kontraście do Zahry, której twarz jest celowo zdeformowana i niepokojąca. Równie dobrze wypadają Luke i Leia. Największą siłą ilustracji są jednak tła oraz projekty technologii – to styl, który może się naprawdę podobać fanom klasycznego Star Wars.
Tom kończy się mocnym zdaniem:
Chodźmy po Hana.
Zeszyt #50 nieco odstaje od reszty. Otrzymujemy tu historię ramową osadzoną w czasach szkolenia Bena Solo, a całość jest opowieścią, którą Luke snuje swojemu bratankowi. Motyw przewodni brzmi: łatwa droga nie zawsze jest właściwa – „nigdy nie stawaj się zły, by walczyć ze złem”. Ta historia tylko częściowo pasuje do już zakończonej fabuły i trudno jednoznacznie umiejscowić ją czasowo po wydarzeniach z #49. Głównym celem zeszytu #50 jest jednak nawiązanie do Wielkiej Republiki – i to udaje się znakomicie. Na kartach komiksu pojawiają się m.in. Azlin Rell oraz Bezimienny. Opowieść czyta się bardzo dobrze, choć osobiście obeszłoby się bez fabuły ramowej. Gdyby to ode mnie zależało, umieściłbym tę historię jako #48, a obecne #48 i #49 zostawił jako finał serii.
Rysunki w zeszycie #50 również stoją na wysokim poziomie. Są bardziej skoncentrowane na postaciach, ale jednocześnie korzystają z ciekawych środków stylistycznych, jak pomarańczowe tło w morzu grzybów czy poszarpane, fioletowe kadry w wizjach, przywodzące na myśl serię Mroczne droidy.
Podsumowanie:
Star Wars, tom 9: Ścieżka światła to ładne i satysfakcjonujące, choć nie wybitne, domknięcie głównej serii komiksowej Star Wars autorstwa Charlesa Soule’a. Dla fanów Luke’a, Lei i powiązań z Wielką Republiką będzie to pozycja obowiązkowa.
Dziękuję wydawnictwu Egmont za przekazanie egzemplarza do recenzji.
Szczegóły wydania:
Tytuł: Star Wars, tom 9: Ścieżka światła
Tytuł oryginalny: Star Wars, vol. 9: The Path of Light
Autor: Charles Soule
Ilustrator: Jethro Morales, Madibek Musabekov
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Wydawnictwo: Egmont
Data premiery: 26 listopada 2025
Liczba stron: 116
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena: 49,99 PLN






